Stos monet, wykres spadkowy, flaga Rosji

Dlaczego prognozy dotyczące upadku Rosji wciąż się nie sprawdzają?

03.06.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Od lat zachodnie ośrodki analityczne i media regularnie ogłaszają nieuchronny upadek Rosji. Gospodarka rosyjska jest rzeczywiście poważnie obciążona wojną, którą Moskwa wywołała w Ukrainie, a Kreml konsekwentnie zawęża przestrzeń polityczną, pogłębiając autorytarny charakter systemu. Mimo to kolejne prognozy o rozpadzie nie sprawdzają się – i warto zapytać, dlaczego.

Historia, która się nie spełnia

Jak wskazuje Dan Storyew, rosyjsko-amerykański badacz i absolwent Uniwersytetu Oksfordzkiego, piszący dla The Moscow Times (niezależnej od kremla redakcji z siedzibą w Amsterdamie), Rosja nie załamała się ani w 1999 roku, ani w 2008 roku, ani w 2014 roku, ani w 2026 roku. Daty w tym kontekście nie mają specjalnego znaczenia – od wielu lat można obserwować kolejne fale nagłówków wieszczących jej rychły koniec. Już w 2001 roku wpływowy zachodni magazyn „The Atlantic” na okładce głosił, że Rosja dobiegła kresu. Przepowiednia się nie spełniła.

Storyew zwraca uwagę, że narracje o upadku Rosji mają zazwyczaj podobną strukturę: wskazują na realne i poważne słabości kraju – dysfunkcyjny model gospodarczy, wszechobecną korupcję, kurczącą się demografię i aberracje polityki Kremla – po czym formułują mgliste scenariusze powrotu do chaosu lat 90., podziału kraju wzdłuż linii etnicznych lub masowego powstania społecznego. Żaden z tych scenariuszy jak dotąd się nie zmaterializował.

Gospodarka odporna na sankcje, armia zdolna do adaptacji

Według materiału źródłowego rosyjska gospodarka, mimo bezprecedensowej skali zachodnich sankcji, okazała się zaskakująco trwała. To nie znaczy, że jest w dobrej kondycji – jej uzależnienie od działań wojennych jest oczywiste, a obciążenia strukturalne narastają. Jednak kolejne prognozy całkowitego krachu gospodarczego rozmijają się z rzeczywistością.

Podobnie rosyjskie siły zbrojne, uwięzione w niszczycielskiej i kosztownej wojnie w Ukrainie, nie wykazują oznak instytucjonalnego rozpadu. Jak podaje Storyew, wojsko wielokrotnie demonstrowało zdolność do reorganizacji i dostosowania się do warunków, zamiast się załamywać. To nie jest obraz armii u progu implozji.

Równocześnie rosyjska dyplomacja, często bagatelizowana na Zachodzie jako mało spójna, skutecznie rozbudowuje swoje wpływy w państwach Globalnego Południa. Powiązane z Kremlem media działają tam jako istotni gracze, a programy wymiany akademickiej są w pełni operacyjne. Rosja prowadzi długofalową grę o wpływy tam, gdzie Zachód często nie dostrzega zagrożenia.

Codzienność, która trwa mimo wojny

Storyew zwraca uwagę na paradoks rosyjskiego społeczeństwa: cywile w dużych miastach prowadzą stosunkowo normalne życie. Kawiarnie są pełne, kina grają hollywoodzkie produkcje dostępne różnymi kanałami, galerie organizują wystawy. Myśl o zbrojnym powstaniu przeciwko Kremlowi jest zdecydowanej większości Rosjan daleka od codzienności. To nie jest obraz społeczeństwa dojrzewającego do rewolucji.

To zjawisko jest trudne do przyjęcia dla zachodnich obserwatorów, którzy zakładają, że skala cierpień – bombardowane miasta, poległe dzieci wysłane na front, coraz trudniejsza sytuacja ekonomiczna – musi w końcu przerodzić się w masowy sprzeciw. Tymczasem mechanizmy autorytarnej kontroli, propaganda i społeczna atomizacja działają skutecznie jako stabilizatory systemu.

Trzy źródła błędnych prognoz

Skąd biorą się te systematyczne błędy analityczne? Storyew wskazuje na trzy wzajemnie powiązane przyczyny: deficyt wiedzy specjalistycznej, uwarunkowania emocjonalne oraz ograniczoną wyobraźnię strategiczną.

Zachodnia ekspertyza dotycząca Rosji przeżywa wyraźny regres. W czasie, gdy geopolityczna rywalizacja osiąga poziomy nienotowane od dziesięcioleci, wiele zachodnich think tanków i wydziałów akademickich specjalizujących się w badaniach nad Rosją jest zamykanych lub marginalizowanych. To fundamentalna sprzeczność: w momencie, gdy potrzeba trzeźwej i głębokiej analizy jest największa, instytucjonalne zaplecze do jej prowadzenia kurczy się.

Do tego dochodzi element psychologiczny. Jak zauważa badacz, Zachód od dawna definiuje się w kontrze do Rosji – potrzebuje jej jako punktu odniesienia, a nawet jako źródła strachu organizującego wspólnotę wartości. To sprawia, że prognozy upadku są atrakcyjne narracyjnie i politycznie, niezależnie od tego, czy mają solidne podstawy analityczne.

Co z tego wynika dla polityki i biznesu?

Dla podmiotów gospodarczych, inwestorów i decydentów politycznych wnioski są istotne. Planowanie oparte na założeniu rychłego rozpadu Rosji jest strategią obarczoną poważnym ryzykiem błędu. Rosja – bez względu na jej liczne słabości i zbrodnie polityczne – pozostaje aktorem zdolnym do długotrwałego funkcjonowania nawet w warunkach poważnych ograniczeń zewnętrznych i wewnętrznych napięć.

To nie jest argument za pobłażliwością wobec Kremla ani za normalizacją relacji z reżimem, który prowadzi wojnę napastniczą i systematycznie tłumi prawa obywatelskie. To argument za realistyczną, opartą na faktach analizą – taką, która nie zastępuje życzeniowego myślenia rzetelnymi prognozami. Jak konkluduje Storyew w tekście opublikowanym za pośrednictwem The Moscow Times, kasandry mylą się – i będą się mylić, dopóki zachodnia wiedza o Rosji nie zostanie odbudowana na solidnych podstawach instytucjonalnych.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA