Osoba skanuje kod kreskowy paczki telefonem.

Polskie z metki, zagraniczne z dokumentów. Kontrola IJHARS i spór o to, co naprawdę znaczy „Produkt Polski”

03.11.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych dotycząca mięsa wieprzowego wykazała przypadki oznaczania go jako „Produkt Polski”, choć dokumentacja wskazywała na zagraniczne pochodzenie zwierząt — nieprawidłowości wykryto w 13 z 89 sklepów i w 31 z 293 partii mięsa. Jak ocenia w rozmowie z agencją Newseria Paweł Cybulski, prezes Stowarzyszenia Certyfikowanych Audytorów i Kontrolerów Wewnętrznych, obecne certyfikaty i oznaczenia „bardzo często wprowadzają konsumenta w błąd” — a popularny test „kodu 590” wcale nie dowodzi polskości produktu.

Kod 590 nie mówi tego, co myślimy

Świat jest bardziej zglobalizowany. Mamy szereg różnych obszarów, które będą świadczyły o tym, że dany produkt nie jest polski. Chociaż będą etykietki wskazujące na to, że jest polski albo będzie oznaczenie 590 w kodzie kreskowym, to wcale nie musi oznaczać, że jest to produkt polski

— podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Paweł Cybulski, prezes Stowarzyszenia Certyfikowanych Audytorów i Kontrolerów Wewnętrznych.

Jak podaje IJHARS, prefiks 590 oznacza Polskę, ale nie jest tożsamy z krajem produkcji. To jedynie informacja, że firma, pod której marką produkt jest sprzedawany, zarejestrowana jest w polskim oddziale GS1 — międzynarodowej organizacji zarządzającej systemem kodów kreskowych. Produkt z kodem 590 może być więc produkowany za granicą, przepakowywany i sprzedawany w Polsce pod własną marką. Zdarza się też odwrotnie: produkt wytworzony w Polsce nosi kod inny niż 590, bo jego właściciel zarejestrował się w zagranicznym oddziale GS1.

Co wykryli inspektorzy

Podczas kontroli mięsa wieprzowego inspektorzy IJHARS stwierdzili m.in. brak informacji i flag oraz błędny kraj pochodzenia. Zdarzało się, że na wywieszkach wskazywano Polskę jako miejsce chowu i uboju, podczas gdy dokumentacja producenta potwierdzała pochodzenie mięsa z Belgii, Danii, Niemiec, Irlandii, Holandii czy Hiszpanii. Występowały także sytuacje odwrotne — na wywieszce podawano Belgię lub Hiszpanię, mimo że zwierzęta chowano i poddano ubojowi w Polsce. Kontrole wykazały również przypadki nieuprawnionego oznaczania mięsa jako „Produkt Polski”.

Eksperci wskazują, że w takich przypadkach możemy mieć do czynienia z tzw. polishwashingiem — celowym budowaniem wrażenia, że produkt, marka lub usługa są całkowicie polskiego pochodzenia, choć nie potwierdzają tego fakty. Zjawisko ma podatny grunt: według przywołanego w materiale raportu Fundacji „Teraz Polska” z 2026 roku 84,2 proc. Polaków deklarowało w 2025 roku, że mając wybór, należy kupować produkty polskiego pochodzenia, a dla 24,4 proc. badanych kraj pochodzenia jest jednym z trzech najważniejszych kryteriów codziennych zakupów — obok ceny i jakości.

Możliwość stosowania oznakowania „Produkt Polski” istnieje od 2017 roku. Produkty muszą być wyprodukowane z surowców wytworzonych w Polsce, przy czym w wyrobach przetworzonych dopuszcza się do 25 proc. masy składników importowanych (np. przypraw czy bakalii), o ile nie są one wytwarzane w kraju.

Kto właściwie jest właścicielem i gdzie płaci podatki

Zdaniem Cybulskiego sam system oznaczeń wymaga uporządkowania, jeśli patriotyzm gospodarczy ma być czymś więcej niż hasłem.

Musimy uporządkować w całości ten system, jeśli chcemy mówić o patriotyzmie gospodarczym i promować produkt polski. Musimy spojrzeć tutaj na kilka ważnych kwestii. Po pierwsze, jest to kwestia własności, czyli kto jest właścicielem produktu, kto go tworzy. Mamy globalizację, więc może nim być osoba zagraniczna, która będzie bazowała na produkcie polskim, wykorzystywała polskie materiały, ale tak naprawdę właściciel będzie zagraniczny. My też do końca nie wiemy, czy to jest właściciel obcy, czy może jest to Polak, ponieważ bardzo często się zdarza, że mamy dość mocno rozbudowane łańcuchy właścicielskie. Ostatecznym beneficjentem może być Polak, który znajduje się w tzw. raju podatkowym

— ocenia ekspert. Jak przyznaje, jako osoba zajmująca się podatkami często widział, że produkty oznakowane jako polskie tworzyły podmioty zagraniczne, a podatki, które powinny wspierać wspólnotę, trafiały poza polską jurysdykcję. Jego zdaniem oceny „polskości” produktu powinien dokonywać wyznaczony organ, badając, czy przedsiębiorca płaci podatki, uczestniczy w życiu społecznym i wnosi wkład rozwojowy.

Popatrzyłbym na to kryterium szerzej i nie unaradawiał produktu, tylko zadał pytania: na ile on służy Polsce, naszej wspólnocie, na ile ją wzmacnia, czy z tego powodu są dodatkowe wpływy podatkowe, czy ten produkt ma wpływ na lokalną społeczność, czy przedsiębiorca w jakiś sposób uczestniczy w życiu społecznym naszej wspólnoty, czy tylko opiera się na zyskach i transferuje je za granicę. Konstytucja w art. 1 mówi, że Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli, a więc każdy produkt, który jest polski, niekoniecznie z kapitału czy właściciela, powinien służyć naszej wspólnocie narodowej

— wymienia Cybulski.

Promocja szczątkowa, ale konkurencji niszczyć nie wolno

W ocenie eksperta promocja polskich producentów odbywa się dziś „w sposób szczątkowy”. Za istotną próbę uznaje publikowany przez Ministerstwo Finansów rejestr dużych podatników CIT — firm o przychodach powyżej równowartości 50 mln euro, podatkowych grup kapitałowych i spółek nieruchomościowych — które, choć mogą mieć kapitał zagraniczny, płacą podatki w Polsce.

Na pewno musimy myśleć o tym, żeby nie zniszczyć konkurencji, ponieważ jej utrzymanie to dla nas ważna rzecz, o której zresztą mówi Konstytucja w art. 20 i 21. Powinniśmy przede wszystkim promować, wskazywać pewne niepokojące fakty, pokazywać te firmy, które nie płacą podatków i nie uczestniczą w życiu publicznym

— przypomina prezes stowarzyszenia. O patriotyzmie gospodarczym i znaczeniu polskości produktu eksperci rozmawiali podczas Krynica Forum 2026.

Źródło: Newseria

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA