Polska buduje zdolność wynoszenia satelitów. Łukasiewicz przeznaczy 2,4 mld zł na technologie kosmiczne
Polska rozwija własne kompetencje w budowie satelitów i rakiet, a krajowe ośrodki pracują m.in. nad technologiami wynoszenia niewielkich satelitów na niską orbitę okołoziemską. Ogłoszony w marcu 2026 roku Program Badań Kosmicznych Sieci Badawczej Łukasiewicz ma zwiększyć niezależność Polski w dostępie do kluczowych technologii kosmicznych, a nakłady na niego oszacowano na 2,4 mld zł w ciągu 10 lat. Jak podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dyrektor Łukasiewicza – Instytutu Lotnictwa, te same technologie służą zarówno gospodarce, jak i bezpieczeństwu państwa.
Kosmos w tej chwili zaczyna być kluczową przestrzenią dla bardzo wielu dziedzin gospodarki i dla bezpieczeństwa. W kosmosie umieszczamy satelity, które ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie, obserwują nas, sprawdzają stan lasów, upraw, infrastruktury lub czy wody nie są zanieczyszczone, jak rozwijają się zasiewy, czy pogoda wpływa na nie w sposób istotny i czy trzeba temu przeciwdziałać. W przypadku katastrof czy klęsk żywiołowych jest to źródło informacji o tym, co się stało, jakie obszary zostały zalane, gdzie istnieje zagrożenie dalszych podtopień
— podkreśla dr hab. inż. Cezary Szczepański, prof. ILOT, dyrektor Łukasiewicza – Instytutu Lotnictwa.
Satelity pracują dla gospodarki i armii
Według „EU Space Market Report 2026″ Agencji Unii Europejskiej ds. Programu Kosmicznego (EUSPA) globalne przychody rynku GNSS, czyli globalnych systemów nawigacji satelitarnej, mają wzrosnąć z 300 mld euro w 2024 roku do 580 mld euro do 2034 roku. W przypadku systemów obserwacji Ziemi przychody w tym okresie mają wzrosnąć z 3,5 do 7,9 mld euro, a największy udział w tym rynku ma mieć rolnictwo. EUSPA prognozuje również, że do 2034 roku liczba wykorzystywanych na świecie urządzeń obsługujących GNSS sięgnie niemal 10 mld.
Dane satelitarne — z obserwacji Ziemi, nawigacji czy łączności — są potrzebne gospodarce i administracji, ale mają też znaczenie wojskowe.
W przypadkach akcji ratowniczych, działań sił bezpieczeństwa publicznego czy wojska takie informacje to podstawa. Właściwie całe uzbrojenie i wyposażenie nowoczesnej armii bazuje na precyzyjnej informacji o położeniu i współpracy. Jeżeli ta informacja będzie zniekształcona czy zaburzona, nie mamy skuteczności. Niezawisłość kraju w tym aspekcie jest kluczowa z punktu widzenia bezpieczeństwa. Kraj, który ma możliwość wysyłania swoich satelitów wtedy, kiedy jest to potrzebne, uzyskuje pozycję kraju, który może sobie zapewnić bezpieczeństwo. Obecnie nawet jeśli mamy własny rój satelitów i któryś z satelitów się popsuje lub zostanie uszkodzony, wysłanie następnego to kwestia czekania od jednego do półtora roku, do tego trzeba przekazać bardzo szczegółowe informacje techniczne o tym, co jest na pokładzie tego satelity i w jaki sposób to działa
— mówi prof. Szczepański.
2,4 mld zł na niezależny dostęp do orbity
Program Badań Kosmicznych obejmuje kilkadziesiąt projektów zaplanowanych do 2035 roku, dotyczących platform satelitarnych, technologii wynoszenia satelitów na orbitę oraz ładunków użytecznych. Finansowanie ma pochodzić ze środków własnych sieci, funduszy na obronność i rozwój technologii kosmicznych oraz współpracy z sektorem prywatnym. Program będzie oferował usługi polskim i międzynarodowym klientom, a dzięki podejściu dual-use pozwoli na wykorzystanie cywilnych technologii w obronności.
W planach jest m.in. wynoszenie satelitów na niskie orbity za pomocą mobilnych wyrzutni i samolotów, a także rozwój wyspecjalizowanych zastosowań sztucznej inteligencji i zaawansowanych materiałów. Program łączy zasoby 22 instytutów Sieci Badawczej Łukasiewicz, a koordynuje go Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa. Instytuty sieci realizują obecnie ponad 50 projektów we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną. Zgodnie z założeniami w ciągu dwóch pierwszych lat programu na orbitę ma trafić satelita SPARK, opracowany wspólnie przez grupę instytutów.
Jeżeli Program Badań Kosmicznych Sieci Badawczej Łukasiewicz uda się zrealizować zgodnie z harmonogramem, za osiem lat będziemy mieli pierwsze rakiety po weryfikacji. To nie będą już pierwsze loty demonstracyjne, ale rakiety, o których można powiedzieć, że są pierwszymi seryjnymi i mogą wynosić satelity na orbitę
— ocenia ekspert.
Bursztyn 2K i 500 dostawców
Jednym z rozwijanych projektów Łukasiewicza – Instytutu Lotnictwa jest rakieta suborbitalna ILR-33 Bursztyn 2K. W lipcu 2026 roku zakończyły się testy kwalifikacyjne przedziału awioniki dla rakiety przygotowywanej do misji w ramach projektu SUBCOM. Potwierdziły one odporność zastosowanych rozwiązań na obciążenia mechaniczne występujące podczas startu rakiety. Kolejnym etapem mają być dalsze przygotowania i próby poligonowe. W lipcu 2024 roku Bursztyn 2K osiągnął wysokość 101 km podczas lotu z norweskiego centrum Andøya.
Do naszego programu chcemy zaangażować wszystkie ośrodki naukowe w Polsce, uczelnie, instytuty i firmy, które mają cokolwiek do wniesienia – w zakresie zarówno elementów rakiety czy satelity, jak i materiałów czy oprogramowania. Dla przykładu przy rakiecie Bursztyn, którą dwa lata temu wysłaliśmy w kosmos, mieliśmy ok. 500 dostawców, w zdecydowanej większości spoza branży lotniczej i kosmicznej
— wskazuje dyrektor instytutu.
Projekt SUBCOM faza II zakłada rozwój zaawansowanych systemów łączności i nawigacji dla zastosowań kosmicznych i rakietowych. Jest realizowany w ramach środków przewidzianych na dofinansowanie projektów w konkursie Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, a liderem projektu jest Thorium Space. Projekt ma umożliwić wprowadzenie innowacyjnych systemów łączności na rynek globalny, skierowanych do producentów satelitów, rakiet suborbitalnych oraz rakiet wojskowych.
Wymiana interesów i wąskie gardło elektroniki
Umiejętność i możliwość wynoszenia małych satelitów, do 200 kg, na niskie orbity okołoziemskie to więcej niż oferowanie produktu. To także możliwość współpracy w innych dziedzinach. Stosunki międzynarodowe to jest wymiana interesów. Jeżeli my możemy coś dostarczyć, to w zamian możemy czegoś oczekiwać. Ma to o wiele szerszy wymiar niż samo zarabianie na wynoszeniu satelitów na orbitę
— mówi prof. Szczepański.
Jak podkreśla, założenia programu kosmicznego zakładają korzystanie z rozwiązań partnerów polskich i europejskich.
Wąskim gardłem są elementy elektroniczne, które niestety są w znacznej części produkowane poza Europą. To jest problem nie tylko branży kosmicznej, lotniczej, obronnej, ale i motoryzacyjnej oraz innych sektorów, gdzie kiedyś podjęto decyzję, że produkcja procesorów, a także elementów elektronicznych została wyprowadzona do Azji. Dzisiaj mamy tego skutki. Są jakieś działania i w Europie, i w Polsce, żeby ten stan rzeczy zmienić, natomiast to wymaga czasu i ogromnych inwestycji
— wskazuje dyrektor ILOT.
Stawką programu jest więc nie tylko udział w rosnącym rynku, ale zdolność państwa do wysłania własnego satelity wtedy, kiedy jest to potrzebne — bez oglądania się na zagranicznych pośredników.
Źródło: Newseria









