Rumen Radew: z fotela prezydenta na fotel premiera. Dlaczego Bruksela się niepokoi?

Rumen Radew: z fotela prezydenta na fotel premiera. Dlaczego Bruksela się niepokoi?

15.07.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Rumen Radew przez blisko dekadę był prezydentem Bułgarii, a w 2026 roku, po rezygnacji z tej funkcji, wygrał wybory parlamentarne i objął stanowisko premiera. Jego kariera to rzadki w Europie przypadek: z fotela głowy państwa prosto do realnej władzy wykonawczej. Ale to nie sam awans budzi niepokój partnerów z Unii, lecz to, co Radew zamierza zrobić z tą władzą.

Najważniejsze:

  • Radew był prezydentem Bułgarii od stycznia 2017 do stycznia 2026, gdy zrezygnował, by móc wystartować w wyborach parlamentarnych.
  • Jego nowa partia, Postępowa Bułgaria, zdobyła bezwzględną większość w parlamencie, a 8 maja 2026 Radew został premierem.
  • Jego rząd wstrzymał pomoc wojskową dla Ukrainy, a sam premier ogłosił, że Bułgaria nie ma miejsca w koalicji państw wspierających Kijów militarnie.
  • Politico opisuje go jako polityka prorosyjskiego.

Generał, który wszedł do polityki przez boczne drzwi

Żeby zrozumieć, skąd wziął się fenomen Radewa, wystarczy znać jeden fakt: zanim w 2016 roku zgłosił się do wyborów prezydenckich jako kandydat Bułgarskiej Partii Socjalistycznej, był zawodowym wojskowym, pilotem, doktorem nauk wojskowych i dowódcą Bułgarskich Sił Powietrznych. Ze stanowiska dowódcy zrezygnował, sprzeciwiając się rządowemu projektowi dopuszczenia lotnictwa państw sojuszniczych do ochrony bułgarskiej przestrzeni powietrznej. Był to gest, który od razu zdefiniował jego wizerunek: człowiek zasad, niepokorny wobec Zachodu.

Ten profil zadziałał. W 2016 roku wygrał drugą turę wyborów prezydenckich z wynikiem 59,4 procent głosów, a w 2021 roku uzyskał reelekcję, w drugiej turze osiągając 66,7 procent. Imponujące liczby, zwłaszcza że urząd prezydenta w Bułgarii jest w dużej mierze reprezentacyjny. Prawdziwa władza wykonawcza leży po stronie premiera i rządu. Radew wiedział o tym doskonale.

Osiem wyborów w pięć lat: klucz do zrozumienia jego decyzji

Aby pojąć, dlaczego Radew zdecydował się zrezygnować z prezydentury i skoczyć do polityki parlamentarnej, trzeba zrozumieć kontekst, w którym do tego doszło. Bułgaria od lat przeżywała chroniczny kryzys rządowości: wybory parlamentarne w kwietniu 2026 roku były kolejnymi w ciągu kilku lat. Kolejne gabinety padały pod naporem protestów, afer korupcyjnych lub sporów koalicyjnych. Żadna partia nie była w stanie zbudować trwałej większości. Dla wyborców zmęczonych chaosem Radew, jako prezydent stojący ponad bieżącymi sporami, był przez lata jedynym stałym punktem odniesienia w tym politycznym trzęsieniu ziemi.

W styczniu 2026 roku, podczas kolejnego kryzysu związanego z brakiem możliwości wyłonienia stabilnego rządu, złożył rezygnację z urzędu prezydenta. Sąd Konstytucyjny przyjął dymisję 23 stycznia. Krok ten otworzył mu drogę do startu w wyborach, bo urzędujący prezydent nie mógł kandydować do parlamentu. W marcu 2026 roku Radew ogłosił powstanie Postępowej Bułgarii, a miesiąc później wziął udział w głosowaniu, które zmieniło bułgarską politykę.

Miażdżące zwycięstwo w kontekście

Wybory z kwietnia 2026 roku przyniosły Postępowej Bułgarii 131 mandatów na 240 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, bezwzględną większość samodzielnie, bez potrzeby koalicjanta. Dla porównania: żadna z głównych partii w poprzednich, wielokrotnie powtarzanych wyborach parlamentarnych nie była w stanie zdobyć nawet połowy tak dużego poparcia, co było bezpośrednią przyczyną trwającego lat pięć pata rządowego. Wynik Radewa nie był więc jedynie „dużym zwycięstwem”, był przełamaniem strukturalnej niemożności, z którą bułgarska polityka borykała się przez pół dekady.

UgrupowanieWynik wyborów 2026
Postępowa Bułgaria (Radew)131 mandatów (większość bezwzględna)

7 maja 2026 roku prezydent Ilijana Jotowa, przez lata wiceprezydencka partnerka Radewa, powierzyła jego partii misję tworzenia rządu. Dzień później parlament udzielił gabinetowi wotum zaufania, a Radew formalnie rozpoczął urzędowanie jako premier.

Dlaczego Bruksela się niepokoi

Niepokój unijnych stolic nie bierze się z samego faktu zwycięstwa Radewa. Bierze się z tego, co jego rząd zrobił niemal natychmiast po objęciu władzy, i co premier mówi otwarcie.

Rząd Radewa wstrzymał pomoc wojskową dla Ukrainy. Sam premier oświadczył, że Bułgaria nie ma miejsca w koalicji państw wspierających Kijów militarnie, dodając, że rozwiązania konfliktu należy szukać nie w jego przedłużaniu środkami militarnymi, lecz w silnej misji dyplomatycznej.

Efekt jest jednoznaczny: Politico konsekwentnie opisuje go jako polityka określanego mianem prorosyjskiego.

Czy to drugi Orbán? Trzy pytania, które zadaje sobie Europa

Porównanie z Viktorem Orbánem nasuwa się samo, i jest częściowo trafne, częściowo mylące. Podobieństwa są wyraźne: prorosyjskie sygnały, sceptycyzm wobec unijnej polityki energetycznej, retoryka suwerenności. Różnica polega na tym, że Radew doszedł do władzy nie przez stopniowe ograniczanie instytucji demokratycznych, lecz przez ich pełne wykorzystanie, wolne wybory, konstytucyjną rezygnację z urzędu, parlamentarne wotum zaufania. Czy to trwałe rozróżnienie? To jedno z kluczowych pytań, na które odpowiedź przyniosą najbliższe miesiące.

Najczęściej zadawane pytania

Czy Radew to drugi Orbán?

Porównanie jest kusząco proste, ale nieprecyzyjne. Radew, podobnie jak węgierski premier, wysyła prorosyjskie sygnały i hamuje unijną politykę wobec Ukrainy. Jednak w odróżnieniu od Orbána doszedł do władzy przez pełne wykorzystanie demokratycznych procedur, rezygnację z urzędu, start w wolnych wyborach, parlamentarne wotum zaufania. Czy to trwała różnica, pokaże czas.

Jak reaguje NATO?

Bułgaria pozostaje członkiem NATO, a Radew nie zapowiada wyjścia z Sojuszu. Jednak wstrzymanie pomocy wojskowej dla Ukrainy i sprzeciw wobec koalicji wspierającej Kijów militarnie oznaczają, że Sofia aktywnie osłabia jednolitość zachodniego frontu wobec Rosji, nawet nie zrywając formalnych zobowiązań sojuszniczych.

Czy to zagraża Unii Europejskiej?

Bezpośrednio, nie. Bułgaria pozostaje członkiem Unii Europejskiej. Jednak każdy głos państwa członkowskiego blokujący pomoc dla Ukrainy lub opóźniający unijne sankcje wobec Rosji realnie zmienia układ sił w Brukseli. Bułgaria Radewa to potencjalny drugi wektor destabilizacji unijnej spójności, i właśnie dlatego Politico śledzi każdy jego ruch.

Fot. Deensel / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)


Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA