Ciężarówka Biedronki

Kierowca chciał zmienić firmę? Musiał mieć zgodę szefa. UOKiK karze zmowę wokół Biedronki na ponad 570 mln zł

14.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci Biedronka, przez blisko siedem lat organizował zmowę z firmami transportowymi obsługującymi centra dystrybucyjne sieci: przewoźnicy uzgodnili, że nie będą konkurować między sobą o kierowców, a pracownik chcący zmienić firmę potrzebował zgody dotychczasowego pracodawcy — poinformował UOKiK. Prezes Urzędu nałożył na uczestników porozumienia kary w łącznej wysokości 571 960 550 zł, z czego 525 535 050 zł na samą spółkę Jeronimo Martins Polska. Praktyka wpływała na warunki zatrudnienia kilku tysięcy kierowców.

Karencja i blokada wjazdu

Zmowa trwała od czerwca 2017 r. do co najmniej lutego 2024 r., gdy Urząd przeprowadził przeszukanie. Przewoźnicy obsługujący centra dystrybucyjne Biedronki ustalili, że nie będą zatrudniać kierowców z innych firm uczestniczących w porozumieniu. Kierowca, który chciał odejść do konkurencji, musiał uzyskać zgodę dotychczasowego pracodawcy — a bez niej obejmowany był blokadą i przez kilka miesięcy (tzw. karencja, różna w zależności od centrum) nie mógł świadczyć pracy w danym centrum dla innej firmy. W praktyce zatrudnienie takiego kierowcy stawało się dla konkurenta nieopłacalne: pracownik przez kilka miesięcy nie mógł wykonywać pracy tam, gdzie była ona potrzebna.

Pracownicy mają prawo szukać lepszej płacy i warunków pracy. Zmowa, która odbiera pracownikom to prawo, uderza w podstawowe zasady uczciwej konkurencji. Takie praktyki muszą być bezwzględnie eliminowane z rynku

— mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

„Wyścig szczurów” według przewoźników

O celu porozumienia najlepiej mówią dokumenty zebrane przez Urząd. Firmy chciały wyeliminować sytuacje, w których jeden przewoźnik podbiera drugiemu kierowcę, oferując np. lepsze wynagrodzenie — co miało szczególne znaczenie w warunkach niedoboru wykwalifikowanych kierowców.

Otrzymujemy niepokojące wieści o migracji kierowców między przewoźnikami w obrębie jednego centrum dystrybucyjnego. Sytuacja z kierowcami na rynku aktualnie jest zła.

— czytamy w wiadomości jednego z przewoźników do Jeronimo Martins Polska, cytowanej w komunikacie UOKiK (pisownia oryginalna).

Inny przewoźnik w 2021 r. pisał do przedstawiciela centrum dystrybucyjnego Biedronki:

Teraz mamy »wyścig szczurów« wśród kierowców kto zapłaci więcej i przewoźnicy wewnątrz biedronki sami się przelicytowują (…) Obawiam się tylko, że jak otworzymy furtkę dla przechodzenia kierowców wewnątrz JMP to problem może okazać się jeszcze szerszy niż mamy teraz i mimo auta nie będzie miał kto nim jeździć.

— czytamy w korespondencji przytoczonej przez Urząd (pisownia oryginalna). W 2022 r. kolejna firma prosiła mailowo o objęcie karencją jednego z kierowców, argumentując, że bez stosowania „jasno określonych zasad” powstanie „niezdrowa” konkurencja między przewoźnikami.

To, co przewoźnicy nazywali „wyścigiem szczurów”, z perspektywy kierowców było zwykłą rynkową presją na podwyżki — i właśnie ją porozumienie tłumiło.

Zdrowa konkurencja na rynku pracy to dla pracowników szansa na uczciwe, rynkowe wynagrodzenia i lepsze warunki zatrudnienia, a dla ich rodzin – na wyższy poziom życia. Zmowa tę konkurencję ograniczała: utrudniała kierowcom zmianę pracodawcy, a przedsiębiorcom pozwalała zmniejszyć presję na wzrost wynagrodzeń. Korzyści pozostawały po stronie uczestników porozumienia, podczas gdy jego ekonomiczne konsekwencje ponosili pracownicy i ich rodziny

— podkreśla prezes UOKiK.

Biedronka organizatorem — i beneficjentem

Według ustaleń Urzędu Jeronimo Martins Polska nie było biernym tłem zmowy, lecz jej organizatorem: egzekwowało uzgodnione warunki, pośredniczyło w wymianie informacji między przewoźnikami i decydowało, kto może wjechać na teren centrum dystrybucyjnego — blokując kierowców, którzy zmienili pracę niezgodnie z ustaleniami. Spółka odnosiła też pośrednią korzyść: ograniczona presja na wzrost wynagrodzeń kierowców przekładała się na niższe stawki przewoźników za usługi.

UOKiK zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt: wewnętrzne dokumenty firmy potwierdzały, że praktyka może naruszać prawo — mimo to spółka świadomie ją kontynuowała, co najmniej do przeszukania. Decyzja podlegała opiniowaniu przez Komisję Europejską, która zgodziła się z argumentacją Urzędu, że doszło do naruszenia konkurencji.

Kary dla 30 firm i ośmiu osób

Oprócz Jeronimo Martins Polska kary otrzymało 29 firm transportowych — od 6 727 000 zł dla Euro Finannce po kilkadziesiąt tysięcy złotych dla najmniejszych przewoźników. Sankcje pieniężne (od 135 tys. do 390 tys. zł) nałożono też na osiem osób fizycznych — właścicieli, wspólników i menedżerów firm transportowych — bezpośrednio odpowiedzialnych za niedozwolone ustalenia. Jedna z firm, Międzynarodowy i Krajowy Przewóz Towarów Kazimierz Olszański, skorzystała z programu łagodzenia kar (leniency): dostarczyła informacje o funkcjonowaniu zmowy, ale ponieważ zrobiła to już po wszczęciu postępowania i zebraniu istotnych dowodów, uzyskała jedynie obniżenie kary o 50 proc., do ponad 166,6 tys. zł.

Urząd przypomina, że porozumienia o niekonkurowaniu o pracowników (tzw. no-poach agreements) są prawnie zabronione, bo uderzają w kluczowy element konkurencji — wysokość wynagrodzeń. Sprawa Biedronki pokazuje mechanizm w czystej postaci: tam, gdzie rynek pracownika powinien wymuszać podwyżki, zmowa potrafi go po cichu wyłączyć — a rachunek za „spokój kadrowy” firm płacą przez lata kierowcy i ich rodziny. Ponad pół miliarda złotych kary to sygnał, że państwo zaczyna traktować płace jak pełnoprawny obszar ochrony konkurencji.

Źródło: UOKiK

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA