Dziś startują 55. Chmielaki. To może być ostatnia edycja najbardziej znanego festiwalu piwnego w Polsce
W Krasnymstawie rozpoczyna się dziś jubileuszowa, 55. edycja Chmielaków — najstarszego i największego festiwalu piwnego w Polsce, organizowanego nieprzerwanie od 1971 roku. Przez weekend miasto odwiedzi nawet 100 tys. osób; w programie Konsumencki Konkurs Piw, prezentacje browarów, korowód i msza w intencji chmielarzy. Równolegle w Sejmie dojrzewają przepisy, które mogą uczynić z tej formuły historię: projekty nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości przewidują całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych — po raz pierwszy obejmujący także piwo, łącznie z jego wersjami bezalkoholowymi — pod karami sięgającymi miliona złotych. Po wakacyjnej przerwie, we wrześniu, parlament ma wrócić do prac. Wyjaśniamy, co dokładnie się zmienia, co to oznacza dla imprez takich jak Chmielaki — i jakie racje stoją po obu stronach sporu.
Piwo traci status wyjątku
Obecne prawo traktuje piwo wyjątkowo: to jedyny napój alkoholowy, który wolno reklamować — pod pewnymi warunkami (zakaz kierowania do małoletnich, ograniczenia godzinowe, ostrzeżenia). Zakazana dla wszystkich pozostałych alkoholi „promocja” — ustawa rozumie przez nią m.in. publiczne degustacje, rozdawanie próbek i konkursy — piwa również nie obejmowała. To właśnie ten wyjątek ma zniknąć.
W grze są równolegle trzy inicjatywy. Rządowy projekt Ministerstwa Zdrowia — po długich uzgodnieniach — zakazuje reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa oraz piw bezalkoholowych sygnowanych markami alkoholowymi; przy okazji kończy ze sprzedażą alkoholu w saszetkach, ogranicza sprzedaż na stacjach paliw i zaostrza wymogi weryfikacji wieku w internecie, a przepisy reklamowe mają wchodzić w życie z rocznym odroczeniem. Obok procedowane są projekty poselskie — dalej idące: całkowity zakaz reklamy i promocji z karami do 1 mln zł, a w wariancie Polski 2050 dodatkowo większe uprawnienia gmin do godzinowych zakazów sprzedaży i wyższe opłaty za zezwolenia. Sejmowa Komisja Zdrowia debatowała nad nimi pod koniec lipca przy głośnym proteście branży — zarówno producentów mocnych alkoholi, jak i browarów. Wrześniowe posiedzenia mają przynieść kolejne kroki legislacyjne.
Osobnego wyjaśnienia wymaga wątek piwa bezalkoholowego, który budzi najwięcej kontrowersji. Nie chodzi o zakaz sprzedaży „zerówek”, lecz o reklamę: skoro piwo 0% nosi tę samą markę, logo i szatę graficzną co pełnoprocentowy odpowiednik, jego reklama działa jak reklama marki alkoholowej — i już dziś bywa kwestionowana jako reklama pośrednia. Nowe przepisy przesądzą tę interpretację ustawowo. Branża odpowiada, że to cios w produkt, który sama polityka zdrowotna powinna promować jako alternatywę dla alkoholu — i że segment bezalkoholowy, najszybciej rosnący na rynku piwnym, straci główne narzędzie rozwoju.
Co z tego wynika dla Chmielaków
Żaden z projektów nie został jeszcze uchwalony, ich finalny kształt może się zmienić, a vacatio legis odsuwa skutki najwcześniej na rok 2027. Ale zagrożenie jest realne i bardzo prawdopodobne. Festiwal piwny w obecnej formule stoi na filarach, które nowe prawo definiuje jako promocję: publiczne degustacje, prezentacje browarów, konkursy piw z nagradzaniem marek, sponsoring z ekspozycją logotypów. Jeśli zakaz promocji obejmie piwo bez wyjątków — Konsumencki Konkurs Piw, wizytówka Chmielaków, w dzisiejszej postaci stanie się prawnie niemożliwy, podobnie jak stoiska degustacyjne browarów. Zostałaby otoczka: koncerty, korowód, jarmark, sesja chmielarska — święto chmielu bez publicznego święta piwa.
Czy ustawodawca przewidzi wyjątki dla wydarzeń o charakterze tradycji regionalnej (Chmielaki mają 55 lat, a chmielarstwo to filar tożsamości gospodarczej Lubelszczyzny — Krasnystaw leży w sercu największego zagłębia chmielowego kraju) — tego na dziś nie wiadomo; w dotychczasowych wersjach projektów takich wyjątków nie opisano. Organizatorzy tegorocznej edycji tematu publicznie nie komentowali.
Racje obu stron
Zwolennicy zakazu — od środowisk lekarskich po fundacje zdrowia publicznego — wskazują na badania: eksperymentalne prace ostatnich lat pokazują, że młodzi ludzie eksponowani na reklamy piwa częściej po nie sięgają, a Polska ma jedno z wyższych spożyć alkoholu w Europie i rosnący rachunek zdrowotny. Ich logika: skoro reklama działa (a działa — inaczej browary by za nią nie płaciły), to jej zakaz jest najtańszą interwencją zdrowotną, a wyjątek piwny był historycznym przywilejem branży, nie zasadą.
Przeciwnicy odpowiadają argumentami z trzech pięter: gospodarczego (browary to kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy, chmielarstwo i dostawcy rolni — na czele z Lubelszczyzną; małe sklepy ostrzegają przed spadkiem obrotów), wolnościowego (reklama legalnego produktu dla dorosłych to element swobody gospodarczej, a państwo ma już narzędzia ochrony małoletnich) i praktycznego (zakaz reklamy nie zmniejszy spożycia, tylko przesunie je w stronę tańszych, mocniejszych trunków i szarej strefy — spór o to, czy tak się dzieje, toczy się w literaturze od dekad). Dodają wreszcie, że wrzucenie piw 0% do jednego worka z wódką jest zdrowotnie przeciwskuteczne.
Rozstrzygnięcie zapadnie na jesieni w parlamencie — i niewykluczone, że ostatnie słowo będzie należało do prezydenta. Do tego czasu Krasnystaw świętuje po staremu: dziś o 17:00 tradycyjne odbicie szpunta beczki otworzy festiwal, w niedzielę medale Konsumenckiego Konkursu Piw i koncert Maryli Rodowicz. Czy za rok będzie to możliwe w tej samej formie — to pytanie, na które odpowiedź pisze się właśnie przy Wiejskiej.
Źródło: prawo.pl, portalspozywczy.pl, rp.pl, chmielaki.pl









