Rosjanin udający opozycjonistę szpiegował w Polsce. Mieszkanie, stypendium i… raporty dla FSB
Igor R. – Rosjanin, który po wybuchu wojny w Ukrainie znalazł w Polsce schronienie jako rzekomy przeciwnik Kremla – okazał się informatorem rosyjskich służb. Państwo polskie zapewniło mu stypendium, zakwaterowanie i wsparcie socjalne, a on w tym czasie przekazywał informacje Federalnej Służbie Bezpieczeństwa. Z akt zakończonego śledztwa wynika, że zbierał dane m.in. o polskich urzędnikach, ludziach związanych z programami wsparcia dla rosyjskich uchodźców oraz o wykładowcach Uniwersytetu Śląskiego prowadzących zajęcia dla Rosjan.
„Miałem robić to, co lubię – obracać się wśród rosyjskiej opozycji i przekazywać dane FSB. Wydawało mi się, że nikomu nie szkodzę” – przyznał podczas przesłuchań. Tłumaczył również, że działał w strachu, obawiając się represji ze strony rosyjskiego oficera nadzorującego jego działalność.
Prokuratura oskarża Igora R. i jego żonę Irinę o udział w rosyjskim wywiadzie. Pierwsza rozprawa ma odbyć się 8 grudnia w sądzie w Sosnowcu. Za szpiegostwo grozi im od ośmiu lat więzienia do dożywocia.
Wątek przesyłki z materiałami wybuchowymi
Oskarżony miał również figurować jako odbiorca paczki z elementami ładunku kumulacyjnego. Przesyłkę przechwycono latem 2024 roku w centrum logistycznym firmy kurierskiej. Według śledczych, paczkę do Polski przywiozła z Ukrainy modelka Kristina S., już skazana w tej sprawie. Prokuratura twierdzi, że Igor R. sprowadził zagrożenie dla życia wielu osób.
Kiedy ABW zatrzymała go w lipcu 2024 r., student informatyki zapewniał, że Polska stała się jego domem. Utrzymywał, że prowadził działania antyputinowskie, organizował manifestacje i nigdy nie chciał szkodzić krajowi, który udzielił mu schronienia. Dzięki rządowemu programowi miał możliwość studiowania, otrzymywał 5 tys. zł miesięcznie wsparcia i zamieszkał z żoną w akademiku w Sosnowcu.
Śledczy nabrali jednak podejrzeń, gdy w jego telefonie znaleziono zdjęcia strategicznej infrastruktury – rurociągów gazowych i ciepłowniczych. Dodatkowym sygnałem alarmowym był nagły powrót do Rosji znajomego, który poprosił Igora o odbiór feralnej przesyłki.
Małżeńskie konflikty ujawniają współpracę z FSB
Przełom w sprawie przyniosły prywatne rozmowy Iriny R. z innymi rosyjskimi emigrantami. Kobieta – po tym, jak odkryła romans męża – zaczęła opowiadać o jego współpracy z FSB, trwającej jeszcze w Rosji podczas studiów. Igor miał przekazywać raporty dotyczące środowisk opozycyjnych i pozostawać w kontakcie z agentem o pseudonimie „Jewgienij”, używając do tego prostego telefonu komórkowego.
Po ucieczce z Rosji, jak twierdzi, był szantażowany groźbą mobilizacji ojca do armii. Raporty miał dostarczać m.in. poprzez żonę, która pojechała odwiedzić rodzinę – przemycając pendrive w paczce z prezentami.
Na nośniku, którego nie udało się doręczyć, znajdowały się dane o pracownikach MSZ, osobach związanych z Narodową Agencją Wymiany Akademickiej i nauczycielach uczących rosyjskich uchodźców języka polskiego.
Sprawa Igora R. wpisuje się w ostrzeżenia polskich służb, które już w 2022 roku alarmowały o zwiększonym napływie Rosjan i zagrożeniach wywiadowczych. Z dokumentów Najwyższej Izby Kontroli wynika, że MSZ było o tym informowane, ale nie wprowadzono zmian w polityce wizowej. Służby sygnalizowały możliwość infiltracji Polski przez osoby powiązane zarówno z rosyjskim wywiadem, jak i grupami przestępczymi.









