Coraz mniej ślubów przed ołtarzem. I coraz więcej rozwodów
W 2025 roku 57,5 proc. nowo zawartych małżeństw w Polsce miało charakter wyłącznie cywilny — jeszcze ćwierć wieku temu niemal siedem na dziesięć par stawało przed ołtarzem. Punkt zwrotny nastąpił w 2023 roku, gdy ceremonie cywilne po raz pierwszy przewyższyły liczbą śluby kościelne. Za zmianą stoi jednak nie tylko odwrót od wiary: już co czwarte zawierane małżeństwo to związek powtórny — a rozwiedzeni, których małżeństwo sakramentalne pozostaje ważne, ponownego ślubu kościelnego zawrzeć nie mogą. Statystykę ceremonii cywilnych napędza więc także arytmetyka rozwodów.
Śluby kościelne: minus 50 procent w dekadę
Według wstępnych danych GUS w 2025 roku zawarto ok. 133 tys. małżeństw — o ponad 2 tys. mniej niż rok wcześniej, przy współczynniku małżeństw na niezmienionym poziomie ok. 3,6, co oznacza, że spadek liczby ślubów wynika głównie z kurczenia się populacji. Struktura zmienia się jednak znacznie szybciej niż liczby bezwzględne. W ciągu dekady liczba ślubów cywilnych spadła o 30 proc., ale wyznaniowych — o blisko połowę: ze 118,2 tys. w 2014 roku do 59,7 tys. w 2024. Punkt zwrotny przyniósł 2023 rok — pierwszy, w którym ceremonie cywilne (77,5 tys.) przewyższyły liczbą śluby wyznaniowe ze skutkami cywilnymi (68,4 tys.). Na przełomie wieków proporcje były odwrotne: przed ołtarzem stawało niemal 70 proc. par.
Trend nie hamuje. W pierwszym półroczu 2026 roku zawarto ok. 50 tys. małżeństw — o 1,5 tys. więcej niż rok wcześniej — ale udział ceremonii wyznaniowych spadł w nim już do ok. 38 proc.
Nowożeńcy coraz starsi — i coraz częściej po przejściach
Polacy stają na ślubnym kobiercu coraz później: w 2024 roku mężczyźni żenili się średnio w wieku 32 lat, kobiety — ok. 30, czyli o sześć lat później niż w 2000 roku. Mieszkańcy miast biorą ślub średnio dwa lata później niż mieszkańcy wsi.
Coraz częściej nie jest to też pierwszy ślub w życiu. Według biuletynu „Demografia i Gerontologia Społeczna”, opartego na danych GUS, małżeństwa powtórne — zawierane po rozwodzie lub owdowieniu — odpowiadają już za jedną czwartą wszystkich nowo formowanych związków (25,1 proc. w 2022 r.). Skala zjawiska rośnie od lat: w 2001 roku po rozwodzie w nowy związek wstępowało 7,5 proc. panów młodych i 6,8 proc. panien młodych, w 2014 roku — już około 11 proc. nowożeńców obu płci. Rozwodów tymczasem przybywa: w 2025 roku rozpadło się ok. 61 tys. małżeństw cywilnych, o ponad 3 tys. więcej niż rok wcześniej.
Nierozerwalność to nie zakaz, tylko konsekwencja
I tu kryje się mniej oczywista część wyjaśnienia rosnącej przewagi ceremonii cywilnych. W nauczaniu Kościoła ważnie zawarte i dopełnione małżeństwo sakramentalne jest nierozerwalne — trwa do śmierci jednego z małżonków i żadna ludzka władza, ani państwowa, ani kościelna, nie może go rozwiązać. Cywilny rozwód niczego w tej rzeczywistości nie zmienia: osoba rozwiedziona, której sakramentalne małżeństwo pozostaje ważne, nie może zawrzeć kolejnego ślubu kościelnego — nie dlatego, że Kościół jej czegoś odmawia, lecz dlatego, że w świetle wiary wciąż pozostaje w małżeństwie. Inaczej jest, gdy trybunał kościelny stwierdzi nieważność poprzedniego związku — czyli orzeknie, że sakramentalne małżeństwo od początku nie zaistniało — oraz w przypadku wdowców i osób, które wcześniej zawarły wyłącznie związek cywilny: dla nich droga do ołtarza jest otwarta.
W praktyce oznacza to, że niemal cała rosnąca pula małżeństw powtórnych — co czwarty ślub w Polsce — zasila statystykę ceremonii cywilnych niezależnie od przekonań samych nowożeńców. Część przewagi ślubów cywilnych to więc nie zmiana światopoglądu, lecz prosta arytmetyka: im więcej rozwodów, tym więcej osób, które ponowne małżeństwo mogą zawrzeć wyłącznie w urzędzie stanu cywilnego.
Dziesięć tysięcy „powrotów” rocznie
W danych jest wreszcie liczba, która w statystycznym obrazie odwrotu od ołtarza biegnie pod prąd: rok w rok około 10 tys. par, które przed laty zawarły wyłącznie związek cywilny, decyduje się na sakrament małżeństwa. To śluby bez wesela i welonu, za to z dojrzałą decyzją — często po latach wspólnego życia. Na tle 133 tys. zawieranych rocznie małżeństw to niewiele, ale to stały strumień, który nie słabnie mimo postępującej sekularyzacji. Statystyka nie mówi, co stoi za tymi decyzjami. Mówi tylko, że co roku podejmuje ją miasto wielkości Łowicza.
Źródło: GUS, „Demografia i Gerontologia Społeczna”, money.pl









