Rusłana o decyzji Zełenskiego ws. UPA: „niekonstruktywne i niedyplomatyczne”
Rusłana, ukraińska piosenkarka i aktywistka znana m.in. ze zwycięstwa w Eurowizji w 2004 roku, publicznie zakwestionowała decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia Bohaterów UPA. W rozmowie opublikowanej przez polskie media artystka oceniła ten krok jako niedyplomatyczny i potencjalnie szkodliwy dla relacji polsko-ukraińskich.
Krytyka z nieoczekiwanego kierunku
Rusłana, która od lat angażuje się politycznie – m.in. aktywnie uczestniczyła w rewolucji na Majdanie w 2014 roku – podkreśla jednak swoją niezależność od oficjalnych narracji politycznych. Jak wynika z rozmowy opublikowanej przez Newsweek Polska, piosenkarka uważa, że artysta powinien zachowywać własne zdanie nawet wówczas, gdy odbiega ono od stanowiska władz jej kraju.
W ocenie Rusłany decyzja Zełenskiego o uhonorowaniu UPA w kontekście nazewnictwa jednostki wojskowej była błędem dyplomatycznym. „Nie wiem, czym się kierował Zełenski w tej sytuacji” – powiedziała artystka, cytowana przez redakcję. Zaznaczyła przy tym, że jeśli politycy nie rozumieją konsekwencji swoich decyzji, to ich skutki mogą bezpośrednio wpłynąć na zakres wsparcia, jakie Polska udziela Ukrainie.
Ukrainie brakuje prawdziwej dyplomacji
Rozmówczyni dziennikarzy Magdaleny Rigamonti i Tomasza Sekielskiego wskazała na głębszy problem strukturalny: według niej Ukrainie brakuje dojrzałej dyplomacji narodowej, co sprawia, że kraj podejmuje kroki bez pełnego rozumienia ich konsekwencji. Artystka nie wykluczyła, że niektóre decyzje ukraińskich polityków mogą być podyktowane wewnętrznymi kalkulacjami wyborczymi i chęcią utrzymania wysokich notowań w sondażach, a nie rzeczywistą oceną sytuacji geopolitycznej.
Jako osoba urodzona i wychowana we Lwowie Rusłana podkreśliła, że to miasto historycznie łączyło, a nie dzieliło Ukraińców i Polaków. Jej zdaniem kwestia stosunku do UPA pozostaje nierozstrzygnięta i – właśnie z tego powodu – nie powinna być teraz podnoszona do rangi oficjalnego symbolu państwowego. Jak ujęła to sama piosenkarka, wiele spraw związanych z tą historią jest „niedomkniętych”, a powracanie do nich w środku wojny jest przedwczesne i ryzykowne.
Skupić się na tym, co łączy
Rusłana zaproponowała alternatywne podejście do budowania relacji między oboma narodami: szukanie punktów wspólnych w kulturze, sztuce i projektach społecznych, zamiast eksponowania tematów budzących kontrowersje. W jej ocenie to właśnie takie obszary dają szansę na pogłębienie współpracy, nie zaś symbole historyczne, które wzniecają emocje po obu stronach granicy.
Artystka nie ukrywa, że od lat konsekwentnie opowiada się za integracją Ukrainy ze strukturami Unii Europejskiej. Podkreśliła, że jej kraj zawsze był częścią europejskiej kultury i że ta przynależność ma charakter historyczny, a nie jedynie polityczny. Zaznaczyła jednocześnie, że Ukraina walczy o wartości – brak korupcji, rzetelność i prawdziwą demokratyczną odpowiedzialność – które są fundamentem wspólnoty europejskiej.
Relacje polsko-ukraińskie pod presją
Wywiad z Rusłaną wpisuje się w szerszy kontekst napiętych stosunków między Warszawą a Kijowem. Jak wskazuje sama artystka, jednym z bezpośrednich czynników napięcia była właśnie decyzja Zełenskiego dotycząca nazewnictwa jednostki wojskowej, a także – co podkreśliła rozmówczyni – ominięcie przez ukraińskiego prezydenta Polski podczas jednej z jego wizyt zagranicznych. Rusłana oceniła ten sygnał jako kolejny przejaw deficytu dyplomacji, który może mieć realne przełożenie na polityczne i militarne wsparcie Kijowa ze strony Warszawy.
Głos Rusłany jest tym bardziej znaczący, że piosenkarka od ponad dwóch dekad funkcjonuje jako nieoficjalna ambasadorka Ukrainy na arenie międzynarodowej. Jej otwarta krytyka wobec decyzji własnego prezydenta pokazuje, że debata o jakości ukraińskiej dyplomacji toczy się nie tylko w zachodnich stolicach, ale i wśród samych Ukraińców zaangażowanych w budowanie wizerunku swojego kraju.









