Matury są zdecydowanie zbyt proste. Co piąty student nie daje rady już na pierwszym roku
Studia w Polsce stały się domyślną ścieżką życia, a matura przestała pełnić funkcję realnej selekcji. Na uczelnie trafiają tysiące przypadkowych osób, często bez odpowiednich predyspozycji i bez przemyślanego wyboru kierunku. Łukasz Kierznowski, ekspert ds. szkolnictwa wyższego i nauki, na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego wskazuje, że sytuacja ta rodzi poważne konsekwencje dla całej gospodarki oraz społeczeństwa, prowadząc do marnotrawstwa potencjału młodych ludzi.
Masowość kształcenia i niski próg wejścia
Polska od lat utrzymuje wysoki wskaźnik skolaryzacji wyższej, który w 2024 roku wyniósł 60,1% w grupie wiekowej 19-24 lata. Choć popularność studiów rośnie, ekspert zwraca uwagę na zbyt niski próg zdawalności egzaminu maturalnego. W 2025 roku maturę zdało aż 86,1% absolwentów, co zdaniem NIK może sprzyjać obniżeniu rangi wykształcenia.
System z tak niskim progiem „oszukuje” młodych ludzi, dając im bilet wstępu na uczelnie, ale przemilczając ryzyka związane z brakiem przygotowania do rygorów akademickich. Dla wielu osób o niższych predyspozycjach intelektualnych poświęcenie lat młodości na studia może stać się źródłem życiowej porażki, jeśli koszt alternatywny wejścia na rynek pracy był wysoki.
Dlaczego studenci tak szybko rezygnują?
Dane za rok akademicki 2025/2026 pokazują, że na studia przyjęto ponad 335 tys. osób. Do najbardziej obleganych kierunków należały psychologia (43 tys. chętnych), kierunek lekarski oraz zarządzanie. Jednak wybory te często okazują się nietrafione. W Polsce aż 19% osób rozpoczynających studia licencjackie wypada z nich już po pierwszym roku – to znacznie więcej niż średnia OECD (13%).
Przyczyny wypadania ze studiów są złożone. Jednak rezygnacje pierwszoroczne to szczególna kategoria, bo w tej grupie, częściej niż na wyższych latach, rolę grają czynniki systemowe i instytucjonalne. Takie dane mogą dowodzić m.in., że problemem jest brak właściwego procesu adaptacji studentów pierwszorocznych, brak ich rozeznania na temat tego, czym jest studiowanie lub błędny wybór kierunku i w efekcie całkowite rozminięcie się z wyobrażeniami.
— wskazuje Łukasz Kierznowski na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego.
Część osób porzuca uczelnie na rzecz kursów dających konkretne kompetencje zawodowe, uznając je za lepszą inwestycję w przyszłość. Świadczy to o tym, że rozpoczęcie studiów nie było dla nich optymalną decyzją.
Kult studiowania i brak alternatyw
Problemem polskiego systemu jest niedowartościowanie ścieżek pozaakademickich. Dobry system edukacji powinien zapewniać wykształcenie adekwatne do potrzeb i możliwości – dla jednych będą to studia, dla innych kształcenie zawodowe lub szybkie wejście na rynek pracy.
- Umasowienie studiów wywołuje negatywne skutki:
- — obniża jakość kształcenia akademickiego.
- — zawyża koszty systemu i utrzymuje przerost zatrudnienia wykładowców.
- — opóźnia dopływ pracowników do gospodarki i zakłóca zbieżność ich kompetencji z potrzebami rynku.
Co może zrobić państwo?
Zdaniem eksperta, władze publiczne powinny podjąć szereg działań, aby wspomóc wybory edukacyjne maturzystów. Kluczowe jest podniesienie jakości doradztwa zawodowego nie tylko dla uczniów, ale i ich rodziców, którzy często pełnią rolę mentorów.
Według Kierznowskiego, państwo powinno również:
- — położyć większy nacisk na adaptację studentów I roku w ocenach Polskiej Komisji Akredytacyjnej.
- — promować nieakademickie ścieżki rozwoju, by przestały być synonimem porażki.
- — rozważyć podniesienie progu zdawalności matury, aby studiować mogły osoby rzeczywiście posiadające ku temu predyspozycje.
Wybór ścieżki życiowej w wieku 19 lat jest niezwykle trudny, szczególnie w świecie dynamicznych zmian technologicznych. Zadaniem systemu powinno być wspieranie świadomych decyzji, a nie jedynie podtrzymywanie iluzji, że każdy musi posiadać dyplom wyższej uczelni.
Źródło: artykuł Łukasza Kierznowskiego na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego









