Pracownik budowlany z narzędziami przy pracy na rusztowaniu.

Remont bez rachunku. Co trzeci Polak nie dostaje żadnego dokumentu po rozliczeniu z fachowcem

23.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

32,6 proc. Polaków nie otrzymało dokumentu za rozliczenie usługi fachowców — ekip remontowych, stolarzy, hydraulików, elektryków czy tzw. złotych rączek — wynika z raportu „Doświadczenia Polaków z fachowcami. Edycja 2026, część I”, opartego na badaniu opinii publicznej, którego współautorem jest platforma Fachurra.pl. Jakikolwiek dokument dostało 58,7 proc. badanych, ale niemal 12 proc. z nich dopiero na własną prośbę. Zdaniem ekspertów dane mogą wskazywać na znaczną skalę nieformalnych rozliczeń — choć, jak zastrzegają, sam brak papieru nie przesądza jeszcze, że wykonawca nie rozliczył przychodu.

Co trzecia transakcja poza obiegiem?

Skala zjawiska robi wrażenie nawet przy ostrożnej interpretacji.

Wynik ten wskazuje na znaczną skalę nieformalności na rynku usług remontowych, wykończeniowych i naprawczych. Prawie co trzecia transakcja w tej kategorii może odbywać się w pełni poza formalnym obiegiem bez faktury, rachunku, paragonu, pisemnej umowy czy nawet prostego pokwitowania. W praktyce oznacza to najczęściej rozliczenie gotówkowe na czarno

— komentuje dr Rafał Parvi z Uniwersytetu WSB Merito.

Współautorzy badania studzą jednak kategoryczne wnioski. Według Pawła Szumlańskiego z platformy Fachurra.pl nie można jednoznacznie stwierdzić, że 32,6 proc. zleceń wykonano nielegalnie ani że przychód nie został rozliczony — badanie mówi wyłącznie o dokumencie otrzymanym przez klienta, nie sprawdza natomiast statusu wykonawcy, sposobu ewidencjonowania przychodu ani formy opodatkowania. Inaczej może wyglądać rozliczenie remontu mieszkania za kilkadziesiąt tysięcy złotych, a inaczej pilnej wymiany uszczelki, naprawy gniazdka czy regulacji drzwi — nie należy więc przypisywać wszystkim wykonawcom jednego modelu działania.

Taniej bez VAT-u — i klienci na to przystają

Mechanizm nieformalnych rozliczeń nie jest dla nikogo tajemnicą.

Nie jest wielką tajemnicą, że spora część wykonawców świadomie unika formalnego rejestrowania przychodów. Dotyczy to zwłaszcza indywidualnych złotych rączek, małych ekip, hydraulików, elektryków czy stolarzy. Pozwala im to obniżyć cenę o podatek VAT i podatek dochodowy, a także uniknąć składek. Klienci często na to przystają, bo realnie płacą mniej

— dodaje dr Parvi.

Z raportu wynika też, że 17,7 proc. ankietowanych nie otrzymywało dokumentu, choć kwestia ta nie była wcześniej przedmiotem żadnych ustaleń. Tu kluczową rolę gra zaufanie: wielu fachowców trafia do klientów z polecenia rodziny, sąsiadów lub znajomych, więc obie strony zakładają, że ustne uzgodnienia wystarczą.

Nie musi to prowadzić do problemów, ale jeżeli pojawi się różnica zdań dotycząca ceny, użytych materiałów lub zakresu wykonanych czynności, odtworzenie wcześniejszych ustaleń staje się dużo trudniejsze

— mówi Paweł Szumlański.

Paragon dostaje co czwarty, część musi się upomnieć

Wśród 58,7 proc. badanych, którzy uzyskali jakikolwiek dokument, 26,9 proc. otrzymało paragon lub fakturę, 20 proc. — potwierdzenie wykonania usługi (np. rachunek, ale nie zawsze paragon lub fakturę), a 11,8 proc. zdobyło dokument dopiero na własną prośbę. 8,7 proc. respondentów nie pamiętało sprawy lub nie potrafiło jej określić.

Autorzy przestrzegają przy tym przed prostym utożsamieniem paragonu z legalnością. Jak zaznacza Szumlański, nie można stwierdzić, że prawidłowo rozliczono tylko 26,9 proc. usług: inaczej wygląda rozliczenie opłacone przelewem, praca obejmująca zakup materiałów i drobna naprawa w trybie awaryjnym, a klienci nie zawsze rozróżniają fakturę, rachunek, potwierdzenie zamówienia i protokół prac — część odpowiedzi może więc odzwierciedlać nie praktykę wykonawców, lecz sposób rozumienia dokumentów. Osobną grupą są rozliczenia dokumentowane tylko na prośbę zleceniodawcy — pośrednia kategoria między udokumentowanym standardem a całkowitym brakiem papieru, pokazująca, że aktywność klienta realnie wpływa na sposób rozliczenia.

Z perspektywy standardu obsługi najlepiej jest, gdy zleceniodawca jeszcze przed rozpoczęciem pracy wie, jak usługa zostanie rozliczona i potwierdzona. Fachowiec może z góry poinformować, jaki dokument wystawia, co obejmuje podana cena oraz czy osobno rozliczane są materiały, dojazd albo dodatkowe czynności. Dzięki temu klient nie musi się o nic upominać, a wykonawca buduje wizerunek osoby działającej w sposób uporządkowany i przejrzysty, co jest korzyścią dla obu stron

— analizuje Szumlański.

Szara strefa czy szara rzeczywistość

Jak przekonuje dr Parvi, wyniki można w pewnym sensie traktować jako sygnał istnienia szarej strefy — ale ograniczenie się do takiego wniosku byłoby uproszczeniem. Wysoki odsetek transakcji bez dokumentacji pokazuje, że nieformalne rozliczenia nie są marginalne, lecz stanowią istotną część rynku, przy czym nie każdy brak dokumentu równa się wykroczeniu czy przestępstwu skarbowemu. Ekspert zwraca też uwagę na drugą stronę medalu: klienci, którzy nie wymagają dokumentów z góry, osłabiają własną pozycję w razie problemów z reklamacją, rękojmią i sporami.

Nie chodzi o stawianie fachowców w roli oszustów. Zdecydowana większość wykonawców buduje swoją pozycję na jakości pracy, poleceniach i zaufaniu klientów. Wyniki pokazują natomiast wyraźną przestrzeń do poprawy standardów komunikacji i rozliczania usług. Przejrzystość może działać na korzyść obu stron. Klient otrzymuje większe poczucie bezpieczeństwa, a rzetelny fachowiec wyraźniej odróżnia się od osób działających przypadkowo i bez odpowiedzialności za efekt

— podsumowuje ekspert platformy Fachurra.pl.

Badanie dotyka czułego punktu polskiej gospodarki: rynku, na którym państwo od lat próbuje uszczelniać podatki, a popyt na usługi remontowe — napędzany boomem mieszkaniowym i drożejącymi materiałami — nie słabnie. Gotówka bez pokwitowania bywa wygodna dla obu stron przy wymianie uszczelki, ale przy remoncie za kilkadziesiąt tysięcy złotych brak dokumentu to ryzyko, które w razie sporu poniesie przede wszystkim klient. Rachunek — dosłownie — może się więc opłacić obu stronom: fachowcowi jako dowód rzetelności, klientowi jako polisa na wypadek, gdyby „złota rączka” okazała się mniej złota, niż obiecywano.

Źródło: raport „Doświadczenia Polaków z fachowcami. Edycja 2026, część I” (Fachurra.pl)

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA