Bruksela zapowiada deregulację, a jesienią w życie wchodzą kolejne wymogi dla firm
Ożywienie europejskiej gospodarki jest priorytetem — podkreśliła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas ostatniego orędzia o stanie Unii, wskazując m.in. na wysokie ceny energii i obciążenia administracyjne, które spowalniają rozwój przedsiębiorstw. Tymczasem jesienią zaczynają obowiązywać kolejne unijne regulacje: Euro 7 i — dla części firm — EUDR, a od sierpnia stosowana jest już część przepisów rozporządzenia opakowaniowego PPWR. W szanse na realną deregulację wątpi w rozmowie z agencją Newseria europosłanka Anna Bryłka.
Obawiam się, że firmy w Europie nie mogą się spodziewać deregulacji, ponieważ słyszymy o niej już od dwóch lat
— mówi Anna Bryłka, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji, należąca do grupy Patriotów za Europą.
Nowe wymogi: PPWR, EUDR i Euro 7
W raporcie Draghiego jasno wybrzmiało, że unijna gospodarka jest przeregulowana, że mamy za dużo biurokracji. Tylko co z tego, jeśli na przykład wchodzi w życie rozporządzenie PPWR, EUDR, a Euro 7 będzie obowiązywało od listopada
— podkreśla europosłanka.
Rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR), którego część zapisów obowiązuje od sierpnia 2026 roku, ma na celu m.in. ograniczenie ilości odpadów opakowaniowych, zwiększenie recyklingu i promowanie opakowań wielokrotnego użytku. Przepisy wprowadzają m.in. wymagania dotyczące projektowania opakowań, zawartości materiałów z recyklingu, ich oznakowania oraz ograniczenia niektórych opakowań jednorazowych.
Z kolei rozporządzenie EUDR (EU Deforestation Regulation), które dla części firm będzie stosowane od 30 grudnia 2026 roku, zobowiązuje osoby fizyczne i prawne do potwierdzenia, że określone towary i produkty wprowadzane na rynek unijny lub wywożone z niego nie przyczyniają się do wylesiania i degradacji lasów. Przepisy mają zmniejszyć obrót produktami, których produkcja wiąże się z tymi zjawiskami.
Euro 7 to natomiast nowe rozporządzenie Unii Europejskiej dotyczące emisji zanieczyszczeń przez samochody osobowe, dostawcze, ciężarówki i autobusy. Zastępuje wcześniejsze normy Euro 6 i reguluje również m.in. emisje generowane podczas ścierania opon i hamowania. W pierwszej kolejności, od 29 listopada 2026 roku, obejmie nowe typy aut osobowych i dostawczych.
Przemysł energochłonny pod presją kosztów
Zdaniem europosłanki problemem są nie tylko regulacje wynikające z polityki klimatycznej, ale także skala obowiązków sprawozdawczych i opłat nakładanych na przemysł.
Mamy szereg innych przepisów, nie tylko z polityki klimatycznej, dużo regulacji, biurokracji, rejestracji, raportowania. Cały świat się śmieje z Unii Europejskiej, jak funkcjonuje, jakie wymyśla cele klimatyczne, które są nie do zrealizowania. Na własne życzenie niszczy własny przemysł, wypycha go poza UE. Wszystkie przemysły energochłonne są obecnie w kryzysowej sytuacji: stalowy, ceramiczny, nawozowy, energetyczny i pewnie jeszcze szereg innych, które nie są w stanie poradzić sobie z systemem ETS 1. One mają gigantyczne opłaty z tego tytułu
— zaznacza Bryłka.
Raport Draghiego i odpowiedź Komisji
Raport Mario Draghiego, przedstawiony 9 września 2024 roku, zdiagnozował problemy europejskiej konkurencyjności, w tym m.in. wysokie koszty energii, słabą produktywność, presję regulacyjną i bariery dla przedsiębiorstw. W odpowiedzi Komisja Europejska od stycznia 2025 roku do czerwca 2026 roku zaproponowała 12 zbiorczych inicjatyw legislacyjnych, które mają zmniejszyć obciążenia administracyjne o ok. 17 mld euro rocznie.
Podczas tegorocznego orędzia o stanie Unii — wygłoszonego, jak informuje Komisja Europejska, 16 września w Parlamencie Europejskim — Ursula von der Leyen zapowiedziała dalsze zmniejszanie obciążeń administracyjnych spowalniających przedsiębiorstwa. Zaapelowała przy tym do państw członkowskich o walkę ze zjawiskiem gold-platingu, polegającym na „dokładaniu” obowiązków i restrykcji na poziomie ustaw krajowych wobec tych zaproponowanych na forum unijnym. Przewodnicząca KE zwróciła także uwagę na konieczność przyspieszenia procedur i formalności związanych z wydawaniem pozwoleń oraz na potrzebę większej elektryfikacji Europy, co ma pozwolić na obniżenie cen energii.
Dopóki w Europie nie będzie warunków do tego, aby komercjalizować innowacje, to w kwestii innowacyjności też się nic nie zmieni. A te warunki to m.in. ceny energii, biurokracja, regulacja, łatwość w prowadzeniu biznesu. Obecnie koszty dla przemysłu czy mikroprzedsiębiorstw są tak gigantyczne, że nikt nie jest w stanie w Europie się utrzymywać i wszyscy szukają innego kierunku
— mówi posłanka Konfederacji.
Start-upy i fundusz Scale-up
Szefowa Komisji Europejskiej podkreśliła w orędziu, że europejskie przedsiębiorstwa typu start-up w dziedzinie najbardziej zaawansowanych technologii są na dobrej drodze do przyciągnięcia w 2026 roku rekordowych inwestycji kapitału wysokiego ryzyka. Ma do tego służyć nowy Europejski Fundusz na rzecz Przedsiębiorstw Scale-up, który w tym roku dokonał pierwszych inwestycji. KE zapowiada opracowanie nowych sposobów wykorzystania funduszy publicznych i prywatnych do inwestowania w najbardziej obiecujące europejskie przedsiębiorstwa, w tym w start-upy.
Nie wiem, gdzie jest główna przyczyna tego, że start-upy u nas nie mogą się tak szybko czy tak dobrze rozwijać jak w Stanach Zjednoczonych. Nie wiem, czy ona leży strukturalnie w Unii Europejskiej, czy w braku finansowania. Na pewno to jest do zbadania. Jeśli znajdzie się przyczynę, to trzeba minimalizować wynikające z niej straty, a nie szukać środków zaradczych. Dzisiaj wszystko to, co proponuje Unia Europejska, to jest po prostu pudrowanie trupa, a nie rozwiązywanie rzeczywistych problemów
— ocenia europosłanka.
Kalendarz tymczasem biegnie niezależnie od zapowiedzi: 29 listopada zaczną obowiązywać pierwsze wymogi Euro 7, a 30 grudnia — dla części firm — przepisy EUDR.
Źródło: Newseria









