Spór o poznańskie Osiedle Maltańskie trwa, eksmisje ruszyły. Tylko po czyjej stronie jest racja?
W asyście policji komornik przeprowadził w środę pierwszą eksmisję z Osiedla Maltańskiego w Poznaniu — położonej 3,5 km od Starego Rynku enklawy, którą archidiecezja sprzedała w styczniu spółce zależnej giełdowego Mirbudu. Jak relacjonują Radio Poznań i „Gazeta Wyborcza”, podczas interwencji doszło do przepychanek, a na miejsce wezwano karetkę. Strona kościelna podkreśla, że z ponad 120 rodzinami zawarto porozumienia, a wypełnianie przez miasto obowiązku pomocy mieszkaniowej potwierdził Rzecznik Praw Obywatelskich.
Ogródki dla ubogich, które stały się osiedlem
Grunt przy ul. Warszawskiej od XIX wieku należy do parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami. W 1931 roku, w czasach Wielkiego Kryzysu, proboszcz wydzierżawił około 12 hektarów pod pracownicze ogródki działkowe — bez prawa zamieszkiwania. Przez kolejne dekady altany zamieniały się jednak w całoroczne domy, stawiane bez pozwoleń i zgody właściciela gruntu. Efektem jest chaotyczna, samowolna zabudowa, która nie spełnia podstawowych norm bezpieczeństwa, w tym przeciwpożarowych, a teren do dziś nie ma kanalizacji. Już w 2004 roku Rada Miasta Poznania oceniła, że tej substancji „nie da się zaadaptować w jakimkolwiek przyszłym zagospodarowaniu”. Gdy z początkiem 1994 roku ogród działkowy „Wolność” zniknął z rejestru, na parafialnej ziemi stało już całe osiedle, zamieszkane dziś przez kilkuset ludzi.
Większość użytkowników działek podpisała później z parafią umowy dzierżawy samego gruntu. Niektórzy mieszkańcy twierdzą, że było to ultimatum — albo umowa, albo pozew i wysoka opłata za bezumowne korzystanie — które zamknęło im drogę do zasiedzenia. Wskazują też, że przez dekady miasto meldowało ich na pobyt stały i pobierało podatki od nieruchomości, co utwierdzało ich w poczuciu legalności zamieszkiwania. Strona kościelna widzi to inaczej.
To nie były pozwy o eksmisję.
— przekonywał w programie „Uwaga!” TVN ks. Paweł Deskur, proboszcz parafii, tłumacząc, że pozwy miały jedynie skłonić mieszkańców do ugody.
Giełdowy gracz kupuje 12 hektarów nad Maltą
W styczniu 2026 roku właścicielem terenu została spółka JHM Development z grupy notowanego na GPW Mirbudu. Według medialnych ustaleń cena wyniosła 421 mln zł — prawie cztery razy więcej niż dotychczasowy poznański rekord gruntowy. Archidiecezja tłumaczy, że przystosowanie terenu do obowiązującego od ponad 20 lat planu miejscowego przekraczało jej możliwości. Deweloper zapowiada wieloletnią inwestycję mieszkaniową, a nieruchomość przejmie dopiero po zakończeniu przeprowadzek rodzin, które zawarły porozumienia.
Transakcja wywołała protesty — od manifestacji pod katedrą po międzynarodowy marsz solidarności — ale miasto trzyma się z boku. Prezydent Jacek Jaśkowiak uciął spekulacje deklaracją, że „miasto nie kupi Malty„.
Trzy ścieżki pomocy: od lokalu socjalnego po mieszkanie wyremontowane na koszt zarządcy
Od 2023 roku zarządca terenu, spółka Komandoria, prowadzi we współpracy z miastem program indywidualnego wsparcia, w ramach którego zawarto porozumienia z ponad 120 rodzinami. Program — jak opisuje zarządca — przewiduje trzy ścieżki dopasowane do sytuacji materialnej mieszkańców, a każda rodzina otrzymuje pomoc w wypełnieniu dokumentów, kontaktach z urzędami i samej przeprowadzce.
Pierwsza ścieżka to mieszkanie komunalne lub socjalne na ogólnych zasadach miejskich — dziesiątki rodzin uzyskały już w ten sposób uprawnienia do lokali, a znaczna część odebrała klucze. Druga, wynegocjowana z miejską spółką ZKZL, obejmuje program „mieszkanie do remontu” dla rodzin, które spełniają kryterium dochodowe, ale zabrakło im punktów w standardowej procedurze: lokale z zasobu miasta są przed przekazaniem kompleksowo remontowane na koszt zarządcy — od instalacji i tynków po wykończoną łazienkę i wyposażenie kuchni. Trzecia ścieżka dotyczy rodzin o dochodach zbyt wysokich na pomoc miejską i może obejmować najem mieszkania z zasobu archidiecezji, udział w programie remontowym na zasadach rynkowych lub rozwiązania uzgadniane indywidualnie. Niezależnie od ścieżki każdej rodzinie przysługuje rekompensata za nasadzenia na parceli, wyceniana przez biegłego.
Kluczowa dla mieszkańców jest przy tym jedna zasada: osoby, które podpisały porozumienie lub czekają na rozpatrzenie wniosku, mogą pozostać na osiedlu bez dodatkowych opłat aż do odbioru kluczy i zarządca nie podejmuje wobec nich żadnych działań. Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił w ubiegłym roku, że „nie sposób uznać, że gmina nie wywiązuje się ze swojego ustawowego obowiązku pomocy mieszkaniowej mieszkańcom os. Maltańskiego”.
Poza programem pozostaje jednak około 30 rodzin, które nie nawiązały kontaktu z zarządcą — i to ich dotyczą eksmisje.
Wyważone drzwi i karetka na miejscu
Pierwszym eksmitowanym został 45-letni Krzysztof Obst, mieszkający na osiedlu od ponad 30 lat. Mieszkańcy i wspierający ich aktywiści zabarykadowali w środę dostęp do nieruchomości; podczas przełamywania blokady jeden z mężczyzn miał próbować uderzyć policjanta, a funkcjonariusze wynieśli starszą kobietę spod wejścia do budynku. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” opisali szarpanie mieszkańców i popychanie przedstawicieli mediów. Policja nie skomentowała przebiegu akcji, wskazując, że była to standardowa asysta przy czynnościach komorniczych.
Drzwi mi wyważyli i robią sobie czystkę.
— mówił Krzysztof Obst w rozmowie z TVP3 Poznań. Najbliższy miesiąc spędzi w hostelu.
Zupełnie inaczej środę ocenia pełnomocnik strony kościelnej.
Tej sytuacji można było uniknąć, gdyby tylko była chęć współpracy.
— powiedział Radiu Poznań adwokat Jacek Masiota, wskazując, że eksmitowany wycofał się z wynegocjowanego porozumienia, które obejmowało mieszkanie i pieniądze.
Spór rozstrzygnięty w sądach, nierozwiązany na miejscu
Eksmisje mają twardą podstawę prawną: grunt od pokoleń należy do parafii, domy powstały bez pozwoleń i zgody właściciela, własność potwierdził sąd, a komornik wykonuje prawomocne wyroki. Działa przy tym program pomocy, z którego skorzystało już ponad 120 rodzin, a jego rzetelność — podobnie jak wywiązywanie się miasta z ustawowych obowiązków — potwierdził Rzecznik Praw Obywatelskich. Część mieszkańców próbuje jeszcze dochodzić przed sądami zasiedzenia swoich parcel, jednak dotychczasowe rozstrzygnięcia zapadały na korzyść parafii.
Otwarta pozostaje natomiast kwestia około 30 rodzin, które nie nawiązały kontaktu z zarządcą. Część z nich mieszka na osiedlu od dziesięcioleci, a w mieście z długą kolejką po lokale komunalne ich sytuacja mieszkaniowa może okazać się trudna. Zarządca podkreśla, że droga do skorzystania z programu pomocy wciąż jest dla nich otwarta. Dopóki jednak z niej nie skorzystają, kolejne wyroki będzie egzekwował komornik — a to oznacza, że środowa eksmisja nie była ostatnią.
Źródło: Radio Poznań, TVP3 Poznań, Gazeta Wyborcza, oświadczenia Kurii Metropolitalnej w Poznaniu i spółki Komandoria









