Europa chce więcej centrów danych AI, ale sieci energetyczne blokują rozwój
Każde zapytanie do chatbota AI uruchamia gdzie na świecie halę pełną serwerów pochłaniających ogromne ilości prądu. Europa deklaruje, że chce budować więcej takich obiektów i uniezależnić się od infrastruktury amerykańskiej i chińskiej. Stoi jednak przed jednym podstawowym problemem: sieci energetycznej, która po prostu nie jest gotowa na taki skok popytu na elektryczność.
Najważniejsze:
Czytaj także: Za dekadę centra danych w UE będą potrzebowały prawie dwa razy więcej energii niż cała polska gospodarka
- USA mają znacznie więcej centrów danych niż Europa, według platformy Cloudscene.
- W najbardziej obleganych europejskich lokalizacjach na przyłącze do sieci czeka się wiele lat.
- Irlandia, Holandia i Frankfurt de facto wstrzymały nowe przyłącza dla centrów danych.
- Bez szybkich reform europejskie plany dotyczące AI mogą zamienić się w kosztowne inwestycje, które nie przyniosą zakładanych efektów, ostrzega think tank Interface.
Europa wyraźnie za Stanami Zjednoczonymi
Stany Zjednoczone dominują globalny rynek centrów danych. Jak podaje platforma Cloudscene, USA dysponują znacznie większą liczbą centrów danych niż cała Europa. Europa deklaruje, że chce tę lukę zamknąć, bo obecna sytuacja oznacza uzależnienie od infrastruktury po drugiej stronie Atlantyku, a także od chińskich operatorów. Jak przypomina Süddeutsche Zeitung, niemal wszystkie kluczowe usługi AI są dziś albo amerykańskie, albo chińskie, i właśnie dlatego redakcja ocenia brak postępów po stronie europejskiej jako „Armutszeugnis”, czyli świadectwo biedy. Gazeta wprost apeluje o reformy, bez których Europa nie ma szans nadrobić zaległości przy najważniejszej nowej technologii.
Czytaj także: Cyfrowe euro: Europa chce odzyskać kontrolę nad własnymi płatnościami
Centrum danych obsługujące modele AI to zupełnie inny obiekt niż klasyczna serwerownia sprzed dekady. Tamte działały w oparciu o elastyczne, umiarkowane obciążenia. Nowoczesne klastry AI korzystają ze specjalizowanych układów scalonych, które pracują pod pełnym obciążeniem przez wiele dni lub tygodni bez przerwy. Według analizy think tanku Interface zachowują się jak energochłonne zakłady przemysłowe podłączone do już i tak przeciążonych sieci.
Czytaj także: Cyfrowe euro: Europa chce odzyskać kontrolę nad własnymi płatnościami
Skala głodu energetycznego nowej generacji AI
Zdolność obliczeniowa największych klastrów AI rośnie z generacji na generację w tempie, które sieć energetyczna ledwo jest w stanie śledzić. Raport Interface wskazuje, że zdolność obliczeniowa największych klastrów AI rosła z generacji na generację w imponującym tempie. Międzynarodowe prognozy wskazują, że światowe zużycie prądu przez centra danych znacząco wzrośnie w nadchodzących latach, głównie za sprawą obciążeń AI.
Dla porównania: przeciętne europejskie gospodarstwo domowe zużywa rocznie określoną ilość energii elektrycznej. Centrum danych stojące za asystentem AI może skonsumować dobowy odpowiednik pracy dziesiątek tysięcy takich gospodarstw jeszcze przed śniadaniem, jak obrazowo ujmuje to raport Interface.
Kolejki na przyłącze i de facto moratorium
Kilka europejskich miast skupia największy ruch inwestycyjny w branży centrów danych. To Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin, określane skrótem FLAP-D. Właśnie tam problem z siecią energetyczną jest najbardziej dotkliwy.
Według danych z raportu Interface nowe obiekty w tych rynkach czekają średnio od 7 do 10 lat na przyłączenie do sieci. W najbardziej przeciążonych lokalizacjach czas oczekiwania sięga 13 lat. Taka perspektywa skutecznie blokuje inwestycje, nawet gdy inwestorzy dysponują kapitałem i wolą działania.
Trzy lokalizacje poszły krok dalej i praktycznie zamknęły drzwi dla nowych centrów danych. Irlandia wprowadziła faktyczne moratorium na nowe obiekty w Dublinie do 2028 roku. Holandia i Frankfurt wstrzymały nowe przyłącza co najmniej do 2030 roku. Raport przywołuje też informację, że OpenAI miał wstrzymać swoje inwestycje w Wielkiej Brytanii i Norwegii z powodu wysokich cen energii. To sygnał, że nawet największe firmy AI napotykają w Europie na realne, twarde ograniczenia.
Sieć zaprojektowana w innej epoce
Europejska infrastruktura energetyczna powstawała w czasach, gdy nikt nie myślał o sztucznej inteligencji. Gdy jedno nowe centrum danych zgłasza zapotrzebowanie na kilkaset megawatów, nie wystarczy po prostu podłączyć je do istniejącej sieci. Takie obciążenie wymaga kosztownej rozbudowy całego systemu i odbiera możliwości przyłączeniowe innym użytkownikom rywalizującym o tę samą przepustowość.
Jak zauważa raport Interface, sieć musi jednocześnie absorbować kilka nakładających się trendów: elektryfikację transportu i ogrzewania oraz opóźniony rozwój odnawialnych źródeł energii. Dostępna moc przyłączeniowa, długość kolejek do sieci, lokalne wąskie gardła i ceny energii stały się twardymi barierami, które opóźniają lub całkowicie blokują duże inwestycje, nawet jeśli na początku jest zainteresowanie, konkluduje Interface.
Bez szybkich reform, ostrzegają autorzy raportu, europejskie plany dotyczące AI mogą zamienić się w kosztowne inwestycje pochłaniające ogromne ilości prądu i publicznych pieniędzy, podczas gdy inne regiony świata zaoferują atrakcyjniejsze warunki. Süddeutsche Zeitung dodaje do tej diagnozy wymiar polityczny: uzależnienie od cudzej infrastruktury AI to nie tylko kwestia gospodarcza, lecz strategiczna, i właśnie dlatego reforma europejskich sieci energetycznych powinna być traktowana jak priorytet, a nie odkładany problem techniczny.
Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego Europa nie może po prostu szybciej budować centrów danych?
Problemem nie jest brak chętnych inwestorów ani kapitału, lecz brak fizycznej możliwości przyłączenia nowych obiektów do sieci energetycznej. W najbardziej obleganych lokalizacjach kolejka na przyłącze wynosi od 7 do nawet 13 lat, co sprawia, że decyzja inwestycyjna podjęta dziś przyniesie efekt dopiero w połowie lat 30. lub później.
Czy moratorium na centra danych w Irlandii czy Holandii dotyczy też innych krajów?
Według dostępnych danych z raportu Interface formalne lub faktyczne wstrzymanie nowych przyłączy dotyczy przede wszystkim Dublinu, Holandii i Frankfurtu. Pozostałe europejskie rynki nie mają ogłoszonych moratorium, ale borykają się z tymi samymi ograniczeniami sieci, tyle że w mniejszej skali.
Co konkretnie musiałoby się zmienić, żeby sytuacja się poprawiła?
Raport Interface i Süddeutsche Zeitung wskazują na konieczność szybkich reform, nie precyzując jednak jednego konkretnego zestawu działań. Z kontekstu wynika, że chodzi o przyspieszenie rozbudowy sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, uproszczenie procedur przyłączeniowych oraz skoordynowanie europejskiej polityki energetycznej z ambicjami w obszarze AI.
Ile centrów danych ma Europa w porównaniu do USA?
Według platformy Cloudscene USA dysponują znacznie większą liczbą centrów danych niż Europa.
Fot. Louis / Pexels









