Mężczyzna analizuje mapę pomysłów na ścianie.

Kapitał dla start-upów płynie coraz szerzej. Państwo celuje nim w obronność, cyberbezpieczeństwo i deep tech

21.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 4 minut/y

Dostępność kapitału dla polskich start-upów stopniowo się poprawia, ale samo finansowanie nie gwarantuje powodzenia projektu — inwestorzy publiczni i prywatni coraz mocniej prześwietlają zespół, produkt i realne szanse komercjalizacji, informuje agencja Newseria. Strumień środków publicznych kierowany jest przy tym w obszary strategiczne: tylko planowany nabór STEP – Technologie obronne ma budżet 500 mln zł, a osobne programy wspierają cyberbezpieczeństwo, technologie podwójnego zastosowania i zieloną transformację.

Nie kurek z pieniędzmi, lecz narzędzie strategii

Środki publiczne pozostają jednym z ważnych źródeł finansowania innowacyjnych firm, zwłaszcza na etapach, na których ryzyko technologiczne jest jeszcze zbyt wysokie dla prywatnego kapitału. W PARP podkreślają jednak, że fundusze europejskie nie są jedynie źródłem pieniędzy dla przedsiębiorców, lecz narzędziem realizacji szerszych celów gospodarczych.

Fundusze europejskie to nie jest kurek z pieniędzmi, jak niektórym mogłoby się wydawać. To są bardzo szeroko zakrojone i zdiagnozowane cele gospodarcze, makroekonomiczne, które chcemy realizować właśnie poprzez zasilanie pewnych obszarów środkami publicznymi. Fundusze europejskie mają na celu stymulację określonych branż gospodarki, rozwój gospodarki unijnej, w tym polskiej, w stronę innowacyjności, żebyśmy jako Unia Europejska mogli konkurować z takimi rynkami jak Stany Zjednoczone czy Chiny

— mówi agencji Newseria Karolina Kazimierczak, zastępczyni dyrektora Centrum Rozwoju Startupów w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, podczas PARP Future Camp 2026.

Coraz więcej instrumentów wsparcia trafia do technologii uznawanych za strategiczne. Obok finansowanego z programu FENG naboru STEP – Technologie obronne z budżetem 500 mln zł działa program Start-ups Are Us – branża Cyberbezpieczeństwo, wspierający rozwój start-upów z tego sektora i ich ekspansję zagraniczną.

Państwo wchodzi tam, gdzie rynek nie sięga

Jak wskazuje przedstawicielka PARP, publiczne finansowanie powinno trafiać przede wszystkim tam, gdzie mechanizmy rynkowe nie zapewniają wystarczających możliwości rozwoju.

Wchodzimy tam, gdzie trudno jest w sposób konkurencyjny gospodarce działać samodzielnie, w miejscach, gdzie przedsiębiorcy potrzebują szczególnego wsparcia, żebyśmy mogli jako gospodarka się rozwijać w kluczowych, strategicznych obszarach. To jest kwestia innowacyjności, cyberbezpieczeństwa, defense i technologii dual-use. Równie istotne są technologie impactowe, które nie są tak bardzo opłacalne dla przedsiębiorcy, gdzie musimy dbać o środowisko, rozwój społeczeństwa, ekologię i ekosystem

— wyjaśnia Kazimierczak.

Te priorytety odzwierciedlają programy Startup Booster Poland – DeepTech Goes Dual (rozwiązania deep tech i technologie podwójnego zastosowania) oraz Startup Booster Poland – Tech Impact (technologie o pozytywnym wpływie społecznym lub środowiskowym), finansowane z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki — w ramach akceleracji start-upy mogą otrzymać wsparcie grantowe sięgające 400 tys. zł. W przygotowaniu do rozmów z inwestorami pomagają też Startup Booster Poland – Scale Up Green, wspierający testowanie rozwiązań u odbiorców technologii i modele biznesowe zielonej transformacji (grant do 400 tys. zł), oraz Startup Booster Poland – Startups Exchange, adresowany do start-upów o potencjale międzynarodowym (wsparcie do 100 tys. zł).

Publiczne i prywatne pieniądze w jednym funduszu

Finansowanie publiczne i prywatne nie muszą ze sobą konkurować — w części instrumentów oba źródła kapitału działają równolegle, m.in. na rynku venture capital.

Na rynku są obecne zarówno instrumenty związane wyłącznie z kapitałem publicznym, jak i instrumenty, które są wyłącznie związane z kapitałem prywatnym, ale w przypadku funduszy venture capital oba kapitały na poziomie samego funduszu się łączą. Każdorazowo więc, korzystając z oferty większości funduszy venture capital działających na polskim rynku, de facto korzystamy z finansowania zarówno publicznego, jak i prywatnego

— mówi Maciej Polak, communication manager w PFR Ventures.

W jego ocenie środki pochodzące wyłącznie ze źródeł publicznych są szczególnie potrzebne w projektach wymagających znacznych nakładów na badania i rozwój oraz długiego oczekiwania na komercyjny zwrot.

Gdy finansowanie opiera się wyłącznie na środkach publicznych, uważam, że powinno być dystrybuowane przede wszystkim w formacie grantowym, czyli służyć rozwijaniu projektów o głębokim technologicznym komponencie, tam gdzie potrzebne są wysokie nakłady na badania i rozwój, a zwrot z tych wydatków jest mierzony w bardzo długim dystansie

— podkreśla Polak.

Czasem to pieniądze szukają start-upów

Fundusze VC pozostają przy tym instrumentem szczególnym: ich zarządzający aktywnie poszukują najbardziej perspektywicznych przedsięwzięć, a samo zgłoszenie się do funduszu nie oznacza automatycznego finansowania.

Kiedy patrzymy na dostępność kapitału w Polsce, ona się cały czas poprawia. Ewidentnie start-upy operują w kilku obszarach. Biorąc pod uwagę te projekty, które są skonstruowane w obszarze R&D, to tam jest teraz większa potrzeba na finansowanie. Wydaje się jednak, że idziemy w dobrym kierunku, na pewno jest coraz więcej pieniędzy. Czasami jest nawet tak, że pieniądze szukają dobrych start-upów. Jesteśmy w tym momencie na krzywej wzrostowej i mamy nadzieję, że tych pieniędzy będzie coraz więcej

— mówi Jacek Murawski, prezes ORLEN VC.

Większa dostępność kapitału nie oznacza jednak obniżenia oczekiwań. Fundusze analizują jakość zespołu i produktu, możliwość wdrożenia rozwiązania u klientów, potencjał komercjalizacji oraz przygotowanie spółki od strony prawnej i dokumentacyjnej.

Jako inwestor szukamy przede wszystkim jakościowych projektów, które spełniają wszystkie kryteria, czyli generalnie zespół, produkt, możliwości customizacji, możliwości komercjalizacji, również pewnego rodzaju doświadczenia, które budują ekosystem danego start-upu. Poszukujemy projektów, które mają poukładane wszystkie te obszary i są gotowe do tego, żeby wejść w dialog z inwestorem takim jak VC. To jest bardzo poważne wyzwanie dla wielu start-upów

— wskazuje prezes ORLEN VC.

Według Murawskiego spółki technologiczne są dziś lepiej przygotowane do spotkań z inwestorami niż jeszcze kilka lat temu, ale częstym problemem pozostaje niedopracowanie któregoś z kluczowych elementów biznesu — od ścieżki komercjalizacji, przez kwestie prawne, po sposób prowadzenia rozmowy z potencjalnym inwestorem.

Founder ważniejszy niż prezentacja

Z perspektywy prywatnego inwestora kluczowa jest nie tylko technologia — coraz ważniejsze stają się kompetencje zespołu, osobowość założycieli i zdolność przekucia pomysłu w działający biznes.

Największe szanse na pozyskanie finansowania w dzisiejszych czasach mają, po pierwsze, projekty realistyczne, a po drugie takie, które realnie zmieniają świat. W dobie powszechności i dostępności kapitału, kompetencji, źródeł wiedzy najważniejsze jest to, czy founder wie, co chciałby zrobić, żeby uczynić ten świat, mówiąc nieco poetycko, nieco lepszym, czyli konkretnie, jak jego rozwiązanie poprawi nasze życie, jak sprawi, że człowiek będzie się czuł pewniej, bardziej świadomie będzie stawiał czoła wyzwaniom, które niesie ze sobą postęp technologiczny

— mówi Jarosław Sroka, członek zarządu KI Next.

Pierwsze spotkanie z inwestorem nie jest więc wyłącznie oceną prezentacji czy modelu finansowego.

Inwestor w pierwszych minutach rozmowy z founderem zwraca uwagę przede wszystkim na osobowość, prezentacja jest absolutnie drugorzędna. Warto spojrzeć na to, kto stoi za tą prezentacją, czy to jest człowiek, który ma w sobie wartości, które pozwolą mu zbudować wiarygodną firmę, czy też po prostu wykuł na pamięć choćby najlepszą prezentację. Ważne jest to, żeby mieć dzisiaj w sobie nie tylko ten ogień, który pozwala pokonywać kolejne przeszkody, ale też żeby był on poparty bardzo konkretnymi, wymiernymi kompetencjami związanymi z budową firmy, przyciąganiem talentu, implementacją technologii, pozyskiwaniem finansowania, a przede wszystkim zdobywaniem i utrzymaniem pierwszych klientów i kontrahentów

— podkreśla Sroka.

Obraz, jaki wyłania się z wypowiedzi inwestorów i instytucji, jest spójny: państwo coraz precyzyjniej kieruje kapitał tam, gdzie rynek sam nie udźwignie ryzyka — w obronność, cyberbezpieczeństwo i głębokie technologie — a prywatne fundusze podnoszą poprzeczkę jakościową. Dla founderów oznacza to, że era, w której dobry pomysł wystarczał za przepustkę do finansowania, definitywnie się kończy: pieniądze są, ale trafiają do tych, którzy mają poukładany cały biznes.

Źródło: Newseria

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA