Jedna na sześć młodych osób bez pracy i edukacji. Eksperci wskazują na państwo opiekuńcze

Jedna na sześć młodych osób bez pracy i edukacji. Eksperci wskazują na państwo opiekuńcze

01.06.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Liczba młodych ludzi, którzy nie pracują, nie uczą się i nie szkolą – tzw. NEET-ów – może wzrosnąć o jedną czwartą do końca tej dekady. Niepokojący raport wywołał debatę o tym, czy rozbudowane systemy socjalne zamiast pomagać, tworzą pułapkę bierności dla całego pokolenia.

NEET-owie: rosnąca armia biernych

Skrót NEET pochodzi od angielskiego Not in Employment, Education or Training – i opisuje osoby, które wypadły jednocześnie z rynku pracy, systemu edukacji i jakiejkolwiek formy przekwalifikowania. To nie są chwilowe bezrobotni między jednym a drugim etatem. To ludzie, którzy w dużej mierze trwale wyłączyli się z aktywności ekonomicznej.

Jak donosi Bankier.pl, były minister w rządzie Partii Pracy w Wielkiej Brytanii Alan Milburn opublikował raport, z którego wynika, że do 2030 roku liczba NEET-ów na Wyspach może osiągnąć rekordowy poziom 1,25 mln. Oznaczałoby to, że mniej więcej jedna na sześć młodych osób znajdzie się poza jakąkolwiek formą aktywności zawodowej lub edukacyjnej. To nie jest margines – to strukturalny problem pokoleniowy.

Dlaczego młodzi rezygnują?

Przyczyny tego zjawiska są złożone, ale ekonomiści i analitycy rynku pracy coraz częściej wskazują na kilka nakładających się mechanizmów. Po pierwsze – efekt wypychania przez system transferów socjalnych. Gdy zasiłki, dopłaty i świadczenia są wystarczająco wysokie, by pokryć podstawowe potrzeby, próg opłacalności podjęcia pracy – szczególnie nisko płatnej lub wymagającej dojazdów czy przekwalifikowania – drastycznie rośnie.

Po drugie – psychologiczna bariera wejścia. Osoby, które przez dłuższy czas pozostają poza rynkiem pracy, tracą nie tylko kompetencje twarde, ale też nawyki i pewność siebie niezbędne do funkcjonowania w środowisku zawodowym. Im dłużej ktoś pozostaje NEET-em, tym trudniej mu z tego statusu wyjść.

Po trzecie – niedopasowanie systemu edukacji do potrzeb rynku. Młodzi ludzie kończą szkoły z kwalifikacjami, na które popyt jest ograniczony, jednocześnie brakuje rąk do pracy w zawodach technicznych, rzemieślniczych czy opiekuńczych.

Państwo opiekuńcze w roli oskarżonego

Część komentatorów i ekonomistów liberalnych wprost stawia tezę: to wina państwa opiekuńczego. Argument jest prosty – im hojniejszy system świadczeń, tym mniejsza presja ekonomiczna na aktywność. W krajach o rozbudowanych sieciach zabezpieczenia społecznego wskaźniki NEET są statystycznie wyższe, choć zależność ta nie jest oczywiście liniowa ani prosta.

W Polsce debata na ten temat prowadzona jest m.in. przez środowiska skupione wokół Konfederacji Wolność i Niepodległość. Politycy i ekonomiści związani z tym ugrupowaniem od lat wskazują, że rozrost świadczeń socjalnych – od programu 800+ przez zasiłki dla bezrobotnych po różne formy wsparcia dla nieaktywnych zawodowo – może długofalowo osłabiać motywację do pracy, szczególnie wśród osób młodych wchodzących dopiero na rynek.

Konfederacja postuluje m.in. uproszczenie systemu podatkowego, obniżenie klina podatkowego i zmniejszenie obciążeń dla pracodawców zatrudniających osoby młode lub wracające po przerwie. Zdaniem przedstawicieli ugrupowania to właśnie nadmierne koszty pracy – a nie brak chęci po stronie pracodawców – często stanowią barierę dla pierwszego zatrudnienia.

Polska perspektywa: czy nas to dotyczy?

W Polsce wskaźnik NEET od kilku lat utrzymuje się na poziomie niższym niż średnia unijna, jednak jego dynamika w określonych grupach demograficznych – szczególnie wśród młodych mężczyzn z małych miejscowości oraz wśród osób z niepełnosprawnościami – budzi niepokój analityków rynku pracy.

Polska gospodarka przez długi czas korzystała z efektu doganiania i relatywnie niskich wynagrodzeń, które zachęcały do zatrudnienia nawet przy skromnych kwalifikacjach. Jednak w miarę wzrostu płac minimalnych i poziomu życia sytuacja zaczyna przypominać tę z krajów Europy Zachodniej – i związane z nią pułapki.

Dodatkowym czynnikiem jest cyfryzacja i automatyzacja. Część stanowisk, które historycznie stanowiły pierwszą szczeblę kariery dla młodych – proste prace biurowe, obsługa klienta, magazynowanie – jest stopniowo eliminowana lub radykalnie przekształcana. To oznacza, że wejście na rynek pracy staje się trudniejsze, a wymagania kompetencyjne rosną szybciej niż system edukacji jest w stanie nadążyć.

Co mówią dane i co z nich wynika

Eksperci wskazują, że samo definiowanie problemu jako kwestii indywidualnej – lenistwa czy braku ambicji młodych – jest błędem analitycznym. NEET-owie to w dużej mierze ofiary systemowych niedopasowań: między edukacją a rynkiem, między poziomem świadczeń a opłacalnością pracy, między geograficznym rozmieszczeniem miejsc pracy a miejscem zamieszkania.

Jednocześnie ignorowanie bodźcowego wymiaru polityki społecznej również jest błędem. Systemy, które nie różnicują wsparcia w zależności od aktywności beneficjenta, mogą nieintencjonalnie utrwalać bierność. Rozwiązania stosowane w krajach nordyckich – gdzie wysokie świadczenia są ściśle powiązane z obowiązkiem uczestnictwa w programach aktywizacyjnych – pokazują, że można pogodzić solidarność społeczną z presją na powrót do aktywności.

Dla Polski i innych gospodarek środkowoeuropejskich wniosek jest jeden: problem NEET-ów to nie abstrakcja z zachodnich raportów. To realne wyzwanie, które przy utrzymaniu obecnych trendów demograficznych i gospodarczych będzie narastać. Pytanie nie brzmi, czy go rozwiązywać, ale jak – i kto zapłaci za zaniechanie.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA