Broń zamiast aut. Volkswagen oddaje fabrykę izraelskiej firmie zbrojeniowej
Volkswagen całkowicie wycofuje się z fabryki w Osnabrück, którą przejmą kraj związkowy Dolna Saksonia i izraelski inwestor Aurelius Capital — a od 2027 roku mają tam powstawać systemy i komponenty obrony powietrznej dla izraelskiego koncernu zbrojeniowego Rafael, twórcy słynnej Żelaznej Kopuły — informuje Deutsche Welle za AFP. Porozumienie zawarto w poniedziałek 7 września. Strona pracownicza wynegocjowała zabezpieczenie 1200 z 1800 miejsc pracy do końca 2029 roku oraz utrzymanie wszystkich układów zbiorowych po zmianie właściciela.
Land, koncern i inwestor z Tel Awiwu przy jednym stole
Umowę zawarły cztery strony: kraj związkowy Dolna Saksonia, koncern Volkswagen, inwestor Aurelius Capital z Tel Awiwu oraz izraelski koncern zbrojeniowy Rafael. Jak wyjaśnił rząd Dolnej Saksonii, podpisana „deklaracja intencyjna” ma przekształcić fabrykę „w centrum kompetencji w dziedzinie innowacyjnych rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa i obronności”. Zakład przejmą wspólnie land oraz Aurelius Capital — firma inwestująca, jak sama podaje, w przedsiębiorstwa technologiczne z obszaru obronności, cyberbezpieczeństwa, sztucznej inteligencji i infrastruktury krytycznej. Premier Dolnej Saksonii Olaf Lies, wskazując na zmienioną sytuację bezpieczeństwa w Niemczech i Europie, nazwał transformację zakładu zarówno obowiązkiem, jak i szansą gospodarczą.
Volkswagen poczuwa się do odpowiedzialności za Osnabrück. Dzisiejsza umowa stanowi dla nas ważny krok w kierunku otwarcia przed zakładem nowej przyszłości przemysłowej
— oświadczył prezes VW Oliver Blume.
Od Żelaznej Kopuły po niemieckie niebo
W ramach pierwszego projektu w Osnabrück mają być produkowane systemy i komponenty dla Rafael Advanced Defence Systems, przeznaczone do niemieckich i europejskich systemów obrony powietrznej. Sygnatariusze nie sprecyzowali na razie, co dokładnie będzie schodzić z linii — we wcześniejszych doniesieniach medialnych mowa była o wojskowych ciężarówkach do obrony przeciwrakietowej.
Nasza sprawdzona technologia bojowa nieustannie się rozwija, aby wyprzedzać zagrożenia. Tak aby zawsze zapewnić niezawodną obronę
— zapowiedział szef Rafaela Yoav Tourgeman.
Historia tej transakcji ma drugie dno. Decyzję o zakończeniu produkcji samochodów w Osnabrück w połowie 2027 roku Volkswagen podjął już w 2024 roku, a przejście zakładu na produkcję zbrojeniową we współpracy z Rafaelem rozważano od dłuższego czasu. Według doniesień mediów przywoływanych przez DW plany początkowo upadły z powodu sprzeciwu Kataru, którego państwowy fundusz posiada około 17 proc. udziałów w Volkswagenie.
Załoga wywalczyła gwarancje na trzy lata
Dla 1800 pracowników zakładu kluczowe są warunki socjalne przejęcia. Zgodnie z porozumieniem zatrudnienie 1200 osób zostało zabezpieczone do końca 2029 roku, a redukcja pozostałych etatów ma się odbywać przede wszystkim przez naturalne odejścia — emerytury i programy stopniowego przechodzenia na emeryturę. Strona pracownicza doprowadziła ponadto do tego, że wszystkie układy zbiorowe, porozumienia zakładowe, umowy o pracę i struktury rady zakładowej będą obowiązywać także po przejęciu przez nowych właścicieli. Ogólna rada zakładowa Volkswagena nazwała porozumienie „kamieniem milowym” dla pracowników.
Przejęcie naszego zakładu przez Aurelius i kraj związkowy Dolna Saksonia to pierwszy wielki sukces. Naszym celem jest teraz pozyskanie dla tego zakładu kolejnych projektów, które zagwarantują zatrudnienie wszystkim pracownikom
— wyjaśnił Jürgen Placke, przewodniczący rady zakładowej w VW Osnabrück.
Osnabrück staje się podręcznikowym przykładem europejskiej konwersji przemysłowej: tam, gdzie kryzys motoryzacji zabiera produkcję cywilną, zbrojeniówka wchodzi z gotowym popytem — a warunki przejścia dyktuje trójkąt złożony z władzy publicznej (land jako współwłaściciel), kapitału i silnej reprezentacji pracowniczej, która zdołała przenieść układy zbiorowe na nowego właściciela w całości. Dla Polski to lekcja podwójna. Po pierwsze, pokazuje, że przemysł obronny może realnie amortyzować dekoniunkturę w motoryzacji — sektorze, w którym pracują setki tysięcy Polaków u poddostawców. Po drugie, uświadamia tempo, w jakim Niemcy budują własne zdolności produkcji obrony powietrznej — tej samej, o którą Polska zabiega w programach modernizacyjnych. Pytanie, które zostawia ta transakcja, brzmi: czy gdy przyjdzie kryzys do polskich fabryk motoryzacyjnych, będziemy mieli gotowy scenariusz konwersji — z państwem i związkami przy stole — czy tylko plan zwolnień grupowych.
Źródło: Deutsche Welle / AFP










