Dym z komina na tle nieba

Kontrrewolucja w Berlinie. Niemcy grzebią ustawę grzewczą i przywracają kotły na gaz i olej

18.05.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Nowy niemiecki rząd zdecydował o całkowitym odrzuceniu kontrowersyjnych przepisów klimatycznych z poprzedniej kadencji. Przyjęty projekt ustawy o modernizacji budynków znosi przymus montowania pomp ciepła oraz zakaz instalacji tradycyjnych kotłów na paliwa kopalne. Choć niemiecka prasa uznaje to za powrót do wolności wyboru, komentatorzy zgodnie ostrzegają: to iluzoryczna swoboda, która w dłuższej perspektywie doprowadzi właścicieli domów do finansowej katastrofy – czytamy na łamach „Deutsche Welle”.

Powrót wolności?

Zatwierdzony przez gabinet w Berlinie projekt ustawy o modernizacji budynków definitywnie likwiduje najbardziej krytykowany zapis tzw. ustawy grzewczej Olafa Scholza, który nakazywał, by każda nowa instalacja w co najmniej 65 proc. bazowała na odnawialnych źródłach energii. Oznacza to, że obywatele Niemiec mogą od teraz legalnie i bez ograniczeń montować w swoich piwnicach klasyczne ogrzewanie gazowe lub olejowe.

Większość niemieckich publicystów podchodzi jednak do tych zmian z ogromnym dystansem, wskazując na pułapkę ekonomiczną. Michael Bauchmueller na łamach dziennika „Sueddeutsche Zeitung” ocenia sprawę jednoznacznie:

Oto i ona: wolność. W niemieckich piwnicach znów będzie można montować kotły na paliwa kopalne – gazowe czy olejowe. Znikają przepisy kontrowersyjnej ustawy o ogrzewaniu, które w końcu utorowałyby drogę przede wszystkim pompom ciepła i miejskiej sieci ciepłowniczej. Jednak ta wolność, którą rząd zapewnia poprzez zmianę ustawy, jest faktycznie tylko wolnością do podejmowania nierozsądnych działań. Bo kto teraz zainstaluje nowy kocioł gazowy lub olejowy, oszczędza pieniądze tylko na krótką metę. W dłuższej perspektywie to zły interes. Każdy nowy kocioł przedłuża zależność od niepewnych graczy na Kremlu czy w cieśninie Ormuz.

Ryzyko finansowe zniechęci inwestorów?

Podobne wnioski płyną z komentarzy prasy regionalnej. Choć powrót do wolności technologicznej jest oceniany pozytywnie, dziennikarze przewidują, że brutalne realia rynkowe i tak zmuszą Niemców do rezygnacji z węgla, gazu i oleju. Koszt zakupu tradycyjnego kotła jest niższy, ale koszty jego późniejszego utrzymania będą drastycznie rosły.

Dziennik „Maerkische Oder Zeitung” z Frankfurtu nad Odrą uspokaja nastroje organizacji ekologicznych, które ogłosiły kapitulację polityki klimatycznej:

Koalicja CDU/CSU i SPD pogrzebała ustawę o ogrzewaniu. I bardzo dobrze. Nowe przepisy zawarte w ustawie o modernizacji budynków pozwalają obywatelom na wybór dowolnego systemu grzewczego, niezależnie od technologii. Stowarzyszenia ekologiczne ogłaszają teraz koniec ochrony klimatu. Ale to wcale nie jest prawda. Powodem są koszty nowych instalacji gazowych i olejowych. W świetle nowych przepisów stają się one ryzykiem finansowym. Większość właścicieli i wynajmujących dokładnie przeliczy, czy instalacja ogrzewania opartego na paliwach kopalnych w ogóle się jeszcze opłaca. I stwierdzą: pompy ciepła są co prawda drogie w zakupie, ale w eksploatacji tańsze niż konwencjonalne kotły.

Z kolei redakcja „Darmstaedter Echo” zwraca uwagę na dodatkowe obciążenia fiskalne i infrastrukturalne, które uderzą w zwolenników tradycyjnych rozwiązań:

— drastycznie rosnący podatek od emisji CO2,

— podwyższane z roku na rok opłaty za korzystanie z sieci przesyłowych,

— prawny wymóg sukcesywnego zwiększania udziału drogich biopaliw w miksie grzewczym,

— niestabilność rynkową wywołaną kryzysami geopolitycznymi, w tym blokadą Cieśniny Ormuz.

Berlin uzależni się od USA?

Najostrzejszą krytykę wobec nowych regulacji wysuwa lewicowy dziennik „Junge Welt”. Publicyści tej gazety widzą w decyzji Berlina nie tyle ukłon w stronę uboższych obywateli, ile geopolityczny poddaństwo wobec Waszyngtonu. Wskazują, że po odcięciu dostaw z Rosji, utrzymanie infrastruktury gazowej skazuje Niemcy na wieloletnie, kosztowne zakupy skroplonego gazu (LNG) ze Stanów Zjednoczonych.

Gazeta porównuje obecny zwrot do decyzji z końca 2025 roku, kiedy to w podobny sposób sztucznie przedłużano rynkowe życie samochodów spalinowych. W ocenie „Junge Welt”, niemieckie elity polityczne wbrew wszelkiej logice ratują schyłkowy model biznesowy, co zamiast obiecanej niezależności przyniesie permanentne zakleszczenie w przestarzałych i nieekologicznych technologiach.

Źródło: Deutsche Welle

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA