„Odyseja” Christophera Nolana to hollywoodzki kicz? Skandal wokół castingów i zbroi z drukarki 3D
Najnowsza superprodukcja Christophera Nolana, będąca ekranizacją antycznego eposu Homera, wywołuje gigantyczne kontrowersje jeszcze przed premierą. Do sieci trafiają kolejne przecieki, wywiady i zwiastuny „Odysei”, które zamiast zachwytu budzą wściekłość rekonstruktorów, historyków oraz fanów literatury klasycznej. Krytycy zarzucają reżyserowi kulturową ignorancję, uleganie poprawności politycznej pod oscarowe dyrektywy oraz całkowite zniszczenie klimatu starożytnej Grecji na rzecz przaśnego, hollywoodzkiego kiczu.
- Kostiumowy anachronizm i drakary: W filmie osadzonym w epoce brązu pojawiają się stalowe, średniowieczne zbroje płytowe, a grecka flauta Odyseusza została zastąpiona… wypożyczoną repliką norweskiego okrętu Wikingów (drakara).
- Wojna castingowa i brak Greków: Rolę Heleny Trojańskiej (w mitologii złotowłosej i białoramiennej) powierzono czarnoskórej aktorce Lupicie Nyong’o. W obsadzie znaleźli się również raper Travis Scott (jako grecki Bard) oraz Zendaya w roli bogini Ateny.
- Feministyczny i współczesny fundament: Christopher Nolan oparł scenariusz nie na klasycznym przekładzie eposu, lecz na głośnym, kontrowersyjnym tłumaczeniu Emily Wilson z 2017 roku, które reklamowano jako „przełamujące patriarchalną interpretację Homera”.
- Językowy dysonans: Zwiastuny ujawniają rażące niespójności w dialogach – obok podniosłych, niemal szekspirowskich kwestii, postacie grane m.in. przez Toma Hollanda posługują się współczesnym slangiem i okrzykami typu „Let’s go!” czy „Where is your daddy?”.
- Pogoń za Oscarami kosztem logiki: Eksperci i komentatorzy oceniają, że drastyczne zabiegi inkluzywne (w tym plotki o zaangażowaniu Elliota Page’a) wynikają bezpośrednio z nowych, restrykcyjnych wymogów Akademii Filmowej dotyczących różnorodności, bez spełnienia których film nie ma szans na statuetkę.
Średniowieczni rycerze i nordyccy Wikingowie w epoce brązu
Wizualna strona nowej „Odysei” staje się obiektem drwin w środowisku miłośników historii. Choć akcja dzieła Homera osadzona jest w realiach mykeńskich, Nolan zrezygnował z unikalnej estetyki tamtego okresu. Najlepszym przykładem są filmowi Lajstrygonowie (w mitologii: plemię olbrzymów-kanibali), których zamiast potężnych dzikusów przedstawiono jako wojowników w tandetnych, wyglądających na wydrukowane na drukarce 3D stalowych zbrojach płytowych, pod którymi… widać nowoczesne dresy.
Co ciekawe, ekipa produkcyjna miała na wyciągnięcie ręki greckiego rzemieślnika i eksperta tworzącego wierne, spektakularne repliki zbroi z epoki brązu, jednak jego projekty odrzucono na rzecz hollywoodzkich schematów. Absurd dopełnia fakt, że Odyseusz nie żegluje antyczną panteconterą, lecz drakarem Draken Harald Harfager – autentyczną, sprawną repliką okrętu Wikingów, którą twórcy po prostu wynajęli na potrzeby planu.
„Let’s go!” na polu bitwy, czyli Homer przepisany na nowo
Kolejnym potężnym zarzutem jest warstwa scenariuszowa. Wybór tłumaczenia Emily Wilson jako bazy dla skryptu oznacza, że film odrzuca tradycyjną dynamikę antycznego mitu na rzecz współczesnej perspektywy dekonstruującej „mizoginistyczne i patriarchalne naleciałości”. Przekłada się to również na warstwę językową. Widzowie zwiastunów punktują kuriozalny dysonans: część bohaterów posługuje się archaiczną, poetycką angielszczyzną, podczas gdy inni rzucają zwrotami rodem ze współczesnych sitcomów.
Swoje dokłada specyficzna, „wyprana z barw” paleta kolorystyczna Nolana. Zamiast słonecznego, gorącego klimatu Morza Śródziemnego i żywych barw Sycylii, ekranowa Grecja przypomina deszczową, szarą i ponurą Norwegię w środku zimy.
Paryż, Nowy Jork czy starożytna Grecja?
Największe emocje wzbudzają jednak decyzje castingowe, które krytycy wprost nazywają realizowaniem „postępowych checkpointów”. Złotowłosa Helena Trojańska grana przez Lupitę Nyong’o, Travis Scott jako antyczny Bard czy Zendaya w roli Ateny sprawiają, że filmowe polis przypomina kulturowo współczesną amerykańską metropolię. Oliwy do ognia dolewały doniesienia o możliwym zaangażowaniu mierzącego 155 cm wzrostu Elliota Page’a (transpłciowego mężczyzny) w rolę jednego z mitycznych herosów.
Wszystko to układa się w smutny obraz współczesnego kina głównego nurtu, gdzie wierność realiom historycznym i szacunek dla fundamentów kultury europejskiej przegrywają z marketingiem i nowymi wytycznymi oscarowymi. Czy Nolan obroni swoją surrealistyczną wizję artystyczną? Przekonamy się w kinach, choć na ten moment produkcja zbiera spektakularne baty od własnej widowni.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
1. Dlaczego obecność drakara i zbroi płytowych w „Odysei” to tak rażący błąd historyczny?
Wojna trojańska i wydarzenia z „Odysei” osadzone są w epoce brązu (Kultura mykeńska, ok. XII wiek p.n.e.). Zbroje płytowe ze stali to domena dojrzałego i późnego średniowiecza (XIV-XV wiek n.e.) – technologia ta pojawiła się więc blisko 2500 lat później. Podobnie sytuacja wygląda z drakarami, czyli łodziami Wikingów, które budowano we wczesnym średniowieczu w Skandynawii (VIII-XI wiek n.e.). Zastąpienie nimi antycznych greckich galer (panteconter) całkowicie niszczy realizm historyczny produkcji.
2. Kim jest Emily Wilson i dlaczego jej tłumaczenie Homera budzi kontrowersje?
Emily Wilson to brytyjsko-amerykańska filolog klasyczna, która w 2017 roku jako pierwsza kobieta wydała pełne tłumaczenie „Odysei” na język angielski. Jej przekład zyskał wielki rozgłos, ponieważ autorka celowo zrezygnowała z tradycyjnej, archaicznej stylistyki na rzecz nowoczesnego, prostego języka. Kontrowersje budzi fakt, że Wilson otwarcie przyznawała się do reinterpretacji tekstu pod kątem ról płciowych i statusu niewolników, starając się obalić – w jej opinii – patriarchalne i mizoginistyczne naleciałości poprzednich, męskich tłumaczy.
3. Jakie wymogi różnorodności (Diversity Standards) musi spełnić film, aby dostać Oscara?
Amerykańska Akademia Filmowa wprowadziła restrykcyjne zasady dla kategorii „Najlepszy Film”. Aby produkcja mogła w ogóle ubiegać się o nominację, musi spełnić przynajmniej dwa z czterech standardów dotyczących inkluzywności. Standardy te określają m.in., że znaczna część aktorów pierwszo- i drugoplanowych lub ekipy technicznej musi pochodzić z mniejszości etnicznych, rasowych, społeczności LGBTQ+ lub być osobami z niepełnosprawnościami. To właśnie tymi przepisami komentatorzy tłumaczą specyficzne decyzje castingowe Christophera Nolana.









