Koniec ery Orbána nie oznacza dla Węgier rewolucji
Historyczny przełom nad Dunajem stał się faktem. Po 16 latach niepodzielnych rządów Viktora Orbána, Węgrzy postawili na zmianę, powierzając opozycyjnej partii TISZA większość konstytucyjną. Nowy lider kraju, Péter Magyar, zapowiada pragmatyczny powrót do wspólnoty euroatlantyckiej, a swoją pierwszą podróż zagraniczną planuje odbyć do Warszawy. Eksperci studzą jednak nastroje rewolucyjne – proces sprzątania po systemie oligarchicznym będzie długi i bolesny.
Historyczne „nie” dla oligarchii
Wybory parlamentarne z 12 kwietnia 2026 roku przejdą do historii ze względu na rekordową, blisko 80-procentową frekwencję. Mobilizacja społeczeństwa pozwoliła partii TISZA na uzyskanie 52,1 proc. głosów, co przełożyło się na 136 mandatów w 199-osobowym parlamencie. To wynik dający Péterowi Magyarowi mandat do wprowadzania najgłębszych zmian ustrojowych.
Dr hab. Małgorzata Molęda-Zdziech, prof. SGH, wskazuje na przyczyny tak jednoznacznego werdyktu:
Mamy dużą zmianę polityczną na Węgrzech. Po 16 latach rządów Viktora Orbána społeczeństwo powiedziało „nie”. Kroplą, która przelała czarę goryczy i spowodowała masową mobilizację społeczeństwa, było ujawnianie taśm i współpracy z Rosją. Dla węgierskiego społeczeństwa było to nie do zaakceptowania, ponieważ pamięć historyczna jest wiecznie żywa.
— powiedziała prof. Małgorzata Molęda-Zdziech, reprezentująca Szkołę Główną Handlową.
Ewolucja zamiast rewolucji
Mimo uzyskania większości konstytucyjnej, nowy rząd nie planuje radykalnego zerwania ze wszystkimi elementami dotychczasowej polityki. Péter Magyar, sam będący w przeszłości działaczem Fideszu, stawia na ewolucyjne naprawianie państwa. Priorytetem ma być przywrócenie praworządności, przystąpienie do Prokuratury Europejskiej oraz realna walka z korupcją.
W polityce zagranicznej Węgry mają przestać być „hamulcowym” Unii Europejskiej. Nowy gabinet zapowiada dywersyfikację dostaw surowców i wyjście spod wpływów Moskwy, co ma uczynić Budapeszt przewidywalnym partnerem w NATO i UE.
Kurs na Warszawę i Brukselę
Symboliczne znaczenie mają plany pierwszych wizyt zagranicznych nowego premiera. Polska, jako kraj, który niedawno przeszedł proces zmiany władzy i odblokowania środków unijnych, staje się dla Węgier naturalnym sojusznikiem i punktem odniesienia.
Węgierska gospodarka znajduje się w fatalnej kondycji – inflacja oraz fakt, że blisko 20 proc. społeczeństwa żyje poniżej minimum socjalnego, zmuszają Magyara do szybkich działań finansowych. Kluczowe będzie odblokowanie około 18 mld euro z funduszy unijnych.
Prof. SGH ocenia strategiczny kierunek tych działań:
Péter Magyar z drugą wizytą uda się od razu do Brukseli, z pierwszą do Polski. Pokazuje więc, z kim chciałby współpracować. Oczywiście ta wizyta ma mieć charakter pragmatyczny, bo Węgry bardzo potrzebują środków finansowych. Chcą się dowiedzieć, jak Polska to zrobiła, i na pewno liczą na jej poparcie w odblokowaniu środków unijnych.
— zaznaczyła prof. Małgorzata Molęda-Zdziech, reprezentująca Szkołę Główną Handlową.
Wyzwanie: demontaż systemu oligarchicznego
Eksperci ostrzegają, że odzyskanie sprawczości przez instytucje państwowe będzie procesem żmudnym. Natura Węgrów, niechętnych gwałtownym wstrząsom, oraz głębokie zakorzenienie struktur stworzonych przez Fidesz sprawiają, że Péter Magyar musi działać rozważnie.
Powrót do „tysiącletniej historii relacji polsko-węgierskich” w nowym, demokratycznym wydaniu daje jednak nadzieję na stabilizację w regionie Europy Środkowej i zakończenie okresu izolacji Węgier na arenie międzynarodowej.
Źródło: Agencja Newseria / Komentarz prof. Małgorzaty Molędy-Zdziech, kwiecień 2026 r.










