Benzyna w hurcie przebiła granicę z 2022 roku. A powrotu programu CPN już nie będzie
Czwartkowy poranek przyniósł kierowcom podwójnie złe wieści. Po nocnej eskalacji wojny USA z Iranem i skoku ropy Brent w okolice 95–96 dol. Orlen podniósł ceny hurtowe — benzyna 95 przekroczyła 6 zł netto za litr pierwszy raz od listopada 2022 r. — informuje Dziennik.pl. Jednocześnie minister energii Miłosz Motyka przesądził w rozmowie z PAP, że wygaszony w poniedziałek program osłonowy nie wróci: „bardzo napięty” budżet państwa nie pozwala na jego kontynuację.
Czarny czwartek na stacjach
Jak relacjonuje Dziennik.pl, po tym jak amerykańskie naloty na cele w Iranie wywołały skok notowań ropy o blisko 5 proc. w ciągu doby, Orlen natychmiast podniósł stawki w hurcie: benzyna 95 podrożała o 12 groszy na litrze, a olej napędowy o 11 groszy. Przekroczenie przez „95-tkę” poziomu 6 zł netto — czyli 7,42 zł z VAT — to pierwszy taki przypadek od blisko czterech lat, a rynkowa rzeczywistość, jak pisze portal, wyprzedziła prognozy analityków.
Tło jest wojenne: według CNBC amerykańskie dowództwo centralne przeprowadziło falę uderzeń w cele irańskich Strażników Rewolucji — obronę przeciwlotniczą, radary, aktywa morskie i zdolności minowania — na co IRGC odpowiedziała atakami na pozycje USA w Jordanii, Kuwejcie, Bahrajnie, Iraku i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Amerykańska ropa zyskała w tym tygodniu już 9 proc., a Brent zamknął środową sesję na poziomie 95,63 dol. za baryłkę.
Ile zapłacimy przy dystrybutorze
Drożejący surowiec nakłada się na powrót pełnego VAT-u po wygaśnięciu programu Ceny Paliwa Niżej. Według prognoz biura Reflex, przytaczanych przez PAP, po przywróceniu 23-procentowej stawki ceny na stacjach mogą wzrosnąć o 60–90 gr na litrze: średnia cena benzyny 95 w tygodniu 31 sierpnia – 4 września ma wynieść 7,35 zł/l (o 83 gr więcej niż tydzień wcześniej), benzyny 98 — 8,19 zł, a oleju napędowego — 8,09 zł. Analitycy serwisu e-petrol.pl przewidują przedziały 7,38–7,51 zł za litr „95-tki” oraz 8,19–8,33 zł dla diesla. Dla porównania: w ostatni weekend programu ceny maksymalne wynosiły 6,64 zł za Pb95, 7,46 zł za Pb98 i 7,31 zł za olej napędowy. Czwartkowy skok w hurcie sugeruje przy tym, że górne widełki prognoz mogą okazać się zbyt ostrożne.
„CPN to przeszłość”
Na powrót osłon kierowcy nie mają co liczyć. Minister energii uciął spekulacje w rozmowie z PAP.
Na ten moment CPN to przeszłość, CKN — Ceny Karola Nawrockiego — to teraźniejszość. Gdyby pan prezydent podpisał ustawę, CPN by działał
— powiedział Miłosz Motyka, odnosząc się do decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który na początku sierpnia skierował do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej, ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. To z wpływów z tej daniny miały być finansowane działania osłonowe — czasowa obniżka VAT i akcyzy. Ukute przez premiera Donalda Tuska hasło „CKN” stało się polityczną etykietą rządu w sporze z prezydentem o to, kto odpowiada za ceny na stacjach.
Minister podkreślił, że w tej chwili nie ma możliwości dalszego finansowania osłon.
Dzisiaj budżet państwa — bardzo napięty — nas ogranicza
— dodał Motyka.
Rachunek za pięć miesięcy tarczy
Wiadomo już, ile podatnicy zapłacili za cały program. Jak przekazało PAP biuro prasowe Ministerstwa Finansów, całkowity koszt CPN, na którym skorzystały m.in. gospodarstwa domowe, wyniósł około 5,2 mld zł — z czego 495 mln zł kosztowała sama końcówka, czyli obniżka obowiązująca od 17 do 31 sierpnia, na ostatnie tygodnie wakacji.
Przypomnijmy mechanizm: w ramach programu stawka VAT na benzyny i olej napędowy spadała z 23 do 8 proc., a minister energii ogłaszał ceny maksymalne, których przekroczenie groziło stacjom karą do 1 mln zł. Pierwszą odsłonę pakietu wprowadzono pod koniec marca w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen ropy po wybuchu konfliktu USA i Izraela z Iranem 28 lutego; obowiązywała do końca czerwca i obejmowała też czasową obniżkę akcyzy, wygaszoną w połowie miesiąca.
Kalendarz okazał się dla kierowców wyjątkowo złośliwy: osłony wygasły dokładnie w tym tygodniu, w którym wojna o Ormuz wróciła na rynki z pełną siłą. Między napiętym budżetem a płonącą cieśniną rachunek — jak zwykle — wystawiany jest przy dystrybutorze, a spór o to, czyj podpis pod nim widnieje, rząd i prezydent będą toczyć co najmniej do orzeczenia Trybunału.
Źródło: PAP; Dziennik.pl









