Unijne magazyny gazu są napełnione w zaledwie 28 proc.
Mroźny początek 2026 roku wystawił europejską infrastrukturę energetyczną na ciężką próbę. Gwałtowny ubytek błękitnego paliwa w styczniu i lutym, w połączeniu z napiętą sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie, wywindował ceny gazu do poziomów nienotowanych od lat. Choć marcowe ocieplenie przyniosło chwilowe wytchnienie, koszt napełnienia magazynów przed kolejną zimą może być najwyższy od czasu wybuchu kryzysu energetycznego w 2022 roku.
Zima silniejsza niż prognozy
Niskie temperatury na początku roku przełożyły się na rekordowe tempo opróżniania zbiorników. Według danych Gas Infrastructure Europe, tylko w styczniu 2026 roku zapasy zmniejszyły się o 240 TWh. To jeden z największych miesięcznych spadków w ciągu ostatnich 15 lat – gorsze wyniki odnotowano jedynie w 2017 i 2021 roku.
W Polsce skutki mroźnej zimy były odczuwalne nieco słabiej. Wynika to ze specyfiki naszego miksu energetycznego, w którym gaz ziemny odgrywa mniejszą rolę w produkcji energii i ciepłownictwie niż w krajach zachodnich. Obecnie polskie magazyny są zapełnione w około 45 proc. Dla porównania, łączna pojemność unijnych magazynów wynosi 1143 TWh, z czego największe udziały mają:
— Niemcy (251 TWh),
— Włochy (203 TWh),
— Holandia (144 TWh).
Nowe zasady, stare problemy
Od momentu inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, UE rygorystycznie podchodziła do zapełniania magazynów, celując w poziom 90-99 proc. przed 1 listopada. Jednak w 2025 roku przepisy poluzowano, by obniżyć koszty zakupów. Nowe regulacje pozwoliły na osiągnięcie celu (obniżonego do 80 proc. w trudnych warunkach) w szerszym oknie czasowym – od października do grudnia.
Efektem tej elastyczności był niższy stan zapasów na początku listopada 2025 roku (83 proc.), co w starciu z mroźną zimą postawiło Europę w trudnej sytuacji wyjściowej. Michał Smoleń z Polskiego Instytutu Ekonomicznego zauważa:
Cel napełnienia można osiągnąć w terminie od 1 października do 1 grudnia. W razie trudnych warunków rynkowych państwa mogą obniżyć cel o 10 pkt. proc. Taka elastyczność miała obniżyć koszty napełnienia magazynów – obowiązkowe zakupy w ściśle określonym terminie przekładały się na wyższe ceny.
— zaznacza Michał Smoleń.
Geopolityka dyktuje ceny
Sytuację drastycznie pogorszył konflikt na Bliskim Wschodzie. Ataki na linii USA-Izrael-Iran spowodowały, że indeks TTF (ceny gazu w Europie) wzrósł z 31 do 50 EUR/MWh, osiągając w krytycznym momencie 19 marca poziom nawet 64 EUR/MWh. Europa musi teraz konkurować o dostawy LNG z rynkami azjatyckimi, które są gotowe płacić jeszcze wyższe stawki za surowiec przekierowywany z zagrożonych terenów Bliskiego Wschodu.
Miliardowe koszty letnich zakupów
Komisja Europejska, reagując na drożejący surowiec, wezwała państwa członkowskie do wykorzystania elastyczności przepisów i dążenia do napełnienia magazynów na poziomie 80 proc. Ma to zapobiec kumulacji popytu, która dodatkowo nakręciłaby spiralę cenową.
Skala wydatków jest ogromna. Przy obecnej cenie rynkowej rzędu 50 EUR/MWh, koszt samego gazu potrzebnego do uzupełnienia zapasów do wymaganego poziomu szacuje się na blisko 30 mld EUR. Kwota ta nie uwzględnia dodatkowych kosztów transportu, infrastruktury czy specyfiki kontraktów długoterminowych, co oznacza, że nadchodzące lato będzie dla europejskich budżetów energetycznych jednym z najdroższych w historii.
Źródło: Analiza Polskiego Instytutu Ekonomicznego / Michał Smoleń, kwiecień 2026 r.









