Wzrost dochodów Polaków wyhamował. Zyskali najzamożniejsi
Dane o budżetach gospodarstw domowych pokazują spektakularny, bo wynoszący 21,4 proc. realny wzrost przeciętnego dochodu rolników w 2025 roku. Z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika jednak, że większość rolników takiej poprawy nie odczuła — mediana dochodu w tej grupie realnie nieznacznie spadła. Autorką analizy, opublikowanej w Tygodniku Gospodarczym PIE, jest Paula Kukołowicz. Wzrost dochodów Polaków ogółem był w 2025 roku umiarkowany i wolniejszy niż rok wcześniej, a najwięcej zyskali najzamożniejsi.
Umiarkowany wzrost, wolniejszy niż w 2024 roku
Według badania budżetów gospodarstw domowych GUS mediana dochodu rozporządzalnego w przeliczeniu na osobę wzrosła w 2025 roku realnie o 4,8 proc., do 3064 zł, a średnia o 6,7 proc., do 3500 zł. Rok wcześniej średnia rosła o 14,1 proc.
Równocześnie przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej zwiększyło się realnie o 5,3 proc., PKB o 3,6 proc., a spożycie w sektorze gospodarstw domowych o 3,7 proc.
Różne źródła obrazują więc ten sam kierunek: wzrost dochodów gospodarstw domowych obserwowany w 2025 r. był umiarkowany, niższy niż w 2024 r. oraz zbliżony do tempa wzrostu gospodarczego.
— pisze Paula Kukołowicz z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Rolnicy: średnia w górę, mediana w dół
Przeciętny dochód rozporządzalny na osobę w gospodarstwach rolników wyniósł 4159 zł i był realnie o 21,4 proc. wyższy niż rok wcześniej. To najwyższy wzrost spośród wszystkich grup społeczno-ekonomicznych.
Mediana dochodu w tej samej grupie wzrosła jednak tylko z 2200 zł do 2246 zł, czyli realnie nieznacznie spadła. Relacja mediany do średniej obniżyła się z 66,5 do 54 proc.
Oznacza to, że zaobserwowany wzrost średniej napędził wzrost dochodów niewielkiej liczby gospodarstw o bardzo wysokich dochodach, a dochód typowego rolnika (mierzony medianą) realnie się nie zmienił.
— wskazuje autorka analizy.
Dochody najzamożniejszych rosły szybciej
Podobny mechanizm, choć w mniejszej skali, widać w całej populacji. Relacja mediany do średniej spadła z 89,2 do 87,5 proc., a udział najzamożniejszych 10 proc. w dochodach wzrósł z 23,5 do 24,6 proc.
Instytut zastrzega przy tym, że dane ankietowe prawdopodobnie zaniżają skalę zjawiska.
Jednak możemy przypuszczać, że dane BBGD nie doszacowują skali nierówności dochodowych w Polsce.
— zaznacza Kukołowicz.
Jak podaje analiza, z badania łączącego dane ankietowe z danymi podatkowymi dla lat 2000–2018 wynika, że najbogatsze 10 proc. populacji odpowiadało za 37,4 proc. całego dochodu — czyli znacznie więcej, niż pokazują dane z badania budżetów.
Sam GUS podaje, że w gospodarstwach 20 proc. osób o najwyższych dochodach przeciętny miesięczny dochód na osobę wyniósł 6910 zł i był 5,8 raza wyższy niż w grupie 20 proc. osób o najniższych dochodach.
Kto zyskał, a kto stracił
Sytuację Polaków w dużej mierze różnicuje źródło utrzymania. Najsilniej wzrosły dochody osób pracujących na etacie — o 5,4 proc. — oraz samozatrudnionych, o 3,8 proc. Mediana dochodów emerytów zwiększyła się realnie o 2,1 proc., natomiast mediana dochodów rencistów spadła o 5,8 proc. To jedyna grupa, w której dochody realnie się obniżyły.
Dystans do Unii: nadrabiany, ale wciąż duży
Według Eurostatu w latach 2004–2024 realny dochód do dyspozycji gospodarstw domowych na mieszkańca, łącznie z bezpłatnymi usługami publicznymi, zwiększył się w Polsce o 91 proc., podczas gdy w całej Unii o 22 proc. Szybciej rosły dochody tylko w Rumunii — o 134 proc. — i na Litwie, o 95 proc.
Doganianie nie wyhamowało w ostatnich latach: od 2019 roku dochody w Polsce wzrosły realnie o 16 proc., ponad dwukrotnie więcej niż średnio w Unii. Złożyły się na to szybki wzrost płac przy niskim bezrobociu, a od 2016 roku również rozbudowa transferów socjalnych — najpierw programu 500 plus, a od 2024 roku 800 plus.
Mimo to po uwzględnieniu różnic w cenach dochód na mieszkańca był w 2024 roku w Polsce wciąż niższy niż średnia unijna. Był zbliżony do poziomu Węgier, Słowacji i Chorwacji, a daleki od Niemiec i Austrii.
Ze względu na istotny wzrost deficytu budżetowego Polski w ostatnich latach, pogłębiające starzenie się polskiego społeczeństwa oraz związane z tym mniejsze możliwości podnoszenia wysokości świadczeń i transferów, dalsze zmniejszanie tego dystansu do średniej unijnej będzie zależeć przede wszystkim od wzrostu wydajności pracy i dynamiki płac w gospodarce.
— konkluduje Paula Kukołowicz.
Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny, GUS










