800 tys. ludzi poza rynkiem pracy. Luka zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami w Polsce jedną z największych w UE
W Polsce żyje ponad 5 mln osób z niepełnosprawnościami, ale ich wskaźnik zatrudnienia wynosi zaledwie 18,5 proc. — wynika z danych GUS przytoczonych przez agencję Newseria. Różnica w poziomie zatrudnienia między osobami z niepełnosprawnościami a resztą społeczeństwa sięgnęła w 2025 roku 35 pkt proc. przy unijnej średniej 24,2 pkt proc., co według Eurostatu jest jednym z najgorszych wyników we Wspólnocie. Około 800 tys. osób z orzeczeniem pozostaje zawodowo nieaktywnych — w kraju, w którym bezrobocie wynosi 3,2 proc., a pracodawcy coraz głośniej mówią o braku rąk do pracy.
Rezerwa kadrowa, której nikt nie uruchamia
Z danych GUS wynika, że w II kwartale br. aktywnych zawodowo było w Polsce 17,8 mln osób. Wśród osób z niepełnosprawnościami bezrobocie sięga 8,6 proc. — niemal trzykrotnie więcej niż w całej populacji. Na koniec 2025 roku w rejestrach urzędów pracy pozostawało 54,1 tys. osób z niepełnosprawnościami, w ciągu całego roku zarejestrowało się ich 74,9 tys., a liczba skierowanych do tej grupy ofert pracy wyniosła zaledwie 30,4 tys.
Sytuacja na rynku pracy dynamicznie się zmienia. Pracodawcy dostrzegają, że zaczyna brakować specjalistów, którzy przydaliby się im w organizacji, ale nadal mamy bardzo dużą grupę osób, potencjalnych pracowników, którzy nie są brani pod uwagę. Są to właśnie osoby z niepełnosprawnością. Obecnie mamy ok. 800 tys. osób, które nie są aktywne zawodowo, a posiadają orzeczenie
— mówi agencji Newseria Anna Łoginow, specjalistka ds. zasobów ludzkich i doradczyni zawodowa w Fundacji Avalon. Jak zastrzega, nie wszystkie z ponad 5 mln osób z niepełnosprawnością byłyby w stanie podjąć pracę w każdym obszarze, jednak grupa ok. 20 proc. mogłaby być aktywna zawodowo — „mamy bardzo dużo do zrobienia”.
Wzorców nie trzeba szukać daleko. Znacznie wyższy wskaźnik aktywności osób z niepełnosprawnościami notują m.in. Czechy, Niemcy i Estonia — i, jak podkreśla przedstawicielka Fundacji Avalon, część stosowanych u sąsiadów rozwiązań warto zaimplementować również w Polsce.
Największą barierą nie są schody, tylko obawy pracodawców
Badania Fundacji Avalon wskazują, że osoby z niepełnosprawnościami wciąż doświadczają dyskryminacji w rekrutacji i braku zaufania ze strony pracodawców, a ich zatrudnienie bywa postrzegane jako obciążenie organizacyjne lub finansowe. Potwierdza to badanie „Pracodawca na TAK” z 2021 roku: przed zatrudnieniem osób z niepełnosprawnościami powstrzymuje pracodawców brak doświadczenia w tym zakresie (64 proc.), obawa przed mniejszą efektywnością takich pracowników (56 proc.) i ograniczona wiedza o korzyściach z ich zatrudniania (44 proc.).
Największą barierą dla osób z niepełnosprawnościami na rynku pracy jest obawa pracodawców. Jak widzimy z wielu badań, najważniejsze jest przełamanie barier i zatrudnienie osoby z niepełnosprawnością. Później się okazuje, że ona w niewiarygodny sposób zmienia perspektywę funkcjonowania, bardzo dobrze wpływa na zespół, ale też może się dzielić kompetencjami, umiejętnościami i kwalifikacjami
— podkreśla Małgorzata Lorek, prezeska Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dodaje, że wiele osób z niepełnosprawnościami sprawdza się jako liderzy prowadzący zespoły i nowe projekty w organizacjach pozarządowych.
Problemem pozostaje też wąskie rozumienie dostępności — sprowadzanej najczęściej do podjazdów i wind.
Dla mnie dostępność zaczyna się już dużo wcześniej, zanim osoba z niepełnosprawnością przyjdzie do miejsca pracy. To jest właściwie skonstruowane ogłoszenie rekrutacyjne, zebranie się zespołu i planowanie zatrudnienia, wzięcie pod uwagę, że jeżeli przyjdzie pracownik z niepełnosprawnością, to też musi mieć ścieżkę awansu, możliwości rozwoju i wejścia w zespół. Wszystko na równych prawach, tak jak inni współpracownicy
— podkreśla Justyna Cuże, trenerka i konsultantka ds. dostępności i HR, jedna z bohaterek kampanii „Widzimy się w pracy!”.
Kompetencje zamiast orzeczenia
Potencjał tej grupy jest udokumentowany: według danych z Narodowego Spisu Powszechnego 2021 studia ukończyło 637,6 tys. osób z niepełnosprawnościami. Z badań PFRON wynika, że 26,7 proc. korzystało z kursów zawodowych podnoszących kwalifikacje, a 20,1 proc. — z kursów pozwalających zdobyć uprawnienia zawodowe.
Na pewno wielu z nas oczekiwałoby przede wszystkim większej świadomości wśród pracodawców i tego, żeby przy zatrudnianiu kolejnych pracowników oceniano nasze kompetencje, umiejętności, uprawnienia i wiedzę, a nie naszą niepełnosprawność
— zaznacza Robert Zarzecki, przedsiębiorca i prezes Fundacji „Widzimy Inaczej”, bohater kampanii „Widzimy się w pracy!”.
W przełamywaniu barier ma pomóc właśnie ta kampania społeczna Fundacji Avalon, współfinansowana przez PFRON. Jej bohaterami są osoby z niepełnosprawnością aktywne na rynku pracy, a na plakatach pojawiają się znane z życia zawodowego sformułowania: „nie widzę przeszkód”, „dowożę temat”, „ogarniam od ręki”. Kampanii towarzyszy poradnik dla pracodawców z konkretnymi rozwiązaniami w zakresie dostępności i zatrudniania.
Kampania „Widzimy się w pracy!” przede wszystkim odwraca perspektywę, pokazuje trochę inne postrzeganie osób z niepełnosprawnością jako potencjalnych pracowników. Chcemy walczyć z tym, że są to często osoby niedostrzegane na rynku pracy, pomijane przez pracodawców i niebrane pod uwagę
— zaznacza Łoginow.
Demografia zamienia wybór w konieczność
Za dyskusją o aktywizacji stoi twarda arytmetyka. GUS prognozuje, że liczba osób w wieku produkcyjnym — 22,2 mln w 2022 roku — spadnie do 2060 roku do 16,6 mln w scenariuszu wysokim i 13,3 mln w scenariuszu niskim, czyli odpowiednio o 25 i 40 proc.
Patrzenie na aktywizację zawodową osób z niepełnosprawnościami — z perspektywy możliwości, a nie wyzwań — daje perspektywę na przyszłość. Tym bardziej że demografia i starzejące się społeczeństwo pokazują, że to już tak naprawdę nie jest wybór, tylko konieczność
— zaznacza prezeska PFRON.
Polski biznes szuka dziś odpowiedzi na kurczący się rynek pracy w robotach i algorytmach. Tymczasem 800 tysięcy potencjalnych pracowników z orzeczeniami czeka nie na przełom technologiczny, lecz na coś prostszego: żeby pracodawca spojrzał w CV, a nie w orzeczenie. W kraju, z którego co roku ubywa ludzi w wieku produkcyjnym, luka większa o 11 pkt proc. od unijnej średniej to nie problem socjalny — to marnowany kapitał całej gospodarki.
Źródło: Newseria









