Niemiecka walka z polskim atomem się zaostrza
23 lutego 2022
Kamil Śliwiński

Niemiecka walka z polskim atomem się zaostrza

Niemiecka minister środowiska podczas pobytu w Warszawie otwarcie zapowiedziała, że RFN będzie walczył z budową reaktorów jądrowych w Polsce.

We wtorek 22 lutego w Warszawie doszło do spotkania niemieckiej minister środowiska Steffi Lemke m.in. z Anną Moskwą, polską minister klimatu i środowiska.

W trakcie spotkania Lemke jednoznacznie zapowiedziała zwalczanie polskich planów budowy energetyki jądrowej:

Jeśli w Polsce dojdzie do budowy reaktorów jądrowych, to będziemy pracować z użyciem odpowiednich instrumentów prawnych, dla mnie to oczywistość

– powiedziała w Warszawie Steffi Lemke.

Minister Anna Moskwa odpowiedziała w bardzo wyważony sposób:

Choć nasze stanowiska w tej debacie czasami się różnią, czego przykładem jest odmienne podejście do przyszłości energetyki jądrowej, widzimy duży potencjał współpracy w osiąganiu wspólnych celów

Niemiecki rząd odrzuca zaliczenie energii atomowej jako odnawialnego źródła energii. Oficjalnie sprzeciwia się polskim planom budowy reaktorów “ze względu na potencjalne zagrożenia”.

To ważny temat w naszych rozmowach, dla nas priorytetem jest bezpieczeństwo i składowanie odpadów. Jeśli w Polsce dojdzie do budowy reaktorów, to będziemy pracować z użyciem odpowiednich instrumentów prawnych, dla mnie to oczywistość

– stwierdziła Steffi Lemke.

Podkreśliła przy tym, że zdaniem Berlina energia atomowa „nie jest dobrym ani bezpiecznym zabezpieczeniem dopływu energii w przyszłości.”

Niemcy chcą z końcem 2022 r. wyłączyć swoje trzy ostatnie działające jeszcze reaktory.

Czemu służy niemiecka walka z atomem?

Niemcy swoją walkę z atomem tłumaczą kwestiami bezpieczeństwa i dążeniem do ochrony środowiska. Nie uznają oni energii atomowej za odnawialne źródło energii. Tym czasem, braki po już wyłączonych elektrowniach nadrabiają jednoznacznie “brudną” energią.

Inne wytłumaczenie na działania Niemiec ma redaktor Energetyka24 Jakub Wiech:

Niemcy walczą z atomem w Europie, by przygotować miejsce zbytu pod gaz, którego już teraz mają sporo, a będą go prawdopodobnie mieć jeszcze więcej dzięki Nord Stream 2.

Kamil Śliwiński