Samobieżna armatohaubica na poligonie leśnym

Zbrojeniowy zastrzyk stulecia. 183 mld zł z SAFE płynie do Polski — ile z tego trafi do polskich firm?

15.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Polska jest największym beneficjentem unijnego programu SAFE: z puli 150 mld euro niskooprocentowanych pożyczek na obronność Komisja Europejska przyznała nam 43,7 mld euro, czyli około 29 proc. całości i ponad 180 mld zł — wynika z relacji PAP i mediów branżowych z podpisania umowy pożyczkowej. Środki, przeznaczone na ponad 120 projektów obronnych, trzeba wydać do końca 2030 roku. Rząd deklaruje, że zdecydowana większość pieniędzy zostanie w kraju — przy czym w oficjalnych wypowiedziach padały zarówno liczby „około 80 proc. zamówień dla polskiego przemysłu”, jak i „89 proc. dla polskiego przemysłu i gospodarki”. Przy tej skali różnica między tymi deklaracjami to kilkanaście miliardów złotych.

Największa pożyczka, pierwsza umowa

Program SAFE (Security Action for Europe) to unijny instrument udostępniający państwom członkowskim do 150 mld euro pożyczek na inwestycje w przemysł obronny — przede wszystkim na zakupy sprzętu produkowanego w Europie. Polska umowa, podpisana w maju w obecności premiera Donalda Tuska przez wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego oraz przedstawicieli zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, a ze strony unijnej przez komisarzy Piotra Serafina (budżet) i Andriusa Kubiliusa (obronność), została zatwierdzona jako pierwsza spośród 19 państw uczestniczących w programie. Niemal natychmiast po podpisaniu do Polski trafiła zaliczka w wysokości około 20 mld zł.

Warunki finansowania są wyraźnie preferencyjne: oprocentowanie ma wynosić około 3 proc., spłata każdej transzy rozłożona jest na 45 lat, z czego przez pierwszych 10 lat płacone są wyłącznie odsetki, a zakupy finansowane z pożyczki są zwolnione z VAT — według wcześniejszych szacunków wiceszefa MON Cezarego Tomczyka oszczędności z tego tytułu sięgną około 40 mld zł. Pożyczkę zaciąga BGK na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, a rząd zdecydował, że jej spłata będzie pochodziła z rezerwy celowej budżetu państwa, a nie ze środków przeznaczonych na obronność — spłata nie pomniejszy więc minimalnego limitu wydatków obronnych.

Na co pójdą pieniądze

Jak relacjonowały media branżowe po podpisaniu umowy, wśród głównych kategorii wydatków znalazły się: obrona przeciwlotnicza, przeciwrakietowa i systemy antydronowe (44,2 mld zł), walka naziemna i systemy wsparcia (32,3 mld zł), amunicja i pociski rakietowe (23,8 mld zł), strategiczny transport powietrzny i zasoby kosmiczne (13,6 mld zł), formacje bezpieczeństwa wewnętrznego — policja, Straż Graniczna i Służba Ochrony Państwa (7 mld zł) oraz przełomowe technologie, w tym sztuczna inteligencja, kryptografia postkwantowa i systemy cyber (5 mld zł). Szef MON zapewniał, że resort ma przygotowane projekty na całą kwotę.

80 czy 89 procent? Stawką miliardy dla krajowych firm

Kluczowa dla gospodarczego wymiaru SAFE jest deklaracja o krajowym udziale w zamówieniach. Pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka informowała przed podpisaniem umowy, że 89 proc. środków ma trafić do polskiego przemysłu i gospodarki; w relacjach z samego podpisania pojawiała się natomiast liczba „około 80 proc. zamówień” dla polskiego przemysłu. Rozbieżność może wynikać z różnicy między wartością zamówień realizowanych przez przemysł a szerszym strumieniem środków zostających w gospodarce — ale przy puli ponad 180 mld zł każdy punkt procentowy to około 1,8 mld zł, a dziewięć punktów różnicy między deklaracjami to kwota porównywalna z rocznymi przychodami największych polskich spółek zbrojeniowych.

O tym, ile z SAFE realnie zostanie w kraju, zdecyduje nie deklaracja, lecz struktura kontraktów — i to na wszystkich poziomach łańcucha dostaw. Za każdym zamówionym systemem uzbrojenia stoi sieć poddostawców: producentów komponentów, elektroniki i materiałów, a także firmy odpowiadające za serwis, magazynowanie i transport. Na rosnący popyt liczą także przedsiębiorstwa spoza tradycyjnie rozumianej zbrojeniówki — jak przekonuje w materiale prasowym branży opakowaniowej Jarosław Kamiński, dyrektor zarządzający RAJA Polska, rozwój sektora obronnego tworzy zapotrzebowanie „na znacznie szerszy ekosystem usług i produktów niż samo uzbrojenie”, obejmujący magazynowanie, przygotowanie do transportu i zabezpieczenie ładunków. Im więcej ogniw tego łańcucha będzie krajowych, tym bliżej deklarowanych 89 proc. — a im częściej finalne systemy będą kupowane za granicą z samym montażem lub serwisem w Polsce, tym liczba ta będzie bardziej papierowa.

Pożyczka z polityczną historią

Droga do umowy nie była bezsporna. Jak przypominała PAP, opozycja wskazywała na ryzyka polityczne, finansowe i proceduralne programu i apelowała do prezydenta o zawetowanie ustawy wdrożeniowej; spór dotyczył m.in. tego, czy pożyczka nie obciąży budżetu obronnego — ostatecznie rozstrzygnięty zapisem o spłacie ze środków niewliczanych do limitu wydatków na obronność. Teraz, po uruchomieniu finansowania, zaczyna się etap właściwy: podpisywanie kontraktów. Czasu jest niewiele — wszystkie środki trzeba wydać do końca 2030 roku, co przy ponad 120 projektach oznacza jedno z największych wyzwań zakupowych w historii polskiego wojska i polskiego przemysłu.

Źródło: PAP; wnp.pl; radar.rp.pl

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA