Polski przemysł drzewny straci 45 tysięcy miejsc pracy. Branża alarmuje: oddajemy rynek Azji
Jeszcze kilka lat temu Polska była europejskim mocarstwem przemysłu drzewnego i meblarskiego. Dziś sektor odpowiadający za blisko 10 proc. krajowej produkcji przemysłowej notuje spadki zatrudnienia, produkcji i rentowności. Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna bije na alarm: przy obecnym kursie polityki leśnej grozi nam spektakularne załamanie całej branży.
Liczby, które mówią same za siebie
Dane zaprezentowane 9 lipca podczas konferencji w Warszawie przez B+R Studio rysują obraz postępującego kryzysu. Wartość produkcji sprzedanej w sektorze leśno-drzewnym spadła z 238,5 mld zł w 2022 roku do 203,1 mld zł w 2025 roku. Prognozy na bieżący rok zakładają dalszy zjazd — do około 199,5 mld zł.
Jeszcze dotkliwsze są dane dotyczące zatrudnienia. Od 2022 roku branża meblarska zlikwidowała około 29 tys. etatów, przemysł drzewny kolejne 16 tys. Łącznie oznacza to utratę około 45 tysięcy miejsc pracy w ciągu zaledwie trzech lat.
Pogarsza się też rentowność. W 2025 roku wyniosła ona jedynie 4,4 proc. w produkcji mebli i 3,6 proc. w produkcji wyrobów z drewna. Nierentownych było już 89 dużych i średnich firm z branży drzewnej, 107 meblarskich i 50 papierniczych.
Drewno drożeje, choć popytu brakuje
Eksperci zwracają uwagę na szczególnie niepokojącą sprzeczność: ceny drewna rosną, mimo że popyt słabnie. Średnia cena surowca w latach 2020–2025 wzrosła o ponad 32 proc., a plan pozyskania drewna na 2026 rok został obniżony do około 37,2 mln m³.
Zdaniem branży to bezpośredni efekt kolejnych decyzji ograniczających gospodarkę leśną — moratorów na pozyskanie drewna, tworzenia lasów społecznych, nowych rezerwatów, wyznaczania starolasów i wdrażania programu Zielona Tarcza Wschód. Wszystkie te działania, wprowadzane sukcesywnie od stycznia 2024 roku, ograniczają podaż surowca i windują jego ceny — przy jednoczesnym braku rekompensaty dla przemysłu.
Chiny wchodzą tam, gdzie Polska się wycofuje
Jednym z najbardziej wymownych symptomów kryzysu jest gwałtowny wzrost importu mebli z Chin. W latach 2018–2025 jego wartość wzrosła o 167 proc., osiągając rekordowy poziom ponad 1,1 mld euro. W tym samym czasie średnie ceny polskich mebli eksportowanych stały się wyższe od cen produktów sprowadzanych z Chin.
To oznacza, że Polska traci możliwość konkurowania w masowych segmentach rynku — i oddaje je producentom azjatyckim. Krajowe firmy próbują znaleźć miejsce w segmencie średnim i premium, gdzie konkurencja ze strony zachodnioeuropejskich graczy jest jednak znacznie silniejsza.
Tymczasem stawka jest ogromna. Polska jest największym eksporterem mebli, okien i podłóg w całej Unii Europejskiej. Sektor leśno-drzewny odpowiada za blisko 70 mld zł dodatniego salda w handlu zagranicznym — to drugi po przemyśle spożywczym największy generator nadwyżki handlowej w polskiej gospodarce. W 2025 roku przedsiębiorstwa z sektora odprowadzały ponad 1,1 mld zł podatku CIT, ponad 13,3 mld zł składek ZUS i około 1,75 mld zł podatków zasilających samorządy.
Jeżeli obecny kierunek polityki wobec gospodarki leśnej będzie kontynuowany, będziemy świadkami — w szybszym niż nam się wydaje tempie — spektakularnego załamania polskiego przemysłu drzewnego.
— ostrzegł Jarosław Michniuk, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.
Pięć postulatów do prezydenta i premiera
Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna skierowała do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów i członków rządu pięć pilnych żądań.
Pierwsze to wstrzymanie kolejnych decyzji ograniczających dostępność drewna do czasu przedstawienia pełnej analizy ich skutków gospodarczych, społecznych i środowiskowych. Drugie dotyczy pilnego uzupełnienia podaży surowca — branża domaga się dodatkowych 2 mln m³ jeszcze w drugim półroczu 2026 roku oraz ustalenia planu pozyskania na 2027 rok na poziomie co najmniej 41 mln m³.
Koalicja żąda też opublikowania rzetelnej analizy skutków dotychczasowych decyzji, podjęcia rzeczywistych konsultacji z przemysłem i samorządami jeszcze przed kolejnymi zmianami, a także stworzenia mechanizmu kompensacji niedoborów surowca — w tym umożliwienia importu drewna spełniającego wymogi środowiskowe, gdyby krajowa podaż nie mogła być utrzymana na wymaganym poziomie.
Podstawowym pytaniem jest to, czy państwo ma plan dla strategicznego surowca, krajowego przemysłu drzewnego i miejsc pracy. Bez stabilnej podaży drewna nie będzie silnego polskiego przemysłu drzewnego. Bez silnego przemysłu nie będzie bezpiecznej gospodarki.
— podsumowuje Tomasz Katewicz, prezes Stowarzyszenia Papierników Polskich.
Sukces budowany przez dekady — w kilka lat do kryzysu
Branża podkreśla, że jej dzisiejsza pozycja nie była przypadkiem. Od zakończenia II wojny światowej powierzchnia lasów w Polsce zwiększyła się o ponad 2,8 mln hektarów — o 43,6 proc. Zasoby drewna sięgają dziś około 2,72 mld m³, a pozyskanie stanowi zaledwie około 1,5 proc. całkowitych zasobów. Ten model przez dekady pozwalał jednocześnie zwiększać powierzchnię lasów, chronić przyrodę i budować jedną z najbardziej konkurencyjnych gałęzi europejskiej gospodarki.
Zdaniem przedstawicieli sektora ochrona przyrody i odpowiedzialna gospodarka leśna nie są sprzeczne — i przez lata takie nie były. Problem pojawił się wtedy, gdy decyzje zaczęto podejmować bez analizy ich konsekwencji gospodarczych.









