#Ubergate: Najważniejsi politycy potajemnie pomagali Uberowi
10 lipca 2022
Redakcja

#Ubergate: Najważniejsi politycy potajemnie pomagali Uberowi

Emmanuel Macron

Tysiące ujawnionych dokumentów ujawniło, jak Uber zabiegał o czołowych polityków i jak daleko posunął się by uniknąć sprawiedliwości. Wśród zamieszanych w pomoc firmie są: Emmanuel Macron i była komisarz UE Neelie Kroes – podaje BBC.

Ujawnione dokumenty Ubera obejmują ponad 124 000 zapisów, w tym 83 000 e-maili i 1000 innych plików zawierających rozmowy, obejmujących lata 2013-2017. Opisana została w nich obszerna pomoc, jaką Uber otrzymał od przywódców, takich jak Emmanuel Macron i była komisarz UE Neelie Kroes.

Prócz tego pokazują także to, w jaki sposób były szef Ubera osobiście nakazał użycie „wyłącznika awaryjnego”, w celu uniemożliwienia dokonującej przeszukań policji dostępu do komputerów.

Firma utrzymuje, że jego „przeszłe zachowanie nie było zgodne z obecnymi wartościami” i dzisiaj jest „inną firmą”.

Pliki zostały przesłane brytyjskiemu Guardianowi i udostępnione Międzynarodowemu Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych i wielu organizacjom medialnym, w tym BBC Panorama. Ujawniają one, w jaki sposób lobbing i public relations za 90 milionów dolarów rocznie zrekrutowały przyjaznych polityków do pomocy w kampanii mającej na celu wywołanie zakłóceń w europejskiej branży taksówkarskiej.

Podczas gdy francuscy taksówkarze organizowali protesty na ulicach przeciwko Uberowi, Macron – obecnie prezydent francuski prezydent – ​​był w zażyłych stosunkach z kontrowersyjnym szefem Ubera Travisem Kalanickiem i obiecał mu, że zreformuje przepisy na korzyść firmy.

Bezwzględne metody biznesowe Ubera były powszechnie znane, ale po raz pierwszy pliki dają unikalny wgląd w to, jak długo udało mu się osiągnąć swoje cele.

Ujawniają także to, w jaki sposób była unijna komisarz ds. cyfryzacji Neelie Kroes, jedna z najwyższych urzędników w Brukseli, prowadziła przed końcem swojej kadencji rozmowy, aby dołączyć do Ubera, a następnie potajemnie lobbowała za firmą, potencjalnie naruszając unijne zasady etyczne.

W tamtym czasie Uber nie był tylko jedną z najszybciej rozwijających się firm na świecie – była jedną z najbardziej kontrowersyjnych, prześladowaną przez sprawy sądowe, zarzuty o molestowanie seksualne i skandale związane z wyciekiem danych.

W końcu akcjonariusze mieli już dość, a w 2017 roku Travis Kalanick został zmuszony do wycofania się.

Uber twierdzi, że jego następczyni, Dara Khosrowshahi, „miała za zadanie zmienić każdy aspekt działania Ubera” i „wprowadziła rygorystyczne kontrole i spójność niezbędną do działania jako spółka publiczna”.

Lwia przysługa Macrona

To Paryż był miastem, w którym Uber zadebiutował na starym kontynencie. Tutaj też spotkał się z silnym oporem ze strony branży taksówkarskiej, którego kulminacją były gwałtowne protesty na ulicach.

W sierpniu 2014 r. ministrem gospodarki został ambitny były bankier Emmanuel Macron. Postrzegał Ubera jako potencjalne źródło wzrostu gospodarczego, do bardzo potrzebował nowych miejsc pracy. Dlatego też minister był bardzo chętny by pomóc firmie.

W październiku tego samego roku spotkał się z Kalanickiem oraz innymi dyrektorami i lobbystami, co zapoczątkowało długą rolę obrońcy kontrowersyjnych interesów firmy w rządzie.

Lobbysta Ubera, Mark MacGann, opisał spotkanie jako „spektakularne, jakiego nigdy nie widziałem”, wynika z akt. „Niedługo zatańczymy” – dodał.

“Emmanuel” i “Travis” wkrótce byli po imieniu i spotkali się co najmniej cztery razy – w Paryżu i na konferencji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w Szwajcarii. Wcześniej wiadomo było tylko o spotkaniu w Davos.

W pewnym momencie Uber napisał do pana Macrona, stwierdzając, że jest mu „niezwykle wdzięczny”. „Otwartość i powitanie, jakie otrzymujemy, są niezwykłe w relacjach rząd-przemysł”.

Francuscy taksówkarze byli szczególnie rozwścieczeni uruchomieniem w 2014 r. UberPop – usługi, która pozwalała nielicencjonowanym kierowcom oferować przejazdy po znacznie niższych cenach.

Sądy i parlament zabroniły jej działania, ale Uber nadal działał, ponieważ kwestionował prawo.

Macron nie sądził, że UberPop ma przyszłość, ale zgodził się współpracować z firmą w celu przeredagowania francuskich przepisów regulujących inne usługi.

Uber przedstawi zarys ram prawnych dotyczących wspólnego przejazdu. Połączymy nasze zespoły, aby rozpocząć pracę nad wykonalną propozycją, która mogłaby stać się formalnymi ramami we Francji

– czytamy w e-mailu od Travisa Kalanicka do pana Macrona.

W dniu 25 czerwca 2015 r. protesty stały się gwałtowne, a tydzień później Macron wysłał wiadomość do Kalanicka z widoczną ofertą pomocy.

[Zbiorę] wszystkich w przyszłym tygodniu, aby przygotować reformę i poprawić prawo

Tego samego dnia Uber ogłosił zawieszenie UberPop we Francji.

Kilka miesięcy później Macron podpisał dekret łagodzący wymagania dotyczące licencjonowania kierowców Ubera.

Zakres relacji obecnego prezydenta Francji z kontrowersyjną globalną firmą, która działała łamiąc francuskie prawo, nie został do tej pory ujawniony.

Rzecznik Macrona napisał w e-mailu:

Jego funkcje w naturalny sposób doprowadziły go do spotkania i interakcji z wieloma firmami zaangażowanymi w gwałtowną zmianę, która pojawiła się w tamtych latach w sektorze usług, co musiało zostać ułatwione poprzez odblokowanie przeszkód administracyjnych i regulacyjnych.

Regulatorka stała się lobbystką

Akta ujawniają również, w jaki sposób relacje Ubera z jednym z najwyższych urzędników w Europie, wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej Neelie Kroes, rozpoczęły się znacznie wcześniej i były głębsze niż wcześniej uważano, co narażało ją na jawne naruszenie zasad regulujących postępowanie komisarzy.

Ujawniają, że rozmawiała o dołączeniu do rady doradczej Ubera, zanim opuściła swoje ostatnie stanowisko w Unii w listopadzie 2014 roku.

Przepisy UE mówią, że komisarze muszą przestrzegać „okresu odstąpienia od umowy”, a następnie 18 miesięcy, podczas których nowe miejsca pracy wymagają zatwierdzenia przez komisję.

Jako komisarz Kroes nadzorowała politykę cyfrową i konkurencji i była odgrywała wiodącą rolę w uderzaniu ogromnymi grzywnami m.in. w firmy Microsoft i Intel.

Ale ze wszystkich firm, dla których mogła pracować po odejściu, Uber był szczególnie kontrowersyjnym wyborem.

W jej rodzinnym kraju, Holandii, usługa wspólnego przejazdu UberPop również przysporzyła problemów prawnych i politycznych.

Kierowcy Ubera zostali aresztowani w październiku 2014 roku, a w grudniu sędzia w Hadze zakazał UberPop, grożąc grzywną do 100 000 euro. W marcu 2015 roku holenderska policja dokonało nalotu na biuro Ubera w Amsterdamie.

Wiadomości e-mail mówią, że Kroes zadzwoniła do ministrów i innych członków rządu, aby przekonać ich do wycofania się podczas nalotu. Podczas kolejnego nalotu tydzień później Kroes ponownie skontaktowała się z holenderskim ministrem, i zgodnie ze słowami e-maila „nękała” szefa holenderskiej służby cywilnej.

Wewnętrzny e-mail radził personelowi, aby nie omawiał jej nieformalnych relacji na zewnątrz:

Jej reputacja i nasza zdolność do negocjowania rozwiązań w Holandii i poza nią ucierpią na wszelkich przypadkowych przekomarzaniach w biurze lub poza nim.

Z akt wynika, że ​​firma chciała, aby pani Kroes przekazała wiadomości do biura holenderskiego premiera Marka Rutte.

W październiku 2015 r. w e-mailu czytamy:

Uruchomimy kanał zwrotny z Neelie i szefem sztabu premiera, aby uzyskać maksymalną przewagę poprzez „danie im pojęcia „zwycięstwa”.

Napisała do komisji etycznej, prosząc o pozwolenie na wstąpienie do rady doradczej Ubera przed upływem 18 miesięcy, i zaapelowała do przewodniczącego komisji Jean-Claude’a Junckera.

Zgoda ta została odrzucona, ale dokumenty pokazują, że pani Kroes nadal nieformalnie pomagała firmie do czasu ogłoszenia jej nominacji, krótko po zakończeniu okresu ugodowego.

To podkreśla, że ​​pani Kroes „wyraźnie naruszyła” przepisy, twierdzi Alberto Allemanno, profesor prawa Unii Europejskiej:

Udowadniasz, że robisz coś, czego nie wolno ci robić. Ponieważ gdyby niekoniecznie prosiła o pozwolenie, nadal można by argumentować, że istniała szara strefa, była szara strefa. Ale teraz jej już nie ma

– powiedział BBC Panorama.

Patrząc na wszystkie ujawnienia dotyczące relacji pani Kroes z Uberem, dodał:

To sprawia, że ​​czuję, że nasz system prawdopodobnie nie jest odpowiedni do celu, ponieważ należało temu zapobiec.

Pani Kroes zaprzecza, jakoby miała jakąkolwiek „formalną lub nieformalną rolę w Uber” przed majem 2016 r., kiedy upłynął okres ugodowy.

Powiedziała, że ​​jako komisarz UE współpracowała z wieloma firmami technologicznymi, „zawsze kierując się tym, co moim zdaniem byłoby korzystne dla interesu publicznego”.

W okresie przejściowym rząd holenderski mianował swojego specjalnego wysłannika ds. start-upów, które obejmowały interakcje z „szerokim wachlarzem podmiotów biznesowych, rządowych i pozarządowych” w celu promowania „przyjaznego dla biznesu i przyjaznego ekosystemu w Holandia”, dodała.

Rzecznik holenderskiego ministerstwa spraw gospodarczych mówi, że „Uber nie był uważany za start-up w 2015 roku”.

Uber twierdzi, że Kroes opuściła radę doradczą w 2018 r. i twierdzi, że od tego czasu wprowadziła nowe wytyczne „wzmacniające nadzór” nad „lobbingiem i zewnętrznymi kontaktami z decydentami politycznymi” w Europie.

„Naciśnij wyłącznik awaryjny JAK NAJSZYBCIEJ”

Jeśli do drzwi zapukała policja, Uber miał drugą linię obrony – wyłącznik awaryjny, który uniemożliwiał odwiedzającym organom ściganie dostęp do komputerów firmy.

Ograniczyłoby to dostęp funkcjonariuszy do poufnych danych firmy, takich jak listy kierowców, które zdaniem firmy zaszkodziłyby jej rozwojowi.

Pliki potwierdzają wcześniejsze doniesienia prasowe o wyłączniku awaryjnym i ujawniają, że sam Kalanick przynajmniej raz aktywował system.

Proszę nacisnąć wyłącznik awaryjny JAK NAJSZYBCIEJ. Dostęp musi zostać zamknięty w AMS [Amsterdam]

– czytamy w e-mailu z jego konta.

Wyłącznik awaryjny był również używany w Kanadzie, Belgii, Indiach, Rumunii i na Węgrzech oraz co najmniej trzy razy we Francji.

Uber twierdzi, że od czasu przejęcia funkcji przez nowego dyrektora naczelnego w 2017 r. nie ma „wyłącznika awaryjnego” zaprojektowanego do udaremniania dochodzeń regulacyjnych nigdzie na świecie.

Rzecznik Kalanicka powiedział, że nigdy nie autoryzował żadnych działań ani programów, które utrudniałyby sprawiedliwość w żadnym kraju, a wszelkie oskarżenia, które postawił, są całkowicie fałszywe. Dodał, że Uber „używał narzędzi, które chronią własność intelektualną i prywatność swoich klientów” i że „te protokoły bezpieczeństwa nie usuwają żadnych danych ani informacji i zostały zatwierdzone przez działy prawne i regulacyjne Ubera”.

“The Uber Files” to wyciek 124 000 zapisów, w tym e-maili i SMS-ów, ujawniających rozmowy i spotkania między kierownictwem Ubera a urzędnikami publicznymi, gdy firma taksówkarska oparta na technologii starała się rozszerzyć swoją działalność. Akta wyciekły do ​​Guardiana , który udostępnił je Międzynarodowemu Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych w Waszyngtonie i partnerom medialnym w 29 krajach, w tym BBC Panorama.

Zobacz też: Niemiecki sondaż: Spada poparcie dla sankcji wobec Rosji. Klimat i gospodarka ważniejsze

MD/źródło: BBC