To nie bólu boimy się najbardziej u dentysty
Zbyt wysokie koszty wizyt lub leczenia to najczęściej wskazywana bariera w korzystaniu z usług stomatologicznych — wymienia je 41,9 proc. Polaków, wynika z raportu „Bariery w leczeniu stomatologicznym Polaków. Edycja 2026″, opartego na badaniu opinii publicznej. Strach przed bólem, stereotypowo kojarzony z dentystą, jest dopiero trzeci: wyprzedza go ogólny lęk przed lekarzem i tzw. białym fartuchem. Eksperci wskazują, że część kosztowej bariery Polacy fundują sobie sami — odkładając leczenie do momentu, w którym staje się ono zaawansowane i drogie.
Cennik straszy mocniej niż wiertło
W rankingu barier za kosztami (41,9 proc.) uplasował się ogólny strach przed lekarzem lub tzw. białym fartuchem, wskazywany przez 36,7 proc. badanych. Obawę przed bólem deklaruje 27,2 proc. osób, długie oczekiwanie na specjalistę zniechęca 25,6 proc., a negatywne doświadczenia z wcześniejszych wizyt mają wpływ na 19,4 proc. ankietowanych. Każdy uczestnik badania mógł wskazać kilka odpowiedzi.
Autorzy zastrzegają przy tym, że badanie nie pozwala stwierdzić, ilu Polaków faktycznie rezygnuje z usług stomatologa z powodów finansowych — tak wysoki wynik wskazuje jednak na silny potencjał do odkładania decyzji. Jak zaznacza współautor raportu dr n. med. Piotr Przybylski z Implant Medical, pierwszą obawą może być wysokość rachunku, zwłaszcza gdy pacjent nie wie, jaki będzie ostateczny zakres leczenia, ile wizyt okaże się koniecznych i czy pojawią się dodatkowe koszty.
Uśmiech jak inwestycja, zdrowie jak obowiązek
Zdaniem ekspertów za częścią kosztowej bariery stoi zmiana oczekiwań samych pacjentów.
Problem jest bardziej złożony, niż nam się wydaje. Obecnie wśród pacjentów jest tendencja do tego, że trzeba kompleksowo odbudować estetykę. Panuje przekonanie, że za sukces naszego życia odpowiada uśmiech. W takim przypadku mamy do czynienia z bardzo wysokimi kosztami. Natomiast właściwe leczenie stomatologiczne to coś innego, polega ono na przywróceniu zdrowia jamy ustnej. To jest możliwe w ramach świadczeń NFZ, ale oczywiście wymaga sporej cierpliwości
— komentuje prof. dr hab. n. med. Teresa Sierpińska, prezes Polskiego Towarzystwa Protetyki Stomatologicznej.
Drugim mechanizmem podbijającym rachunki jest brak profilaktyki.
Leczenie powinno być zrealizowane wtedy, kiedy pojawia się problem. Takie podejście widzimy w większości krajów Europy Zachodniej. Natomiast w polskim społeczeństwie nie ma w zwyczaju odbywania regularnych wizyt kontrolnych. To przekłada się na problemy, które ostatecznie doprowadzają do konieczności bardzo zaawansowanego leczenia, często bardzo kosztownego
— podkreśla prezes PTPS.
Biały fartuch groźniejszy niż ból
Raport pokazuje, że lęk przed samym lekarzem (36,7 proc.) jest powszechniejszy niż obawa przed bólem (27,2 proc.). W opinii eksperta z Implant Medical u części osób sam gabinet może uruchamiać napięcie jeszcze przed rozpoczęciem badania — znaczenie ma język używany przez personel, wyjaśnianie kolejnych czynności i poczucie, że pacjent zachowuje wpływ na przebieg wizyty. Prof. Sierpińska dodaje, że obawy o ból wynikają raczej z doświadczeń — często nie własnych, lecz rodziny czy znajomych, i to z zamierzchłej przeszłości. Jak przekonuje, leczenie stomatologiczne może się dziś odbyć całkowicie bezboleśnie, i od wielu lat dotyczy to również świadczeń NFZ.
Receptą na lęk ma być wczesne oswajanie najmłodszych z gabinetem.
W przypadku szeroko zakrojonej bojaźni przed stomatologiem należy sięgnąć do kształtowania postaw naszego młodego społeczeństwa – dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Myślę tu o aspekcie adaptacji do białego fartucha, fotela dentystycznego, wizyt stomatologicznych, sprzętu i instrumentarium, którym posługuje się lekarz. Wczesne przyzwyczajanie do tego otoczenia może znacząco przyczynić się do spadku strachu przed stomatologiem i leczeniem dentystycznym
— mówi prof. dr hab. n. med. Małgorzata Pihut, konsultant krajowy w dziedzinie protetyki stomatologicznej.
Kolejka potrafi zniechęcić jak zabieg
Dla 25,6 proc. badanych barierą jest długie oczekiwanie na specjalistę. Zdaniem prof. Pihut to problem złożony, wynikający m.in. z wysokich wymagań akredytacyjnych dla ośrodków chcących prowadzić wieloletnie szkolenia specjalizacyjne. Jak podkreśla konsultant krajowa, poziom edukacji lekarzy wiąże się bezpośrednio z tymi wymaganiami, dlatego realizacja specjalizacji nie powinna oznaczać masowego szkolenia w jednostkach, które nie są do tego wystarczająco przygotowane.
To jeden z najmocniejszych wątków badania. Pokazuje bowiem, że problem organizacyjny może zniechęcać niemal równie często jak perspektywa nieprzyjemnego zabiegu. Nawet pacjent gotowy do podjęcia leczenia może stracić motywację, jeśli znalezienie terminu wymaga długiego oczekiwania, wielokrotnego kontaktowania się z placówkami albo dostosowania życia zawodowego i rodzinnego do ograniczonej dostępności wizyt
— analizuje dr n. med. Piotr Przybylski.
Kurs euro w cenniku dentysty
Pierwszą piątkę barier zamykają negatywne doświadczenia z poprzednich wizyt (19,4 proc.). Według autorów raportu to istotny sygnał dla gabinetów — na nastawienie pacjenta do kolejnych wizyt wpływają komunikacja, wyjaśnienie planu leczenia i reakcja na sygnalizowany dyskomfort. Badanie nie pozwala jednak określić, czego dokładnie dotyczyły złe doświadczenia: mogły być związane z bólem, kosztami, zachowaniem personelu, jakością leczenia lub organizacją wizyty.
Całościowo wyniki pokazują, że zwiększenie skłonności Polaków do regularnego leczenia wymaga działań na kilku poziomach jednocześnie. Potrzeba większej przewidywalności kosztów, lepszej dostępności terminów, faktycznego ograniczania bólu oraz komunikacji dającej pacjentowi poczucie bezpieczeństwa. Skuteczna stomatologia powinna leczyć nie tylko konkretny problem zdrowotny, ale również ograniczać niepewność, z którą pacjent przychodzi do gabinetu
— przekonuje Przybylski.
Na koszty leczenia pracuje też makroekonomia. Jak przypomina prof. Pihut, dynamiczny rozwój technologii laboratoryjnych i materiałowych w protetyce pociąga za sobą wzrost kosztów, a znaczna część stosowanych materiałów pochodzi z zagranicy — w cenie leczenia trzeba więc uwzględniać kursy walut i sytuację geopolityczną. Zdrowie jamy ustnej, od którego — jak podkreśla ekspertka — w znacznym stopniu zależy zdrowie ogólne człowieka, staje się tym samym kolejną pozycją w domowym budżecie wrażliwą na globalną koniunkturę. A raport pokazuje paradoks systemu, w którym leczenie podstawowe jest dostępne w ramach NFZ: to nie ból, lecz rachunek — realny lub tylko wyobrażony — najskuteczniej trzyma Polaków z dala od fotela dentystycznego.









