Friedrich Merz

Historyczna klęska CDU w wyborach. AfD podwaja wynik, a Merz zapowiada dalsze reformy

21.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Niedzielne wybory do parlamentów krajowych w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim przyniosły chadecji kanclerza Friedricha Merza najcięższą porażkę w jej historii — na północnym wschodzie Niemiec CDU według prognoz po raz pierwszy nie przekroczyła progu 5 proc., a w stolicy straciła niemal jedną trzecią poparcia, informuje Deutsche Welle. Wielkim wygranym jest AfD, która w Meklemburgii niemal podwoiła wynik i wygrała z rezultatem 38 proc., a Berlin może po raz pierwszy zyskać nadburmistrzynię z socjalistycznej partii Lewica.

Katastrofa na północnym wschodzie

W Meklemburgii-Pomorzu Przednim prognozy wskazują, że CDU minimalnie nie przekroczyła pięcioprocentowego progu wyborczego — to pierwszy taki przypadek w historii partii. Rządząca landem od 2017 r. premier Manuela Schwesig z SPD uzyskała około 36 proc. głosów i zajęła drugie miejsce, tuż za AfD, która z wynikiem 38 proc. niemal podwoiła poparcie w porównaniu z wyborami z 2021 r. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest koalicja SPD, Lewicy i Zielonych; Schwesig zadeklarowała, że jest zdecydowana stworzyć „stabilny demokratyczny rząd”.

Kanclerz nie próbował łagodzić wymowy wyniku.

Nie możemy lukrować rezultatów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim — to była katastrofa

— powiedział Friedrich Merz, kanclerz Niemiec i przewodniczący CDU, w oświadczeniu wydanym kilka minut po publikacji pierwszych prognoz. Ciężkie straty w Berlinie, gdzie jego partia spadła do około 20 proc., określił z kolei jako wynik „rozsądny”.

Berlin skręca w lewo

W stolicy nowym liderem została skrajnie lewicowa partia Die Linke (Lewica) z wynikiem około 25 proc. — podobnie jak AfD w Meklemburgii, podwoiła swoje poparcie. SPD straciła jedną trzecią głosów i spadła do 12 proc., a AfD z 16 proc. stała się trzecią siłą w mieście. Przy wsparciu SPD i Zielonych socjaliści — których CDU określa mianem radykalnych lewicowców i antysemitów — byliby w stanie sformować koalicję.

Gdyby do tego doszło, urząd nadburmistrza Berlina po raz pierwszy objęłaby polityczka Die Linkę. Kandydatka partii Elif Eralp, córka tureckich emigrantów politycznych, tak opisywała swój program w rozmowie z DW przed wyborami:

Moją wizją dla Berlina jest Berlin na przystępnym poziomie cen, w którym każdy — niezależnie od pochodzenia, religii, języka czy dochodów — może wieść dobre i godne życie

— mówiła Eralp.

Weidel: naszym celem koalicja z CDU

Dla chadecji to trzecia porażka wyborcza w ciągu dwóch tygodni — 6 września, w wyborach w Saksonii-Anhalcie, CDU zajęła odległe miejsce za AfD, którą Federalny Urząd Ochrony Konstytucji klasyfikuje jako częściowo skrajnie prawicowo-ekstremistyczną. Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel oceniła w wieczór wyborczy, że strategia odgradzania się chadecji od jej partii poniosła fiasko.

Naszym długoterminowym celem są oczywiście rozmowy koalicyjne z CDU

— powiedziała Weidel w publicznej telewizji ZDF. Liderka AfD stwierdziła też, że Merz „nie może dłużej pozostawać na stanowisku”.

Oba wyniki odzwierciedlają szerokie niezadowolenie z kanclerza i jego koalicji z SPD. W ogólnokrajowych sondażach rządzący nie mają już większości: wyraźnie prowadzi AfD, a SPD tylko minimalnie wyprzedza Lewicę. Partie z obu krańców sceny politycznej zyskują dziś na poziomie federalnym i landowym znacząco więcej niż ugrupowania rządzące, skonfliktowane wokół agendy reform.

Rachunek za reformy

Źródłem napięć jest ogłoszony przed miesiącami przez Merza program reform, który ma zapanować nad szybko rosnącymi kosztami ubezpieczeń zdrowotnych, pielęgnacyjnych i emerytalnych. Koalicja po długich sporach uzgodniła już reformę ochrony zdrowia: podrożeją m.in. leki i protezy dentystyczne, ograniczone zostanie też rodzinne ubezpieczenie zdrowotne. Trwa debata nad reformą systemu emerytalnego, który ma zostać uzupełniony o rozbudowane prywatne oszczędzanie na starość. To rozwiązania, które — jak zauważa DW — nie przysporzą niepopularnemu rządowi nowych zwolenników.

Mimo kolejnej porażki kanclerz nie zamierza zmieniać kursu.

Reformy muszą iść naprzód. Oczywiście stawia to nas wszystkich w trudnej sytuacji. Ale udźwigniemy tę odpowiedzialność. Ja udźwignę tę odpowiedzialność

— zadeklarował Merz. Kanclerz przyznał, że zmiany przyniosą wielu ludziom obciążenia i nową niepewność, pozostaje jednak przekonany o ich wartości.

Chcę posunąć nasz kraj naprzód. Jestem też głęboko przekonany, że sukces naszych reform nie tylko ulepszy nasze społeczeństwo, ale też wzmocni nasze poczucie własnej wartości i nasz wizerunek w świecie

— podkreślił szef niemieckiego rządu.

Wyniki z Berlina i Meklemburgii zwiększają presję na Merza także w polityce zagranicznej: szczególnie silna na wschodzie Niemiec AfD sprzeciwia się wojskowemu wsparciu Ukrainy w walce z rosyjską inwazją. Kanclerz zapowiada, że sprosta wyzwaniu.

To, co trzeba teraz zrobić, wymaga kręgosłupa, determinacji i cierpliwości. Zdobędę się na to — jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz naszego kraju

— zapewnił Merz.

Dla Berlina — i dla Europy — wnioski z niedzieli są jednak trudne do zignorowania: partie kwestionujące dotychczasowy kurs, od socjalistycznej Lewicy po AfD, są dziś w Niemczech silniejsze niż filary powojennego systemu, a rachunek za porządkowanie finansów państwa socjalnego wystawiają rządzącym wyborcy. Od tego, czy niepopularny kanclerz utrzyma kurs i stanowisko, zależy nie tylko los niemieckich reform, ale i stabilność największej gospodarki UE — kluczowego partnera handlowego Polski i jednego z filarów wsparcia dla Kijowa.

Źródło: Deutsche Welle

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA