Zielona energia w Polsce: OZE przebiły barierę 30 proc., ale wiatr wciąż ma pod górkę
Polska energetyka przechodzi historyczny przełom – w ubiegłym roku udział odnawialnych źródeł w produkcji prądu po raz pierwszy przekroczył 30 proc. Mimo rekordowych wzrostów mocy w fotowoltaice i wietrze, transformacja wciąż grzęźnie w biurokracji. Eksperci alarmują: bez uproszczenia procedur i odblokowania lądowej energetyki wiatrowej, polska gospodarka pozostanie zakładnikiem drogiego importu paliw kopalnych.
Rekordowa produkcja i „projekty zombie”
Zielona transformacja w Polsce wyraźnie nabrała tempa. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska, w 2025 roku udział OZE w mocy zainstalowanej przekroczył już 50 proc., osiągając poziom niemal 38 tys. MW. Największy wkład w ten wynik mają elektrownie słoneczne (ponad 24 tys. MW) oraz wiatrowe (ponad 10 tys. MW). To potężny skok w porównaniu z 2020 rokiem, kiedy moc zielonych źródeł była trzykrotnie niższa.
Mimo tych sukcesów, branża zmaga się z tzw. projektami zombie – inwestycjami, które blokują przepustowość sieci, choć nigdy nie zostaną zrealizowane. Nadzieję na zmianę niesie podpisana w kwietniu przez prezydenta Karola Nawrockiego nowelizacja Prawa energetycznego. Ma ona odblokować moce przyłączeniowe i skrócić formalności, co jest kluczowe dla dalszego rozwoju rynku.
Energetyka wiatrowa zakładnikiem polityki
Największym wyzwaniem pozostaje lądowa energetyka wiatrowa, która przez lata była blokowana przez restrykcyjne przepisy odległościowe. Choć obecnie obowiązuje limit 700 metrów od zabudowań, próby jego zmniejszenia do 500 metrów zakończyły się wetem prezydenta. Tomasz Guzowski, prezes OX2 Polska, podkreśla, że spór o wiatraki stał się bardziej polityczny niż merytoryczny.
Tutaj konieczna jest przede wszystkim szersza komunikacja do społeczności oraz promocja tej technologii, która jest tania i dość łatwa do zainstalowania. Niestety nadal jest to przedmiot licznych sporów politycznych
— powiedział Tomasz Guzowski, prezes OX2 Polska.
Co istotne, obawy polityków nie pokrywają się z nastrojami społecznymi. Z badań More in Common wynika, że aż 64 proc. Polaków popiera rozwój lądowych farm wiatrowych, a ponad połowa nie miałaby nic przeciwko budowie takiej instalacji w sąsiedztwie swojego miejsca zamieszkania.
OZE to nie koszt, to bezpieczeństwo
Dalsze opieranie energetyki na węglu może być do 2040 roku nawet o 40 proc. droższe niż system oparty na źródłach odnawialnych. Wynika to nie tylko z kosztów emisji CO2, ale także z ogromnych wydatków na import surowców, który w 2024 roku kosztował Polskę aż 112 mld zł.
Inwestycje w lokalne źródła energii stają się więc kluczowym elementem bezpieczeństwa narodowego. Zgodnie z planami rządu, do 2030 roku udział OZE w produkcji energii elektrycznej ma wzrosnąć do ponad 50 proc., co pozwoliłoby Polsce zbliżyć się do unijnej średniej i realnie obniżyć rachunki za prąd.









