Kapłan z kielichem podczas mszy świętej

Biskup w Grojcu osaczony przez tłum. Decyzja Watykanu ostateczna

05.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 5 minut/y

Mieszkańcy Grojca koło Oświęcimia otoczyli w niedzielę 4 października kościół św. Wawrzyńca, domagając się przywrócenia odwołanego proboszcza Józefa Zborka. Biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel opuścił teren parafii po północy w asyście policji i negocjatorów z Krakowa. Diecezja podaje, że powodem odwołania były stwierdzone i udowodnione poważne nieprawidłowości w wypełnianiu urzędu, ale szczegółów nie ujawnia od ponad dwóch lat. Relacjonują Nasze Miasto Oświęcim i Diecezja Bielsko-Żywiecka.

Trzydzieści lat posługi i decyzja Watykanu

Józef Zborek kierował parafią św. Wawrzyńca od 1997 roku — wynika z danych diecezji bielsko-żywieckiej. Sprawa jego odwołania zaczęła się na początku 2024 roku i dotyczyła — jak to określono — przestępstw kanonicznych. Duchowny odwołał się od decyzji ordynariusza trzykrotnie; odwołanie przeszło przez wszystkie szczeble Stolicy Apostolskiej, która ostatecznie podtrzymała decyzję biskupa. Jak podaje Radio Bielsko, sprawę zamknęła decyzja Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, a duchownego bronił profesor specjalizujący się w prawie kanonicznym. Zborek opuścił parafię w sobotę 3 października, po porannej mszy świętej.

Diecezja bielsko-żywiecka w oświadczeniu z 2 października wskazała przyczynę decyzji:

Ksiądz Józef Zborek, proboszcz Parafii Świętego Wawrzyńca w Grojcu został odwołany z urzędu proboszcza z powodu stwierdzonych i udowodnionych poważnych nieprawidłowości w wypełnianiu tego urzędu.

— czytamy w oświadczeniu diecezji bielsko-żywieckiej.

Gdy w 2024 roku pojawiły się pierwsze informacje o planowanym odwołaniu, parafianie złożyli w Kurii Diecezjalnej w Bielsku-Białej około 1600 podpisów w obronie proboszcza — podaje portal Beskidzka24.

Dlaczego parafianie stanęli murem

Mieszkańcy Grojca, na wieść o zaplanowanym na godzinę 19 przyjeździe biskupa, zebrali się pod kościołem. Według różnych relacji było ich od kilkuset do blisko trzech tysięcy osób. Wierni tłumaczyli swoje poparcie otwartością kapłana wobec ludzi w sytuacjach, w których inne parafie stawiały warunki.

Jak w Oświęcimiu dziecko przyjaciółki dowiedziało się na pięć dni przed pierwszą komunią świętą, że nie może do niej przystąpić, to nasz proboszcz bez żadnych problemów przyjął dziecko do udzielenia tego sakramentu. Nie robił żadnych problemów ze chrzcinami nieślubnych dzieci.

— mówiła jedna z parafianek w Grojcu.

Jak donoszą „Fakty Oświęcim”, cytowane przez „Super Express”, duchowny często rezygnował z ofiar za posługę duszpasterską i sam dbał o obejście kościoła.

Spotkanie z radą i granice prawa kanonicznego

Spotkanie biskupa z Radą Parafialną trwało około dwóch i pół godziny. Przedstawiciel rady przekazał, że rozmowy były konstruktywne i że rada usłyszała argumenty biskupa. Podkreślił zarazem, że prawo kanoniczne nie pozwala ujawnić powodów odwołania ani hierarchom, ani członkom rady — może to zrobić wyłącznie sam zainteresowany. To samo stanowisko diecezja powtórzyła w oświadczeniu, wskazując na ochronę prywatności odwołanego duchownego.

Przedstawiciel rady wyjawił też, że na spotkaniach wspólnoty, której przewodniczył proboszcz, temat toczących się od początku 2024 roku postępowań nigdy nie był poruszany. Rada nie naciskała na Zborka, a on sam nie wychodził z inicjatywą, by sprawę wyjaśnić.

Szarpanina przy zakrystii i wyjazd radiowozem

Biskup wyszedł do wiernych z zapowiedzią, że stanowisko w sprawie odwołania wyda dopiero w poniedziałek. Tłum podniósł wrzawę, a hierarcha wrócił do kościoła.

Przecież mógł zacząć swoje wystąpienie zupełnie inaczej. Powiedzieć tyle, ile może, a nie lekceważyć nas, że wszystko dopiero jutro.

— to główny zarzut stawiany biskupowi przez zgromadzonych wiernych.

Przecież nie mogłem nic powiedzieć, bo ludzie mnie zakrzyczeli. Co bym nie powiedział, frustracja z ich strony tylko się potęgowała.

— odpowiadał Roman Pindel, biskup bielsko-żywiecki.

Według relacji diecezji biskup podszedł do mikrofonu przy ołtarzu i podziękował za modlitwę.

Nie zdążył powiedzieć nic więcej, ponieważ do kościoła wtargnął agresywny tłum osób wykrzykujących przekleństwa.

— czytamy w oświadczeniu Centrum Informacyjno-Medialnego Diecezji Bielsko-Żywieckiej.

Diecezja podaje, że biskup z kilkoma kapłanami przeszedł do zakrystii, by uniknąć zbezczeszczenia świątyni i ratować własne bezpieczeństwo, ale i tam napotkał tłum. Jak relacjonuje Nasze Miasto Oświęcim, tłum naparł wówczas na wychodzących duchownych, w pierwszych szeregach stały dzieci, a biskup otrzymał dwa ciosy. Duchowni ukryli się w pokoju na poddaszu.

Na miejsce wezwano policyjnych negocjatorów z Krakowa. Umożliwili oni rozmowę dwóm przedstawicielom mieszkańców z biskupem; po konsultacjach z tłumem przekazali hierarsze, że może wyjść i zostanie wysłuchany. Pindel poinformował zgromadzonych, że decyzja Stolicy Apostolskiej jest ostateczna, a po szczegóły należy zwrócić się do samego Zborka. Wierni zaczęli skandować „Oddajcie proboszcza”, padały też okrzyki „Ucieka” i „Ty tchórzu” oraz zapowiedzi wypisania się z Kościoła. Policja wyprowadziła duchownego z tarasu do radiowozu po drugiej stronie kościoła. Nasze Miasto Oświęcim podaje godzinę 0.45, diecezja w komunikacie opublikowanym o godz. 2.30 — około godziny 1.00. Z biskupem parafię opuścili ks. Marek Studenski, ks. Piotr Hoffmann i ks. dziekan Bogusław Wądrzyk. Diecezja podziękowała policjantom i negocjatorom za pomoc w rozwiązaniu sytuacji, która — jak napisano — zagrażała zdrowiu i życiu kapłanów.

Spór o ocenę: wierni czy kuria

Zajście stało się tematem komentarzy w środowisku katolickim, w których oceny rozkładają się przeciwnie.

Ksiądz Daniel Wachowiak, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Koziegłowach pod Poznaniem, napisał w serwisie X, że zachowanie obrońców odwołanego proboszcza potwierdza słuszność decyzji Stolicy Apostolskiej.

Obrońcy byłego proboszcza w Grojcu to najlepszy dowód na to, że Stolica Apostolska ma rację. Owoce 30 lat grojeckiego duszpasterstwa to agresja tłumu, język wyjęty z antyklerykalnych czasopism i religijność będąca kalką wszystkiego tego, co płytkie i banalne w polskim katolicyzmie.

— napisał ks. Daniel Wachowiak, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Koziegłowach.

Odpowiedzialność po stronie kurii widzi natomiast publicysta katolicki Tomasz P. Terlikowski, który w poniedziałek ocenił na Facebooku całą sprawę jako komunikacyjną i wizerunkową klęskę diecezji.

Niezależnie od tego, dlaczego odwołano proboszcza, jedno jest pewne: kuria miała dwa lata, żeby dogadać się, rozmawiać, komunikować z wiernymi, ale nie była w stanie tego zrobić. Nie była w stanie wyjaśnić także mediom, dlaczego odwołała proboszcza.

— napisał Tomasz P. Terlikowski, publicysta katolicki.

Komentator zastrzegł, że nie zna rzeczywistych przyczyn odwołania i dysponuje jedynie pogłoskami. Wskazał zarazem na wymiar, który nazwał teologicznym i duszpasterskim.

Biskupi mogliby się w końcu nauczyć, że Kościół to także wierni, i że oni także mają coś do powiedzenia w sprawie proboszczów czy zarządzania parafiami. To nie jest tak, że parafia jest własnością biskupa, a proboszcz jest jedynie jego posłańcem.

— napisał Terlikowski.

Publicysta ostrzegł, że jeśli biskupi nie uznają wiernych za podmiot, a nie przedmiot, ludzie odejdą i nie będzie komu posługiwać.

Przebieg komunikacji diecezji w tej sprawie dokumentuje portal wrzuc.info, który pisał o niej już w marcu 2024 roku. Centrum Informacyjno-Medialne Diecezji Bielsko-Żywieckiej przekazało wówczas redakcji jedynie, że sprawa dotyczy kwestii wynikających z przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego, a ze względu na prawo księdza do dobrego imienia diecezja nie może podawać szczegółów. Tę samą formułę — wskazanie, że o przyczynach może poinformować wyłącznie sam zainteresowany — kuria powtórzyła w oświadczeniu po niedzielnych wydarzeniach.

Co dalej z parafią

Po wyjeździe biskupa część parafian zaczęła rozważać zamknięcie wejścia do kościoła łańcuchami i zapowiadać, że kolejny proboszcz nie utrzyma parafii, bo na tacę trafiać będą groszówki. Członek rady parafialnej zwrócił uwagę, że dzieje się coś, co może zniszczyć duchowe dziedzictwo budowane przez dziesięciolecia przez samego Zborka. Część mieszkańców obawia się, że odejście proboszcza osłabi wspólnotę i skłoni część osób do rezygnacji z udziału w życiu parafii.

W komunikacie z 2 października diecezja wezwała do modlitwy za księdza Józefa, całą parafię i jej duszpasterzy, aby ten trudny czas nie podzielił wspólnoty parafialnej. Diecezja podała też, że Zborek otrzymał dekret Sygnatury Apostolskiej i wie, że nie pełni już urzędu proboszcza, a w rozmowie z biskupem i wikariuszem generalnym otrzymał kilka propozycji przeżywania czasu emerytury. Sam zainteresowany — jedyna osoba, która zgodnie z prawem kanonicznym może ujawnić powody odwołania — dotąd nie zabrał publicznie głosu.

Źródło: Nasze Miasto Oświęcim, Diecezja Bielsko-Żywiecka

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA