Dramatyczna sytuacja pracowników orzekających o niepełnosprawności. Przeciążenie, niskie płace i agresja
W powiatowych i miejskich zespołach do spraw orzekania o niepełnosprawności trwa cicha, lecz dramatyczna walka. Pracownicy tych instytucji zmagają się z przeciążeniem obowiązkami, niskimi płacami, a także rosnącą agresją ze strony klientów. W ich codziennej pracy, pełnej wyzwań administracyjnych i emocjonalnych, brakuje wsparcia systemowego i zrozumienia dla realiów ich zawodu. Adam Szyma, przewodniczący Związkowej Alternatywy Pracowników Zespołów do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności, bije na alarm, wskazując na konieczność pilnych zmian w funkcjonowaniu tych instytucji.
Przeciążenie pracą i brak wsparcia
Pracownicy zespołów orzekających o niepełnosprawności każdego roku mierzą się z lawiną wniosków. Jak podaje Szyma, średnio na jeden etat przypada 1008 spraw rocznie, a liczba ta dotyczy jedynie wniosków o niepełnosprawność, karty parkingowe i legitymacje. Do tego dochodzą odwołania, zaświadczenia, odpowiedzi na pisma innych instytucji oraz obsługa klientów.
Jesteśmy bardzo obciążeni pracą. Jeżeli ponadto dochodzi do sytuacji konfliktowych, to funkcjonujemy w stanie napięcia nerwowego, często długofalowego
– podkreśla Szyma.
Wzrost liczby świadczeń finansowych i ulg w ostatnich latach spowodował, że wnioski napływają lawinowo, często „na wszelki wypadek”. Brak odpowiedniego finansowania i nowych etatów sprawia, że zespoły pracują na granicy możliwości, co negatywnie wpływa na zdrowie pracowników.
Wiele zespołów doszło do granic swoich możliwości, a ich funkcjonowanie odbywa się kosztem zdrowia pracowników
– alarmuje przewodniczący.
Agresja i brak bezpieczeństwa
Nie tylko przeciążenie pracą jest problemem. Coraz częściej pracownicy spotykają się z agresją słowną, a nawet fizyczną.
Niezadowolenie klientów przejawia się w różny sposób. Często jesteśmy obrażani, poniżani, wulgaryzmy są na porządku dziennym
– mówi Szyma.
Przytacza przykłady wtargnięć na komisje, kłótni w poczekalniach, a nawet pobić. W jednym z przypadków klient rzucił dokumentami tak mocno, że przeleciały przez pleksę, a w innym pobił psychiatrę.
Sytuacje te budzą szczególne obawy, ponieważ od agresji słownej do czynnej jest krótka droga. Pracownicy domagają się wprowadzenia procedur ochronnych i nadania im statusu funkcjonariusza publicznego, co zwiększyłoby ich bezpieczeństwo.
Posłużę się przykładem: odmówiono przyjęcia wniosku z powodu braku podpisu lub przeterminowania zaświadczenia lekarskiego. Klient ma pretensje do nas, za brak empatii, za biurokrację
– tłumaczy Szyma, wskazując na niezrozumienie procedur przez klientów.
Nierówności płacowe i brak uznania
Kolejnym palącym problemem jest niskie wynagrodzenie w stosunku do obciążenia pracą. Pracownicy zespołów orzekających czują się dyskryminowani płacowo.
Frustrację budzi to, że za taką pracę jesteśmy nisko wynagradzani, a ponadto w ostatnich latach wzrosła znacząco ilość wykonywanych zadań, bez wzrostu wynagrodzeń
– zaznacza Szyma.
Porównuje sytuację do innych urzędników, którzy przy mniejszej liczbie spraw (ok. 300 rocznie) otrzymują dodatki motywacyjne, podczas gdy pracownicy orzecznictwa są pomijani.
Protesty, interpelacje poselskie i działania związku zawodowego, który powstał po raz pierwszy w historii, nie przyniosły efektów.
To skrajny przykład nieuczciwego wykorzystywania ludzi zaangażowanych w swoją pracę
– podkreśla Szyma, wskazując na brak zrozumienia i szacunku dla ich wysiłku.
Problemy z finansowaniem i dezinformacja
Sytuację pogarsza niejasny system finansowania zespołów. Choć zadania są zlecone przez administrację rządową, dotacje są niewystarczające, a samorządy nie zawsze chcą uzupełniać braki.
Pomiędzy tymi decydentami i ich działaniami jesteśmy my, coraz bardziej sfrustrowani i zmęczeni
– mówi Szyma.
Dodatkowym wyzwaniem jest brak polityki informacyjnej. Media i portale internetowe często podają nieprawdziwe informacje o świadczeniach, np. że każda osoba z cukrzycą ma prawo do zasiłku pielęgnacyjnego.
U tych potrzebujących budzi to nadzieję, dające szanse na lepsze funkcjonowanie, u innych wywołuje postawy roszczeniowe
– tłumaczy Szyma.
Rozczarowanie klientów, gdy dowiadują się, że informacje były błędne, często przeradza się w agresję wobec pracowników.
Apel o reformę i odpowiedzialność
Planowana reforma systemu orzekania budzi nadzieję, ale i obawy. Pracownicy oczekują, że ich głos zostanie uwzględniony.
Wierzę, że ważny będzie głos praktyków w tej dziedzinie. Jeżeli okaże się, że nie, to proszę, by każdy brał na siebie odpowiedzialność za swoje decyzje i czyny, a nie obarczał nią innych
– apeluje Szyma. Krytykuje przerzucanie odpowiedzialności na zespoły powiatowe za decyzje składów orzekających, za które odpowiadają Biuro Pełnomocnika i zespoły wojewódzkie.
Szyma odpiera także zarzuty o krótkie okresy ważności orzeczeń.
Pojawiły się zarzuty, że komisje tak orzekają, by więcej zarobić. Oświadczam, że jest to totalna bzdura
– mówi stanowczo, wskazując na potrzebę doprecyzowania kryteriów orzekania i ujednolicenia procedur w całym kraju.
Co dalej z zespołami orzekającymi?
Pracownicy zespołów orzekających o niepełnosprawności stoją na pierwszej linii frontu, pośrednicząc między potrzebującymi a systemem administracyjnym. Ich praca wymaga nie tylko wiedzy i zaangażowania, ale także odporności psychicznej. W obliczu przeciążenia, niskich płac i braku bezpieczeństwa domagają się zmian: lepszego finansowania, ochrony, godziwych wynagrodzeń i większego szacunku dla ich wysiłku.
Czy decydenci wsłuchają się w głos pracowników? Czy planowana reforma przyniesie realne wsparcie dla tych, którzy każdego dnia stawiają czoła trudnym sytuacjom? Jedno jest pewne – bez pilnych działań sytuacja w zespołach orzekających o niepełnosprawności będzie się pogarszać. Zachęcamy czytelników do refleksji: jak możemy wspólnie zadbać o lepsze warunki pracy dla tych, którzy wspierają najbardziej potrzebujących?









