Lula ponownie prezydentem Brazylii. Bolsonaro nie uznaje wyniku i chce unieważnienia wyborów
Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva wygrał w niedzielę drugą turę wyborów prezydenckich i wywalczył reelekcję, zdobywając czwartą kadencję w historii kraju. Jego rywal, senator Flávio Bolsonaro, nie uznał porażki i zapowiedział wniosek o unieważnienie wyniku — poinformowała PAP.
Najmniejsza z możliwych przewag i historyczny precedens
Według danych Najwyższego Trybunału Wyborczego (TSE) Lula zdobył niecałe 51,8 proc. ważnych głosów, a Flávio Bolsonaro nieco ponad 48,2 proc. W liczbach bezwzględnych urzędujący prezydent zwyciężył przewagą około 4,4 mln głosów. Już po przeliczeniu ponad 98 proc. głosów TSE poinformował, że wybory zostały „matematycznie rozstrzygnięte”.
W pierwszej turze to Bolsonaro prowadził, otrzymując 47 proc. głosów wobec 45 proc. dla Luli. Brazylijscy komentatorzy podkreślają, że Lula jako pierwszy polityk w najnowszej historii kraju wygrał w drugiej turze po zajęciu drugiego miejsca w pierwszej — relacjonował portal TVN24. Uprawnionych do głosowania było ponad 158 mln obywateli, a udział w wyborach jest obowiązkowy dla osób w wieku 18–70 lat.
Dzień głosowania nie obył się bez napięć — oba sztaby apelowały o przedłużenie pracy lokali wyborczych: ekipa Luli powoływała się na opóźnienia transportu publicznego w wielu miastach, a sztab Bolsonaro chciał wydłużenia głosowania na niektórych obszarach z powodu ulewnych deszczy.
Bolsonaro kwestionuje wynik
Flávio Bolsonaro, syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, nie uznał wyniku głosowania i zapowiedział złożenie wniosku o unieważnienie wyborów.
To, co się dziś wydarzyło, nie było normalne i nie jest możliwe do zaakceptowania
— powiedział Flávio Bolsonaro, senator i kandydat prawicy w wyborach prezydenckich, cytowany przez Polsat News. Polityk oświadczył również, że wyników tych wyborów nie można uznać.
„Brazylia nie będzie niczyim podwórkiem”
W pierwszym przemówieniu po ogłoszeniu wyników Lula dziękował Brazylijczykom za zaufanie i — jak podała Interia — powtórzył swoje zapewnienie, że Brazylia nie będzie „niczyim podwórkiem”. Komentatorzy odczytują te słowa jako aluzję do rosnących wpływów USA w Ameryce Łacińskiej i napiętych relacji między Lulą a prezydentem Donaldem Trumpem.
Na scenie razem z Lulą wystąpił wiceprezydent Geraldo Alckmin, który ocenił, że Lula „po raz drugi uratował brazylijską demokrację”.
Osiemdziesięcioletni Lula, współtwórca Partii Pracujących, po raz pierwszy wygrał wybory prezydenckie w 2002 roku. Kampania przed drugą turą zderzyła dwie skrajnie odmienne wizje: Lula zapowiadał kontynuację polityki socjalnej i balansowanie między USA a Chinami, podczas gdy Flávio Bolsonaro obiecywał twardą walkę z przestępczością, obniżkę podatków i zacieśnienie relacji z administracją Donalda Trumpa.
Źródło: PAP










