Pracownik w odzieży ochronnej tynkuje ścianę.

Budownictwo wychodzi z dołka. Wykonawcy mieszkań porządkują finanse przed boomem

27.02.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Polska branża budowlana zaczyna wysyłać pierwsze od lat optymistyczne sygnały. Choć sektor jako całość wciąż dźwiga bagaż 5,9 mld zł długu, firmy bezpośrednio wznoszące budynki odnotowały historyczny spadek zaległości. W połączeniu z rekordowymi kwotami wnioskowanych kredytów mieszkaniowych, rynek przygotowuje się na nowe otwarcie napędzane środkami z UE i odblokowanym popytem.

Finansowe przesilenie: wykonawcy w lepszej kondycji

Mimo że całkowite zadłużenie sektora budowlanego wzrosło w 2025 roku o 5,6 proc., segment wznoszenia budynków (PKD 41) zaczął wyłamywać się z tego negatywnego trendu. Po raz pierwszy od dłuższego czasu wartość zaległych zobowiązań w tej grupie spadła o 33 mln zł, osiągając poziom 3,16 mld zł. Co ważniejsze, z listy niesolidnych dłużników zniknęło ponad 1,2 tysiąca firm.

Eksperci wskazują, że to efekt „szkoły przetrwania”, jaką branża przeszła w ostatnich latach. Firmy nauczyły się optymalizować koszty i ostrożniej dobierać kontrakty w środowisku wysokich stóp procentowych.

Dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor, ocenia sytuację:

Wyraźny spadek liczby niesolidnych dłużników przy jednoczesnej redukcji ogólnej kwoty zaległego zadłużenia to sygnał, że sektor budowlany staje się bardziej odporny na wahania koniunktury. Firmy, które przetrwały najtrudniejszy okres, mają teraz szansę na dynamiczny rozwój w oparciu o zdrowsze zasady finansowe.

Kredytowy silnik nabiera obrotów

Fundamentem dla poprawy nastrojów jest powrót klientów do banków. Początek 2026 roku przyniósł skok zainteresowania kredytami mieszkaniowymi. Polacy, których sytuacja finansowa poprawiła się dzięki rosnącym płacom, przestają czekać na spadki stóp i zaczynają realizować potrzeby mieszkaniowe.

Kluczowe parametry popytu:

  • Średnia kwota kredytu: 492 tys. zł (rekordowy poziom).
  • Zadłużenie sektora (całość): 5,9 mld zł.
  • Dług segmentu wznoszenia budynków: 3,16 mld zł.

Wysoka kwota wnioskowanego finansowania odzwierciedla realia cenowe w największych aglomeracjach, ale jednocześnie daje deweloperom gwarancję, że budowane lokale znajdą nabywców zdolnych do domknięcia transakcji.

Kontrasty: własność wypiera najem

Podczas gdy budownictwo mieszkaniowe odżywa, czarne chmury zbierają się nad segmentem wynajmu i zarządzania nieruchomościami (PKD 68.20.Z). Zaległe zadłużenie w tym obszarze wzrosło drastycznie o ponad 27 proc., osiągając blisko 2 mld zł.

Analitycy tłumaczą to zjawisko zmianą preferencji Polaków:

Dodatkowy zaległy dług w segmencie wynajmu nieruchomości wskazuje na odpływ najemców do sektora własnościowego. Przy poprawie dostępności kredytów Polacy mogą o wiele chętniej decydować się na własne mieszkania zamiast najmu przy jego obecnych stawkach.

Ten rozjazd może stanowić ryzyko dla całego ekosystemu – problemy właścicieli portfeli mieszkań mogą z czasem rzutować na płynność firm serwisowych i remontowych, tworząc nowe zatory płatnicze.

Perspektywy: UE i cyfrowa efektywność

Najbliższe miesiące będą testem dla odporności sektora. Branża liczy na silny impuls płynący z inwestycji współfinansowanych z funduszy unijnych, które powinny zrównoważyć ewentualne spowolnienie w innych gałęziach gospodarki. Kluczem do trwałego sukcesu ma być jednak nie tylko ilość zleceń, ale dyscyplina finansowa.

Tylko dzięki rygorystycznemu zarządzaniu ryzykiem i wykorzystaniu krótkoterminowej poprawy popytu do budowy rezerw, budownictwo będzie mogło ogłosić pełny powrót do gry po latach stagnacji.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA