Rynek pracy pod ścianą. Bezrobocie rośnie, a firmy tną etaty na potęgę
Początek 2026 roku przyniósł gwałtowne ochłodzenie na polskim rynku pracy. Najnowsze dane GUS oraz analiza Centrum Analitycznego Gremi Personal wskazują na niepokojący trend: stopa bezrobocia skoczyła do 6,1 proc., a liczba ofert pracy w urzędach skurczyła się aż o 2/3. Polska gospodarka wchodzi w fazę bolesnej restrukturyzacji, w której efektywność staje się ważniejsza niż skala zatrudnienia.
Załamanie popytu na pracowników
Najbardziej uderzającym sygnałem ostrzegawczym jest drastyczny spadek liczby ofert pracy. Do publicznych urzędów zgłoszono zaledwie 21,7 tys. propozycji zatrudnienia, co oznacza spadek o 67 proc. rok do roku. Firmy przestały aktywnie szukać nowych rąk do pracy, przechodząc w tryb ochrony marż i cięcia kosztów operacyjnych.
Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw stopniało do 6,71 mln osób. Choć w skali całego kraju spadek o 0,8 proc. może wydawać się niewielki, w liczbach bezwzględnych oznacza to, że z rynku zniknęło 53 tys. etatów w ciągu zaledwie 12 miesięcy.
Dane z początku roku pokazują, że rynek pracy przestaje być odporny na spowolnienie gospodarcze. Wchodzimy w etap, w którym decyzje o zatrudnieniu są coraz bardziej zachowawcze, a znaczenie zyskuje efektywność, nie skala zatrudnienia.
— powiedział Evgenij Kirichenko, założyciel Centrum Analitycznego Gremi Personal.
Fala zwolnień grupowych zalewa przemysł
Statystyki dotyczące zwolnień grupowych nie pozostawiają złudzeń co do kondycji polskiego przemysłu. Liczba osób objętych zapowiedziami redukcji wzrosła o 50 proc. rok do roku, osiągając poziom ponad 9 tys. planowanych wypowiedzeń. Najmocniej krwawi sektor przetwórczy, w tym szczególnie:
- Motoryzacja: spadek zatrudnienia o 3,4 proc.,
- Produkcja mebli: redukcja o 3,1 proc.,
- Przemysł maszynowy i metalowy: spadki rzędu 1,2 proc.
Przedsiębiorstwa te zmagają się z osłabieniem eksportu (spadek o 4,6 proc. r/r) oraz wygasaniem zamówień zagranicznych, co czyni polską gospodarkę coraz bardziej zależną od konsumpcji wewnętrznej.
Płace rosną, ale wolniej
Słabsza kondycja rynku pracy zaczyna przekładać się na portfele pracowników. Dynamika wynagrodzeń wyhamowała do 6,07 proc. r/r, a średnia płaca brutto wyniosła w lutym 9 135,7 zł. To wyraźne spowolnienie względem drugiej połowy 2025 roku.
Głównym motorem wzrostu statystyk płacowych pozostaje administracyjne podniesienie płacy minimalnej do poziomu 4 806 zł brutto, co jednak dla wielu firm staje się dodatkowym impulsem do redukcji zatrudnienia wśród najmniej wykwalifikowanych pracowników.
Gdzie widać stabilizację?
Mimo ogólnego pesymizmu, istnieją branże, które wciąż wykazują odporność na kryzys. Zatrudnienie rośnie w sektorze HoReCa (+2,1 proc.), logistyce (+0,5 proc.) oraz w produkcji elektroniki i sprzętu transportowego związanego z obronnością (+2,6 proc.).
Fundamentem gospodarki pozostaje stabilna konsumpcja prywatna – sprzedaż detaliczna wzrosła o 5 proc. r/r, co sugeruje, że Polacy mimo gorszych wieści z rynku pracy, wciąż chętnie wydają pieniądze w sklepach. Eksperci ostrzegają jednak, że model wzrostu oparty wyłącznie na konsumpcji krajowej, przy słabnącym przemyśle i inwestycjach, jest na dłuższą metę ryzykowny.
Źródło: GUS / Centrum Analityczne Gremi Personal









