Kryzys na szlakach handlowych uderzy w polskie budownictwo. Ceny stali mogą wzrosnąć o 10 proc.
Globalne zawirowania geopolityczne, w tym blokada Cieśnicy Ormuz oraz nowe cła nałożone przez administrację USA, stawiają polskie małe i średnie przedsiębiorstwa przed widmem drastycznego wzrostu kosztów. Eksperci przewidują, że cena stali w 2026 roku może wzrosnąć o co najmniej 10 proc., co dla wielu firm budowlanych działających na minimalnych marżach może oznaczać utratę płynności finansowej. Sytuacja jest szczególnie trudna dla mikroprzedsiębiorstw, których koszty operacyjne pochłaniają już średnio ponad 82 proc. przychodów.
Ryzyko cenowe i paraliż logistyczny
Wojna na Bliskim Wschodzie oraz ograniczenia w handlu międzynarodowym błyskawicznie przekładają się na nastroje rynkowe. Choć Polska nie importuje stali bezpośrednio z Zatoki Perskiej, blokada kluczowych szlaków windować będzie ceny energii i frachtu, co bezpośrednio uderza w koszty produkcji w europejskich hutach. Alicja Małek wskazuje na konieczność podjęcia natychmiastowych działań obronnych:
Rynki surowcowe reagują na sygnały polityczne błyskawicznie, jeszcze zanim realny przepływ stali ulegnie zmianie. Polskie firmy budowlane, korzystające z produktów opartych na stali, powinny już teraz uruchomić tryb zarządzania ryzykiem cenowym. Warto przeanalizować kontrakty, zadbać o szybszy przepływ pieniądza i – jeżeli to możliwe – zakontraktować dostawy stali z wyprzedzeniem. Zwlekanie z decyzją może kosztować znacznie więcej niż działanie prewencyjne.
— wyjaśnia Alicja Małek.
Dodatkowym obciążeniem jest unijny mechanizm CBAM oraz cła ochronne, które ograniczają napływ tańszego surowca spoza Europy. W efekcie, mimo chwilowej nadpodaży wywołanej spadkiem eksportu do USA, ceny na rynku unijnym pozostają pod silną presją wzrostową.
Bariera przetrwania w branży budowlanej
Sektor budowlany, w którym funkcjonuje co siódma polska firma z sektora MŚP, charakteryzuje się wyjątkowo wysoką rotacją. Dane za ubiegły rok pokazują, że jedynie 50,3 proc. nowo zarejestrowanych firm przeżywa pierwszy rok działalności. Przy tak niskiej odporności, każde zachwianie cen materiałów staje się zagrożeniem egzystencjalnym. Alicja Małek zwraca uwagę na problem zamrożonego kapitału:
Każdy tydzień opóźnienia w dostawie surowca to czas, w którym firma płaci za towar, którego jeszcze nie może sprzedać, wykorzystać w produkcji czy na inwestycji. To może być poważnym ciosem dla płynności finansowej firm. Wydłużenie dostaw surowców o kilka tygodni oznacza konieczność utrzymywania wyższych zapasów i zamrażanie większego kapitału obrotowego. Od mądrego zarządzania płynnością finansową może dziś zależeć przetrwanie wielu firm.
— wskazuje Alicja Małek.
Branże podwójnej presji
Budownictwo nie jest jedynym sektorem zagrożonym przez drożejącą stal. Skutki odczują także producenci maszyn, sprzętu AGD oraz branża zbrojeniowa, która generuje coraz większy popyt na surowiec. Szczególnie trudna sytuacja panuje w motoryzacji, gdzie wzrost cen materiałów zbiega się z nowymi cłami na auta i części. Alicja Małek podsumowuje zagrożenia dla sektora publicznego:
Podwyżki mogą dotknąć także szeroko pojętą infrastrukturę. Drogi, mosty, linie kolejowe – mogą należeć do kolejnych ofiar podwyżek. Rywalizowanie o kontrakty w przetargach wymusza presję na marże, szczególnie mniejsze firmy nie są w stanie upchnąć dodatkowych kosztów. Tym bardziej że europejski program zbrojeń podgrzewa popyt na stal w tym samym czasie, gdy podaż jest ściskana przez politykę celną.
— zauważa Alicja Małek.
Zarządzanie ryzykiem i poszukiwanie elastyczności finansowej staje się obecnie jedyną drogą dla firm, które chcą uniknąć realizacji kontraktów ze stratą w obliczu nieprzewidywalnego rynku surowców.









