Nalewanie olejku eterycznego na dłonie, kropla spada

Polskie kosmetyki rosną dwa razy szybciej niż unijne, ale branża dusi się w gąszczu 250 regulacji

16.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Polski rynek kosmetyczny wzrósł w 2025 roku o 9,3 proc. — niemal dwukrotnie szybciej niż cały rynek unijny — a Polska jest dziś piątym graczem w UE i ósmym eksporterem kosmetyków na świecie, informuje agencja Newseria. Branża ostrzega jednak, że utrzymanie pozycji utrudniają jej nadregulacja — około 250 unijnych aktów prawnych w procesie, nowelizacji lub przeglądzie — oraz rosnąca konkurencja spoza Europy, z Koreą Południową na czele. Polska w jednej z kluczowych spraw już zaskarżyła unijne przepisy do TSUE — i rzeczniczka generalna Trybunału przyznała jej wstępnie rację.

„Regulacja goni regulację”

To, z czym boryka się w tej chwili europejska, a szczególnie polska branża kosmetyczna, to nadregulacja i zbyt duże tempo zmian. Regulacje często nakładają się na siebie, a czasem są ze sobą sprzeczne, co utrudnia inwestycje. Powodują, że nawet taki duży gracz jak L’Oréal ma zadyszkę i kłopoty związane z tym, że regulacja goni regulację. One dotyczą całego łańcucha produkcji kosmetyku – od surowca, przez formułę i opakowanie, aż po odpady

— podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektorka public affairs L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie.

Unijne przepisy obejmują wszystkie etapy życia kosmetyku — od składników i bezpieczeństwa produktu po oznakowanie, opakowanie i zagospodarowanie odpadów. Producenci muszą uwzględniać m.in. zmiany w rozporządzeniu kosmetycznym i przepisach dotyczących chemikaliów oraz nowe wymogi środowiskowe; od 12 sierpnia 2026 roku stosowane jest rozporządzenie opakowaniowe PPWR.

W L’Oréal zatrudniamy ok. 4 tys. naukowców, inwestujemy 3 proc. naszego obrotu w rozwój innowacji, tylko cena tej innowacyjności jest coraz większa. Zamiast inwestować pieniądze w nowe produkty i rozwój, musimy cały czas śledzić zmiany. Wydajemy wiele zasobów na pogoń za zmianą, a nie na rozwój nowych produktów

— mówi przedstawicielka koncernu.

Dyrektywa ściekowa: polska skarga z szansą na wygraną

Szczególne emocje budzi znowelizowana dyrektywa o oczyszczaniu ścieków komunalnych, która wprowadza rozszerzoną odpowiedzialność producenta: wytwórcy kosmetyków i farmaceutyków mają pokrywać co najmniej 80 proc. kosztów czwartego stopnia oczyszczania, służącego usuwaniu mikrozanieczyszczeń. W marcu 2025 roku polski rząd zaskarżył dyrektywę do Trybunału Sprawiedliwości UE — co Chmurzyńska-Brown wskazuje jako dowód, że „polska administracja słucha branży kosmetycznej”.

Skarga ma realne szanse: 3 września 2026 roku rzeczniczka generalna TSUE Juliane Kokott zaproponowała Trybunałowi jej uwzględnienie i unieważnienie przepisów o finansowaniu systemu, zwracając uwagę m.in. na wątpliwości dotyczące danych, na podstawie których kosztami obciążono akurat producentów kosmetyków i farmaceutyków. Opinia rzeczniczki generalnej nie jest jednak wyrokiem TSUE.

Jako firma i cały sektor kosmetyczny nie chcemy walczyć z Zielonym Ładem. Chcielibyśmy tylko, żeby takie regulacje jak PPWR czy ta nieszczęsna dyrektywa ściekowa były proporcjonalne i sprawiedliwe, żeby obarczały takimi samymi obowiązkami innych graczy na rynku, żeby nie tylko branża kosmetyczna i farmaceutyczna finansowała te zmiany

— przekonuje dyrektorka. Unia pracuje zresztą nad uproszczeniami: przedstawiony w lipcu 2025 roku pakiet Omnibus VI obejmuje m.in. rozporządzenie kosmetyczne i przepisy CLP, a w czerwcu 2026 roku Parlament Europejski i Rada osiągnęły wstępne porozumienie w sprawie uproszczeń dotyczących chemikaliów — w przypadku kosmetyków zmiany dotyczą m.in. zasad dla substancji CMR i procedur dla niektórych składników.

Koreańska fala: import do Polski podwojony w rok

Drugim frontem jest konkurencja spoza Europy. Według raportu „Kosmetyczna Polska 2026″ Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i Fundacji WiseEuropa mocną pozycję zdobywa Korea Południowa: w 2025 roku koreański eksport kosmetyków sięgnął rekordowych 11,4 mld dol. (wzrost o 11,8 proc.), dzięki czemu kraj wyprzedził Stany Zjednoczone i został drugim eksporterem kosmetyków na świecie. Import koreańskich kosmetyków do Polski wzrósł w 2025 roku ponad dwukrotnie — ze 120 do 250 mln euro, z czego 92 proc. stanowiły produkty do pielęgnacji skóry.

Kiedyś rozporządzenie kosmetyczne było tzw. złotym standardem i inne rynki w pewnym sensie kopiowały zawarte w nim rozwiązania. Teraz Unia ma bardzo rozbudowany system regulacji dla sektora kosmetycznego – to jest ok. 250 aktów prawnych, które albo są w procesie, albo są nowelizowane, albo są przeglądane. Reszta świata tego nie robi. Przez to koszt wytworzenia produktów, które trafiają na rynek europejski z innych rynków, np. z Korei, jest zupełnie inny. Nie możemy zakładać, że one wszystkie spełniają europejskie wymogi regulacyjne

— wskazuje Chmurzyńska-Brown.

Nadzieja w Indiach

Według raportu PZPK o perspektywach sektora w kolejnych latach coraz mocniej będą decydować czynniki zewnętrzne: globalne trendy konsumenckie, zmiany regulacyjne i sytuacja w handlu międzynarodowym. Krajowi producenci liczą na negocjowaną umowę o wolnym handlu z Indiami — najludniejszy kraj świata (ponad 1,4 mld ludzi) ma znieść cła na kosmetyki z UE, które według Komisji sięgają obecnie 22 proc.; większość ma zniknąć po pięciu lub siedmiu latach od wejścia umowy w życie.

Źródło: Newseria

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA