Traktor na polu uprawnym pod błękitnym niebem.

Rewolucja genomowa w rolnictwie od 2028 roku. Buda: polski rolnik uzależni się od nasiennych gigantów

14.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Nowe techniki genomowe (NGT) mogą zwiększyć wydatki polskich rolników na nasiona i ich zależność od dużych producentów materiału siewnego — ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes europoseł PiS Waldemar Buda. Jego zdaniem skutki unijnych przepisów, które mają ułatwić wprowadzanie na rynek m.in. roślin odpornych na suszę i choroby, będą w Polsce większe niż w krajach, gdzie rolnicy częściej kupują nasiona — bo u nas 60–70 proc. materiału siewnego pochodzi z własnej produkcji gospodarstw. Rozporządzenie weszło w życie 16 lipca, a większość przepisów będzie stosowana od 17 lipca 2028 roku.

Dwie kategorie roślin: NGT1 jak konwencjonalne, NGT2 z oceną ryzyka

Nowe przepisy dzielą rośliny uzyskane za pomocą nowych technik genomowych na dwie kategorie. NGT1 obejmuje rośliny ze zmianami genetycznymi, które mogłyby powstać także naturalnie lub w wyniku tradycyjnej hodowli — po przejściu procedury weryfikacyjnej będą traktowane podobnie jak rośliny konwencjonalne. Rośliny NGT2, o bardziej złożonych zmianach, będą wymagały oceny ryzyka i zezwolenia.

Między nowymi technikami genomowymi a GMO, które było do tej pory, widzimy różnicę. W przypadku nowych technik genomowych, tych „jedynek”, jest to modyfikacja w zakresie danego gatunku rośliny. To pokazuje, że jest to mniej inwazyjne. Można na przykład wycinać elementy, które powodują podatność na choroby czy mniejszą odporność na suszę

— mówi agencji Newseria Biznes Waldemar Buda, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS.

Jednym z celów regulacji jest ułatwienie hodowli odmian lepiej przystosowanych do zmian klimatu oraz odpornych na choroby i szkodniki. Analizy Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej wskazują, że w przypadku odpornych na zarazę odmian ziemniaka zużycie fungicydów mogłoby spaść o 50–80 proc., a przy jabłoniach odpornych na parcha — o 12 do 58 proc., zależnie od regionu.

Polska specyfika: własne nasiona kontra korporacje

Kluczowy dla oceny skutków jest sposób, w jaki polscy rolnicy pozyskują materiał siewny.

W Polsce, gdzie 60–70 proc. nasion wykorzystywanych do siewu pochodzi z własnej produkcji rolników, masowe wprowadzenie technik genomowych do rolnictwa spowoduje, że uzależnimy rolników od zakupu nasion od dużych korporacji. Producenci takich nasion w ramach nowych technik genomowych to będą giganci – zaledwie pięć lub sześć korporacji, od amerykańskich po europejskie. We Francji, gdzie już dzisiaj większość kupuje nasiona do siewu, wielkiej różnicy nie będzie, natomiast dla polskiego rolnika to będzie wprost zmiana technologii produkcji

— ocenia europoseł.

Dane IHAR-PIB potwierdzają skalę zjawiska: w 2025 roku kwalifikowany materiał siewny stanowił 20,1 proc. nasion zbóż zużytych do siewu w Polsce (19,4 proc. po uwzględnieniu mieszanek), a w sezonie 2024/25 materiał wyprodukowany w kraju odpowiadał za 86 proc. kwalifikowanego materiału siewnego w sprzedaży. Trzeba przy tym zaznaczyć: nowe przepisy nie wprowadzają obowiązku stosowania nasion NGT.

Te zabezpieczenia mimo wszystko nie wyłączają zmiany podejścia rolników, to znaczy kupowania zamiast korzystania z własnych nasion do produkcji zbóż. To powoduje, że koszty produkcji byłyby wyższe. Dzisiaj, jak widzimy, ceny skupu pszenicy są na poziomie 760 zł, i mówimy jeszcze: zapłać za nasiona. To powoduje, że z punktu widzenia produkcji rolnej w Polsce to się całkowicie nie opłaca

— przekonuje Buda. Jego zdaniem na rozwiązaniach skorzystają duże korporacje, bo nasion modyfikowanych nowymi technikami nie wyprodukuje mały hodowca.

Patenty, oznakowanie i prawo wyboru konsumenta

Unia Europejska jest drugim największym rynkiem nasion na świecie — jego wartość Komisja Europejska szacowała w 2024 roku na ok. 7 mld euro. Jedną z otwartych kwestii jest wpływ patentów na dostęp do materiału siewnego: informacje o patentach dotyczących roślin NGT1 mają trafiać do publicznej bazy danych, a Komisja oceni ich wpływ m.in. na dostęp rolników do nasion i konkurencję w sektorze hodowlanym.

Oznakowane będą nasiona i materiał rozmnożeniowy NGT1 — ale już nie wytworzone z nich produkty, w tym żywność. W przypadku NGT2 utrzymane zostaną wymogi identyfikowalności i oznakowania.

Im więcej wiedzy jesteśmy w stanie przekazywać konsumentom, tym lepiej. Pewna grupa ludzi nie będzie takich produktów chciała i ona powinna mieć wybór. Obywatel w demokracji ma prawo wyboru, czyli powinien wiedzieć. Przekonujmy go do tego, żeby wybierał te produkty, ale niech ma wybór i sam podejmie decyzję. Wszelka dodatkowa informacja na produkcie jest korzystna z punktu widzenia konsumenta

— mówi europoseł.

Świadomość NGT wśród konsumentów pozostaje ograniczona. Z badania przeprowadzonego w 2024 roku w ramach finansowanego przez UE projektu GeneBEcon wśród 5 tys. konsumentów w Niemczech, Francji, Danii, na Słowacji i w Wielkiej Brytanii wynika, że o NGT słyszało — zależnie od kraju — od 45,7 do 59,9 proc. badanych, a gotowość zakupu żywności wytworzonej tymi technikami deklarowało od 26,1 do 43,6 proc.

Szansa dla produkcji ekologicznej?

Przyjęte przepisy wykluczają stosowanie roślin NGT1 i NGT2 w produkcji ekologicznej, przy czym przypadkowa lub technicznie nieunikniona obecność roślin NGT1 w uprawach ekologicznych nie będzie oznaczała naruszenia unijnych przepisów.

U nas większość produktów mimo wszystko będzie bez technik genomowych, nawet tych nowych, w związku z czym mogłyby się wyróżnić. Rolnik mógłby powiedzieć, że ma naturalny produkt, niemodyfikowany w żaden sposób, wytworzony od początku do końca w ramach własnej produkcji. To byłby pewien element przewagi produkcji ekologicznej, zdrowej i bez żadnych kontrowersji. My byśmy na tym z pewnością skorzystali

— zapowiada europoseł PiS.

Źródło: Newseria Biznes

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA