Chiny podnoszą poprzeczkę dla robotów humanoidalnych. Trzy kryteria których może nie spełnić nikt
Chiński regulator rynku papierów wartościowych zaostrza wymogi dla startupów robotyki humanoidalnej ubiegających się o wejście na giełdę — ustaliła stacja CNBC, powołując się na trzy anonimowe źródła zaznajomione ze stanowiskiem komisji CSRC. Firmy z sektora „ucieleśnionej AI” mają wykazać trwałe przychody i zamówienia komercyjne, malejące straty oraz posiadanie kluczowej technologii. Tylko w Hongkongu dokumenty o dopuszczenie do obrotu złożyło co najmniej dwa tuziny takich spółek — teraz na parkiet może trafić garstka z nich albo żadna.
Trzy warunki, dwa do spełnienia
Według rozmówców CNBC, którzy zastrzegli anonimowość ze względu na drażliwość sprawy, nieformalne wytyczne (tzw. window guidance) przewidują, że kandydaci do debiutu muszą wykazać: trwałe przychody i zamówienia komercyjne; zawężające się straty — jedno ze źródeł mówi o wymogu trzyletniej prognozy; oraz posiadanie kluczowej technologii, takiej jak „mózg” lub dłonie robota.
Nawet jeśli — jak wskazało jedno ze źródeł — startup musiałby spełnić tylko dwa z trzech kryteriów, nie jest jasne, czy którakolwiek z firm temu podoła. To obniżyło oczekiwania co do liczby debiutów do zaledwie kilku, a być może zera. Giełda w Hongkongu i Chińska Komisja Regulacyjna ds. Papierów Wartościowych nie odpowiedziały od razu na prośbę CNBC o komentarz. Co istotne, spółki z Chin kontynentalnych chcące zadebiutować w Hongkongu również potrzebują zgody CSRC, a od maja 2025 roku Hongkong pozwala firmom technologicznym składać wnioski o IPO w trybie poufnym.
Po debiucie Unitree kurs stopniał o połowę
Wzmożona kontrola to pokłosie kilku tygodni narastających wątpliwości wokół rosnących wycen chińskich producentów humanoidów, wspieranych mieszanką kapitału państwowego i prywatnego. Branżowy symbol sektora, Unitree, dostał regulacyjną szybką ścieżkę i zadebiutował w Szanghaju 19 sierpnia, w dniu otwarcia Światowej Konferencji Robotów w Pekinie. Spółka pozyskała z IPO około 6,1 mld juanów (905 mln dol.), a akcje wystrzeliły na debiucie o ponad 460 proc., zamykając sesję na poziomie 845 juanów.
Dzień później zimny prysznic zafundował rynkowi sam założyciel Unitree Wang Xingxing, który w wystąpieniu programowym ostrzegł, że komercjalizacja wykraczająca poza tańczące roboty pozostaje odległa o lata. To zaostrzyło debatę o tym, co humanoidy naprawdę potrafią — i czy startupy z branży w ogóle zarabiają. Rynek zdążył już wycenić te wątpliwości: w poniedziałek kurs Unitree wynosił 459,65 juana, czyli blisko połowę mniej od zamknięcia z dnia debiutu. Notowany w Hongkongu Ubtech stracił w tym roku ponad 40 proc., a za pierwsze półrocze wykazał 279 mln juanów straty operacyjnej.
Ponad 100 firm i podwojony kwartalny strumień kapitału
Chiny mają dziś znacznie ponad 100 firm zajmujących się humanoidami, wpisujących się w państwowy program rozwoju „ucieleśnionej AI” — termin ten pojawił się z poparciem Pekinu w dwóch ostatnich dorocznych raportach rządowych o pracy, choć władze ostrzegały równocześnie przed bańką w branży. Kapitał płynął mimo to szerokim strumieniem: według danych firmy Xiniu inwestycje w sektor sięgnęły w drugim kwartale 47,09 mld juanów (6,95 mld dol.) — ponad dwukrotnie więcej niż w pierwszym kwartale i przeszło sześciokrotnie więcej rok do roku.
Technologia, określana w Chinach mianem „fizycznej AI”, uchodziła za sposób, by inwestorzy wczesnych rund skorzystali na fali zainteresowania modelami sztucznej inteligencji. Opublikowana w tym miesiącu analiza Rhodium Group studzi jednak entuzjazm: chińskie firmy AI generują zaledwie około 10 proc. przychodów Anthropic i OpenAI, a stosunek wyceny do przychodów — zwłaszcza w przypadku startupów Moonshot i DeepSeek — jest znacznie wyższy niż u amerykańskich rywali.
Na tym tle Zachód gra w inną grę: rosną oczekiwania wobec debiutów amerykańskich gigantów AI, a producent chipów AMD poinformował w poniedziałek o przejęciu za 8,2 mld dol. w akcjach startupu World Labs, założonego przez pionierkę AI Fei-Fei Li i budującego modele do tworzenia wirtualnych środowisk 3D, często wykorzystywanych w rozwoju robotów humanoidalnych.
Ruch CSRC można odczytać dwojako. Z jednej strony to przyznanie, że w sektorze napompowanym publicznymi i prywatnymi pieniędzmi zrobiło się niebezpiecznie — regulator woli zatrzymać spółki bez przychodów przed bramą giełdy, niż pozwolić, by drobni inwestorzy sfinansowali lądowanie bańki. Z drugiej — to test szczerości całej chińskiej strategii „ucieleśnionej AI”: jeśli spośród ponad setki firm wspieranych przez państwo progu przychodów, malejących strat i własnej technologii nie przeskoczy prawie nikt, będzie to najtwardsza dostępna miara dystansu między propagandą sukcesu a bilansami.
Źródło: CNBC









