Argentyna: protesty po libertariańskiej ustawie o własności prywatnej. „Ojczyzna nie jest na sprzedaż”
Kilka tysięcy demonstrantów zgromadziło się przed argentyńskim Senatem, by zaprotestować przeciwko forsowanej przez rząd prezydenta Javiera Mileia ustawie o „nienaruszalności własności prywatnej” – informuje AFP. W centrum Buenos Aires doszło do starć z policją, która użyła gazu łzawiącego, gumowych kul i armatek wodnych. Jeszcze przed protestami rząd wycofał z projektu zapisy dotyczące zakupu ziemi przez cudzoziemców.
Starcia przed Senatem
Do zamieszek doszło w czwartek w śródmieściu Buenos Aires. Siły bezpieczeństwa ostatecznie rozproszyły tłum protestujący przeciwko nowej ustawie. Demonstrację, w której wzięło udział kilka tysięcy osób, zorganizowały ugrupowania lewicowe i związki zawodowe.
Relacje agencji co do przebiegu wydarzeń różnią się. Według EFE protest miał pokojowy charakter, zanim zainterweniowała policja. Z kolei AFP podała, że część demonstrantów rzucała w funkcjonariuszy kamieniami i innymi przedmiotami.
Co zakłada ustawa o „nienaruszalności własności prywatnej”
Debatowany obecnie w Senacie projekt ma usprawnić procedury eksmisyjne, zmienić zasady użytkowania gruntów rolnych oraz wprowadzić nowe ograniczenia dotyczące przejmowania własności prywatnej przez państwo.
Pierwotna wersja przewidywała także podniesienie limitu ziemi, jaką mogą posiadać zagraniczni nabywcy, z 15 do 25 proc. W obliczu narastającego sprzeciwu partia rządząca usunęła jednak z projektu rozdział dotyczący zakupu gruntów przez cudzoziemców.
Rząd Mileia liczy, że reforma pomoże przyciągnąć do kraju inwestycje. Przeciwnicy libertariańskiego przywódcy ostrzegają natomiast przed „kolonizacją, fragmentacją, pęknięciem i bałkanizacją” Argentyny.
„Ojczyzna nie jest na sprzedaż”
Uczestnicy czwartkowej demonstracji nieśli transparenty z hasłem „Ojczyzna nie jest na sprzedaż”.
Obrona naszego terytorium jest kluczowa. Musimy wyjść na ulice, by protestować. To nasza Argentyna, której musimy bronić – ona nie jest na sprzedaż.
— powiedziała agencji EFE Marcela Arin, która przyjechała na protest do Buenos Aires z południowej prowincji Neuquen.
Blisko 5 proc. terytorium w rękach cudzoziemców
Według opublikowanego w 2025 r. badania naukowców z Uniwersytetu Buenos Aires i innych instytucji akademickich niemal 5 proc. terytorium Argentyny – obszar zbliżony wielkością do Anglii – znajduje się już w rękach zagranicznych właścicieli. Z badania wynika, że w niektórych okręgach odsetek zagranicznych właścicieli przekracza obowiązujący obecnie 15-procentowy limit.
Źródło: AFP









