Butelka w kieszeni dżinsów z czerwoną nakrętką.

Ustawa „antyalkoholowa” uderza w piwo „zero” a jednocześnie omija „małpki”. Dlaczego?

15.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 4 minut/y

Sejm przeprowadza właśnie drugie czytanie poselskiego pakietu zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości: nocna cisza alkoholowa, całkowity zakaz reklamy i koniec promocji typu „12 za 12″. To etap, na którym wciąż można zgłaszać poprawki. Sztandarowe przepisy uderzają niemal wyłącznie w piwo, łącznie z bezalkoholowym, a zakazu sprzedaży małpek, jedynego pomysłu wymierzonego wprost w mocne alkohole, nikt do projektów nie wpisał. Prowadzące prace posłanki tłumaczą to notyfikacją, czyli obowiązkowym zgłaszaniem takich przepisów Komisji Europejskiej. Rzecz w tym, że obie znają tę procedurę od środka. Ich projekty leżą w brukselskim rejestrze od stycznia, a jedyne, na co Bruksela dziś czeka, to zaległe odpowiedzi autorek.

Zakaz reklamy, który dotyczy już tylko piwa

Zgodnie z art. 13¹ ustawy o wychowaniu w trzeźwości reklama i promocja napojów alkoholowych jest w Polsce zakazana od dawna, z jednym wyjątkiem: piwa, którego reklama pozostaje dozwolona pod określonymi warunkami. Mocnych alkoholi, w takich jak wódka, nie wolno publicznie reklamować już dziś.

To znaczy, że „całkowity zakaz reklamy alkoholu”, sprzedawany jako sztandarowy punkt nowelizacji, w praktyce może odebrać legalną reklamę tylko jednemu segmentowi: piwu, bo tylko piwo jeszcze ją miało. Projekt obejmuje zakazem także reklamę piw bezalkoholowych (0,0%). Powstaje sytuacja, w której napój z zerową zawartością alkoholu zostaje trafiony przepisem, a 40-procentowa wódka pozostaje poza jego realnym zasięgiem, bo jej reklama była zakazana i wcześniej.

Podobnie działa drugi filar: zakaz promocji typu „12 za 12″ czy „6 za 6″. Takie promocje ilościowe w praktyce dotyczą niemal wyłącznie piwa, sprzedawanego w zgrzewkach i wielopakach; nikt nie oferuje „12 małpek w cenie 6″. Formalnie przepis obejmuje wszystkie napoje, w praktyce znów głównie piwo.

„Małpek” nie ruszono

Jedyne rozwiązanie wymierzone wprost w najgroźniejszy segment rynku to postulowany zakaz sprzedaży małpek, czyli butelek z mocnym alkoholem o pojemności do 300 ml. To ich, a nie piwa, lekarze i terapeuci od lat wskazują jako główny problem alkoholowy Polski. Każdego dnia w Polsce sprzedaje się ich nawet 3 miliony. Zakaz forsuje klub PiS, który zapowiedział zgłoszenie poprawki w drugim czytaniu; jak relacjonowała „Rzeczpospolita”, przeszkodą w szybkim wprowadzeniu zakazu ma być procedura notyfikacji w Unii Europejskiej.

Tego przepisu w projektach nigdy nie było. Sejmowa Komisja Zdrowia pod koniec lipca wykreśliła z projektu kolejne rozwiązania wymagające notyfikacji, żeby nie uruchamiać jej ponownie i nie wstrzymywać całego pakietu.

Notyfikacja jako przeszkoda

Prowadząca projekt Lewicy (druk sejmowy nr 2007) Joanna Wicha przekonuje, że sama jest za zakazem małpek, ale jego wprowadzenie teraz oznaczałoby wielomiesięczny przestój całej ustawy.

Jeśli takie zmiany uzyskałyby większość, projekt pójdzie wraz z tymi poprawkami do notyfikacji w Komisji Europejskiej i będziemy czekali, aż ta komisja to przeproceduje. I to jest minimum siedem miesięcy

— ostrzega w rozmowie z „Faktem” Joanna Wicha z Lewicy.

Posłanka zapowiada, że zakaz małpek wróci w osobnym, nowym projekcie, którego jednak nikt dotąd nie złożył, a do końca kadencji Sejmu został około rok.

Tę samą logikę przedstawiła w rozmowie z PKB24 Wioleta Tomczak z Polski 2050, wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia. Odpowiada za bliźniaczy projekt swojego ugrupowania (druk nr 2010), który komisja połączyła z projektem Lewicy we wspólnym sprawozdaniu (druk nr 2856). Rozmawialiśmy z nią trzeciego dnia XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu, po panelu z jej udziałem. Czas notyfikacji ocenia jeszcze ostrożniej niż Wicha: na co najmniej rok.

To jest możliwe, ale to ograniczy nam pracę i możliwość wdrożenia projektu co najmniej na 12 miesięcy, bo tyle potrzebuje Komisja Europejska, żeby uzgodnić pomiędzy krajami członkowskimi właśnie wprowadzenie takiego zakazu. Ja osobiście, także jako specjalistka ds. zdrowia publicznego i wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia, rekomenduję w tym momencie wprowadzić to, na co się uzgodniliśmy także z Komisją Europejską i co jest możliwe do wprowadzenia stosunkowo z dnia na dzień i od razu zainteresować parlamentarzystów nowym projektem ustawy, który wprowadziłby na przykład cenę minimalną czy też właśnie całkowity zakaz sprzedaży małpek

— powiedziała w rozmowie z PKB24 Wioleta Tomczak, poseł Polski 2050.

Posłanka nazywa to „metodą małych kroków” i przekonuje, że przy takiej materii legislacyjnej jest ona bezpieczniejsza niż ryzyko, że w tej kadencji nie przejdzie żadna zmiana.

To Bruksela czeka na posłanki

Notyfikacja wygląda w praktyce tak: projekt przepisów dotyczących produktów i zasad ich sprzedaży (w unijnym żargonie: przepisów technicznych) trafia do publicznego rejestru Komisji Europejskiej o nazwie TRIS, a Bruksela i pozostałe państwa Unii dostają co najmniej trzy miesiące na uwagi. Przez ten czas ustawy nie wolno uchwalić. Obie posłanki są inicjatorkami notyfikowanych projektów, więc znają tę ścieżkę z pierwszej ręki. Projekt Polski 2050 (notyfikacja 2026/0016/PL) trafił do rejestru 16 stycznia, projekt Lewicy (2026/0033/PL) 23 stycznia, a zgłoszenie tego pierwszego posłanka Tomczak firmuje w rejestrze własnym nazwiskiem.

Dalej zaczyna się część, o której posłanki nie mówią. Oba projekty dostały w Brukseli opinie szczegółowe, czyli formalne zastrzeżenia: od Komisji Europejskiej oraz Węgier, Rumunii, Słowacji i Danii, a projekt Polski 2050 dodatkowo od Francji. Zastrzeżenia wydłużyły okres wstrzymania prac do 20 i 27 lipca. Na opinie trzeba odpowiedzieć, a odpowiedzi przygotowuje projektodawca. Posłanka Tomczak wysłała swoje dopiero 17 sierpnia, siedem miesięcy po zgłoszeniu projektu. Odpowiedzi w sprawie projektu Lewicy do resortu rozwoju, który pośredniczy w korespondencji z Brukselą, nie wpłynęły w ogóle, co ministerstwo potwierdziło na piśmie 19 sierpnia, i nic nie wskazuje, żeby powstały do dziś. Posłanki zasłaniają się więc procedurą, którą własną bezczynnością zamieniły w wielomiesięczny zator. Bruksela niczego tu nie blokuje: czeka, aż autorki odrobią zaległości.

Jest wreszcie przepis, który całą tę rzekomo nieprzebytą ścieżkę przeszedł, i dotyczy on właśnie małpek. Projekt Polski 2050 objął notyfikacją wymóg, żeby opakowania alkoholu do 300 ml były wykonane wyłącznie ze szkła lub metalu. Butelka do małpki przeszła więc przez Brukselę razem z resztą projektu. Zakaz sprzedaży małpek wymagałby dokładnie tej samej ścieżki. W projektach go nie ma, bo autorki go nie wpisały.

Skąd się wzięło „minimum siedem miesięcy”

Dyrektywa 2015/1535 daje Komisji i państwom członkowskim co najmniej trzy miesiące na uwagi, a opinie szczegółowe wydłużają ten okres do sześciu. Tyle, od stycznia do lipca, trwały okresy wstrzymania obu projektów. Wszystko powyżej to czas, w którym projektodawcy zwlekali z odpowiedziami, a nie wymóg Brukseli. „Minimum siedem miesięcy” brzmi szczególnie w ustach współautorki projektu, który tkwi w Brukseli ósmy miesiąc właśnie dlatego, że na zastrzeżenia nikt nie odpowiedział. Posłanka Tomczak mówi z kolei o dwunastu miesiącach, choć okres wstrzymania jej własnego projektu zamknął się w sześciu. Zapowiadany „osobny projekt” oznacza start od zera: pierwsze czytanie, komisje, notyfikacja i głosowania, wszystko w kadencji, której został rok. Gdyby komuś zależało, żeby zakaz małpek nie powstał nigdy, wybrałby dokładnie ten wariant.

Komu służy taki układ

Zostaje pytanie, komu taki układ służy. Organizacje branży spirytusowej od miesięcy przekonują w komunikatach, że obecne prawo uprzywilejowuje piwo, bo tylko ono może się legalnie reklamować. Ustawa w tym kształcie spełnia ich postulat co do joty: odbiera piwu reklamę, nawet bezalkoholowemu, a formatów, na których stoi sprzedaż mocnych alkoholi, nie dotyka. Sama zbieżność interesów niczego nie przesądza. Obie posłanki mogą jednak wyjaśnić dziś z sejmowej mównicy, dlaczego zakaz sprzedaży małpek nie trafił do projektów, które i tak notyfikowały.

Ustawa pomyślana jako walka z alkoholizmem najpierw bierze się za napój bez alkoholu, a za wódkę w kieszonkowej butelce w nieokreślonej przyszłości, osobnym projektem, którego nikt dotąd nie złożył.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA