Neonowy znak apteki w nocy

Naczelna Rada Aptekarska o zakazie reklam: Chronił małe apteki przed ekspansją sieci

11.07.2025
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 3 minut/y

Naczelna Izba Aptekarska proponuje nowe podejście do regulacji reklamy aptek, reagując na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który uznał obecny zakaz za nieproporcjonalny. Zamiast całkowitego powrotu do reklamowania aptek, NIA opowiada się za stworzeniem jednolitego systemu informowania o świadczeniach aptecznych, który zapewni pacjentom rzetelne informacje, a aptekom pozwoli działać etycznie, bez powrotu do marketingowych nadużyć sprzed 2012 roku.

19 czerwca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł w sprawie C-200/24, że całkowity zakaz reklamy aptek w Polsce, wprowadzony w 2012 roku ustawą refundacyjną, jest niezgodny z prawem UE. TSUE uznał, że przepisy naruszają dyrektywę o handlu elektronicznym oraz swobodę przedsiębiorczości i świadczenia usług, ograniczając aptekom możliwość informowania o swojej działalności, a nowym podmiotom dostęp do rynku. Ponadto Polska nie wykazała, że zakaz jest niezbędny dla ochrony zdrowia publicznego, np. przez ograniczenie nadmiernego spożycia leków.

Powrót do przeszłości?

Główną część śniadania prasowego stanowiła prezentacja multimedialna, na której przedstawiono przykłady najbardziej nieetycznych, a momentami wręcz skandalicznych, akcji reklamowych sprzed 2012 roku.

Jak tłumaczyli przedstawiciele NRA, apteki prześcigały się wówczas w agresywnych kampaniach marketingowych. Klientów miały wówczas przyciągać zarówno same nazwy, takie jak „Apteka Najniższych Cen” czy „Leki za Grosze” jak i najróżniejsze promocje, w ramach których można było otrzymać m.in. pizze, wędliny czy patelnie. Programy lojalnościowe zachęcały do realizacji recept w zamian za punkty wymieniane na patelnie, czajniki czy płyny do mycia naczyń.

W trakcie tej prezentacji opowiadano, jak kilkanaście lat temu farmaceuci, zamiast doradzać pacjentom, obsługiwali reklamacje nagród, a apteki traciły charakter placówek zdrowia. I teraz według Naczelnej Rady Aptekarskiej, Polsce ma grozić to samo:

Nie chcemy wracać do czasów, gdy farmaceuta informował pacjentkę po chemioterapii, że wygrała lokówkę

– podkreślał dr Marek Tomków, prezes NRA.

Co więcej, efekt tych działań reklamowych był zdaniem NRA taki, że setki milionów złotych z budżetu NFZ marnowano na leki, w tym drogie preparaty, które lądowały w koszach.

Jednak zdaniem TSUE, Polska w żaden sposób wykazała, że zakaz reklamy faktycznie przyczynił się do zmniejszenia nadmiernego spożycia leków, co zdaniem NIA jest spowodowane tym, że w tym samym czasie wprowadzono sztywne ceny w aptekach i w tym samym czasie weszła ustawa refundacyjna, w związku z czym trudno ocenić, który z tych przepisów miał większą zasługę.

I to właśnie ta ciemna wizja grożącego Polsce powrotu do sytuacji sprzed 2012 roku stanowiła główną oś argumentacji NRA, która z jednej strony broniła wprowadzenia zakazu, by z drugiej twierdzić, że sama od paru lat planowała przedstawić wizję zmiany tych, jej zdaniem zbyt daleko idących, przepisów.

Zakaz reklamy chronił małe apteki

W swoim wyroku TSUE uznało ponadto, że zakaz reklamy ogranicza konkurencję, utrudniając nowym podmiotom wejście na rynek. Jak przyznał dr Tomków, dotychczasowe prawo faktycznie osłabiało przejmowanie rynku przez sieci apteczne:

Zakaz reklamy aptek na pewno chronił mniejsze podmioty. W pewnym momencie wszyscy oczywiście te reklamy robili, ale Ci najwięksi mający największe budżety mogły sobie pozwalać na więcej np. na reklamę telewizyjną

W rezultacie, jak twierdzi Tomków, spowolniona została ekspansja dużych sieci, które już w 2012 roku stanowiły ok. 40% rynku. Dziś kontrolują już jego większość, jednak gdyby nie zakaz reklam, ich dominacja miałaby być jeszcze większa.

Informacja zamiast reklamy

W obliczu wyroku TSUE, NIA proponuje stworzenie katalogu informacji, które apteki mogą przekazywać w jednolitej formie, zatwierdzonej przez Ministerstwo Zdrowia lub Głównego Inspektora Farmaceutycznego we współpracy z samorządem aptekarskim. Chodzi o informacje o świadczeniach, takich jak szczepienia, receptura czy badania diagnostyczne, dostępne np. w centralnym rejestrze aptek. Taki system, wzorowany na oznakowaniu aptek internetowych, zdaniem NIA zapewni rzetelność i weryfikowalność informacji.

Chcemy, by apteki pozostały placówkami ochrony zdrowia, a nie sklepami z promocjami

– zaznacza Tomków.

NIA wzywa do szybkich prac legislacyjnych, które pozwolą aptekom informować o usługach w sposób regulowany, bez ryzyka powrotu do chaosu sprzed 2012 roku.

Nie chodzi o zakaz mówienia, lecz o ochronę pacjentów i etyki zawodu

– podsumowuje Tomków. Propozycje NIA są dyskutowane z Ministerstwem Zdrowia, a ich celem jest stworzenie systemu, który wspiera zdrowie publiczne, a nie dążenia do jak największego zarobku.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA