Osoba siedzi przy stole, trzymając głowę.

Co trzeci Polak drży o swoją posadę

21.05.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Mimo że ponad połowa pracujących Polaków wciąż deklaruje spokój o swoje miejsce zatrudnienia, to na krajowym rynku pracy wyraźnie wzbiera fala niepewności. Aktualnie aż 33,3% zatrudnionych realnie obawia się utraty źródła utrzymania, a lęk ten coraz częściej dotyczy najbliższych miesięcy, a nie odległej przyszłości. Narastająca stagnacja rekrutacyjna oraz lawinowo rosnące koszty prowadzenia działalności zmuszają firmy do radykalnej rewizji planów kadrowych.

Rekrutacyjny hamulec. Przedsiębiorcy tną plany zatrudnienia

Porównanie obecnych wskaźników z danymi z ubiegłych lat pokazuje systematyczną erozję poczucia stabilizacji zawodowej w Polsce. Jeszcze dwa lata temu lęk przed bezrobociem deklarowało 26% aktywnych zawodowo, podczas gdy odsetek osób w pełni spokojnych o swoją posadę stopniał w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy z 55% do zaledwie 50,7%.

Pracodawcy reagują na presję kosztową wybiórczą polityką kadrową. Ponad 72,7% organizacji zamierza jedynie utrzymać obecny poziom zatrudnienia. Plany rozbudowy zespołów w najbliższym kwartale spadły do 13,7% (wobec 16,7% rok wcześniej), a odsetek firm oficjalnie prognozujących redukcje etatów wzrósł dwukrotnie — z 4,9% do 9,8%.

Agnieszka Żak wyjaśnia przyczyny tego zachowawczego podejścia:

Choć nadal większość Polaków czuje się stabilnie w swoim miejscu zatrudnienia, obawy rosną. Wiąże się to z ogólną niepewnością, wynika też z obserwacji rynku. Rosnące koszty działalności, w tym koszty pracy oraz nieprzewidywalność koniunktury sprawiają, że firmy ograniczają skalę rekrutacji, skupiając się na stanowiskach kluczowych z punktu widzenia efektywności. Poziom obaw wyraźnie różni się w zależności od wieku, płci, stanowiska czy branży. Starsi pracownicy nie tylko czują się pewniej niż młodsi, ale także rzadziej niż rok temu odczuwają niepokój związany z utrzymaniem zatrudnienia. Bardziej widoczna jest również różnica między kobietami a mężczyznami. O ile w ubiegłym roku nastroje w obu grupach były zbliżone, o tyle dziś kobiety sygnalizują niepewność zdecydowanie częściej. Największą zmianę odnotowano w sektorze transportu i logistyki, gdzie udział osób obawiających się utraty pracy wzrósł o blisko 16 p.p.

Kobiety i logistycy na celowniku. Kto boi się najmocniej?

Głębokie pęknięcia w nastrojach pracowniczych widać przy szczegółowej analizie demograficznej. Strach przed utratą pracy stał się domeną kobiet (37,7% wskazań, co oznacza gwałtowny wzrost aż o 7 punktów procentowych rok do roku), podczas gdy wśród mężczyzn wskaźnik ten spadł do poziomu 29%.

Największy niepokój panuje wśród osób w wieku 25–44 lata (skok z 31% do blisko 40%) oraz u najmłodszych pracowników do 24. roku życia (37,3%). Z kolei absolutny komfort psychiczny zgłaszają seniorzy powyżej 55 lat — aż 65,6% z nich nie obawia się zwolnienia.

Paradoksalnie, najwyższy wskaźnik lęku przed bezrobociem dotyczy najlepiej zarabiających — aż 48,7% osób z pensją powyżej 10 tys. zł netto obawia się utraty stanowiska. Najspokojniejsza jest klasa średnia z zarobkami 7–9,9 tys. zł netto (22,6% obaw). Podział na branże i regiony wygląda następująco:

— Transport i logistyka: 46,6% niepewnych pracowników (drastyczny skok o 16 p.p.),

— Handel i produkcja: odpowiednio 42% oraz 39,3% zaniepokojonych,

— Sektor publiczny i usługi: najbardziej stabilne obszary (odpowiednio 20,7% i 28,2% obaw),

— Pracownicy niższego szczebla: aż 40,4% osób boi się zwolnienia,

— Geografia strachu: najsilniejszy lęk odczuwają mieszkańcy Dolnego Śląska i regionu południowo-zachodniego (43%), najmniejszy — mieszkańcy północy Polski (23%).

Odkładanie decyzji o zmianie, czyli ostrożny marazm

Pracownicy dotknięci niepewnością wykazują relatywnie wysoką proaktywność — 56,7% z nich deklaruje aktywne poszukiwanie nowego zajęcia, wobec 43,4% osób biernych. Eksperci zauważają jednak, że ogólna dynamika zmian drastycznie słabnie. Polacy zaczynają kalkulować i wolą przeczekać rynkowe zawirowania w dotychczasowych firmach.

Agata Naklicka dostrzega w tym długofalową zmianę mentalną:

Polacy uważniej analizują dziś za i przeciw zmianie pracy, jednak trend „brania spraw w swoje ręce” wydaje się trwały. Wynika to zarówno ze zmian pokoleniowych, jak i rosnącej elastyczności i zdolności adaptacji. Nie bez znaczenia są też doświadczenia z okresu pandemii, która zmieniła sposób wykonywania obowiązków zawodowych i pokazała, jak szybko mogą zmieniać się realia rynku pracy.

Przebranżowienie jako nowa tarcza ochronna

Strach przed utratą obecnego etatu staje się potężnym katalizatorem do całkowitej zmiany profilu zawodowego. Aż 66%osób zagrożonych redukcją deklaruje pełną gotowość do całkowitego przebranżowienia (w grupie pracowników czujących się bezpiecznie odsetek ten wynosi poniżej 40%). Elastyczność ta koresponduje z globalnymi prognozami Światowego Forum Ekonomicznego, które w raporcie Future of Jobs wprost wskazuje, że do 2030 roku blisko 60% globalnej siły roboczej będzie musiało całkowicie zmienić lub drastycznie podnieść swoje kwalifikacje zawodowe.

Piotr Wajgielt podsumowuje transformację rynku pracy w dobie cyfryzacji:

Rozwój technologii sprawia, że zmienia się zapotrzebowanie na kompetencje – jedne role tracą na znaczeniu, a rośnie popyt na nowe specjalizacje i umiejętności. Oznacza to nie tylko konieczność ciągłego uczenia się, ale też zdobywania nowych kwalifikacji, a czasem także zmiany zawodu. Przebranżowienie przestaje być dziś sytuacją wyjątkową i staje się jednym ze sposobów budowania bezpieczeństwa zawodowego w zmieniających się realiach rynku. Potwierdzają to deklaracje osób, które nie czują się pewnie w obecnym miejscu pracy – w tej grupie aż 66% rozważa zmianę zawodu.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA