Osoba z megafonem na tle nieba.

Koniec strajku w gnieźnieńskim Jeremias: Załoga wywalczyła podwyżki i lepsze warunki pracy!

14.07.2025
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 3 minut/y

Po ponad 40 dniach strajku w gnieźnieńskiej fabryce Jeremias, pracownicy osiągnęli przełomowe porozumienie z zarządem. Walka o lepsze warunki pracy, podwyżki płac i sprawiedliwe traktowanie zakończyła się sukcesem, stając się symbolem siły solidarności pracowniczej. Strajk, który rozpoczął się 3 czerwca 2025 roku, był najdłuższym protestem w historii III RP i pokazał, że determinacja załogi może zmusić nawet międzynarodowy koncern do ustępstw. Jakie były kluczowe postulaty i co udało się osiągnąć? Przyjrzyjmy się szczegółom tego historycznego wydarzenia.

Geneza konfliktu: Walka o godność i lepsze warunki

Spór zbiorowy w firmie Jeremias, będącej częścią niemieckiego koncernu Jeremias Abgastechnik GMBH, rozpoczął się w październiku 2024 roku. Pracownicy, wspierani przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza, domagali się podwyżki w wysokości 800 zł netto, wydłużenia płatnej przerwy do 30 minut, miesięcznego okresu rozliczania nadgodzin oraz przywrócenia sprawiedliwego systemu premiowania.

Jak podkreślał Mariusz Piotrowski, lider związku w Jeremias:

To my robimy z nich milionerów. Chcemy uczciwie pracować i mieć za to uczciwie płacone.

Załoga była sfrustrowana nierównościami płacowymi – długoletni pracownicy nierzadko zarabiali mniej niż nowo zatrudnieni. Dodatkowe kontrowersje budziły praktyki firmy, takie jak zatrudnianie więźniów z zakładu karnego w Gębarzewie za niemal milion złotych rocznie wsparcia od państwa oraz wprowadzanie drakońskich umów o poufności z karami do 25 tys. zł za ujawnienie regulaminów pracy. Sytuację zaostrzyły dyscyplinarne zwolnienia dwóch związkowców – Mariusza Piotrowskiego i Dariusza Modrzejewskiego – które sąd później uznał za nielegalne, nakazując ich przywrócenie do pracy.

Strajk, który wstrząsnął Gnieznem

Strajk rozpoczął się 3 czerwca i szybko zyskał rozgłos jako pierwszy od 1989 roku protest w Gnieźnie. W akcji wzięło udział, według związkowców, nawet 80% pracowników produkcji, choć zarząd firmy twierdził, że protestuje jedynie 10% załogi. Protestujący byli zmuszeni działać w trudnych warunkach – firma wydzieliła dla nich tzw. „klatkę”, odgrodzoną blachą i płotem przestrzeń, gdzie strajkujący byli stłoczeni, z ograniczonym dostępem do toalet i stołówki.

Staramy się dogadać z pracodawcą, ale mam wrażenie, że uderzamy głową w mur

– mówił Piotrowski podczas sesji rady miasta.

Wsparcia strajkującym udzieliły organizacje związkowe z całej Polski, a także politycy, w tym minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która podkreślała legalność strajku i potępiła działania firmy jako niezgodne z prawem. Protest zyskał także międzynarodowy oddźwięk, gdy związkowcy zorganizowali demonstrację pod ambasadą Niemiec, wskazując na różnice w traktowaniu pracowników w Polsce i za granicą.

Sukces po 42 dniach walki

Po 42 dniach intensywnych negocjacji, 14 lipca 2025 roku, załoga Jeremias zaakceptowała porozumienie z zarządem. „Strajk zwyciężył” – ogłosił na platformie X Maciej Konieczny, poseł partii Razem, wspierający protestujących. Kluczowe osiągnięcia to:

  • Podwyżka płac: Łącznie 700 zł brutto (300 zł od stycznia plus dodatkowe 400 zł), nieco mniej niż żądane 800 zł netto, ale nadal znacząca poprawa.
  • Dłuższa przerwa: Wprowadzenie 20-minutowej płatnej przerwy, co zwiększa komfort pracy.
  • Lepsze rozliczanie nadgodzin: Wszystkie soboty, poza jedną w miesiącu, będą traktowane jako nadgodziny, co oznacza wyższe wynagrodzenie za pracę w tych dniach.

Porozumienie nie spełniło wszystkich postulatów, takich jak pełna 30-minutowa przerwa czy przywrócenie dawnego systemu premiowania, ale zostało uznane za sukces.

Znaczenie strajku

Strajk w Jeremias to nie tylko lokalne wydarzenie, ale także ważny sygnał dla polskiego rynku pracy. Pokazał, że pracownicy, mimo trudnych warunków i presji ze strony pracodawcy, mogą skutecznie walczyć o swoje prawa. Firma, która w latach 2015–2023 zwiększyła przychody z 64 do 210 mln euro, a zarząd wypłacił sobie w 2024 roku 1,87 mln zł wynagrodzeń, została zmuszona do podzielenia się zyskami z załogą.

Sukces strajku w Gnieźnie może inspirować inne zakłady pracy w Polsce, szczególnie w kontekście rosnących kosztów życia i inflacji, która w 2025 roku wyniosła ok. 5%. Związki zawodowe, takie jak Inicjatywa Pracownicza, zyskały na znaczeniu, pokazując, że zorganizowana walka o lepsze warunki pracy jest możliwa nawet w starciu z międzynarodowym kapitałem.

Sukces związkowców

Firma Jeremias kwestionowała legalność strajku, twierdząc, że referendum strajkowe było przeprowadzone z naruszeniem prawa, a część pracowników nie miała możliwości głosowania.

Zatrudnienie pracowników biurowych na produkcji oraz zwiększenie liczby więźniów w fabryce miało, według związkowców, na celu osłabienie protestu. Dodatkowo, zarząd wynajął międzynarodową kancelarię prawną Littler, znaną z działań przeciwko związkom zawodowym, co wywołało krytykę za próbę tłumienia wolności związkowej.

Mimo tych trudności, strajkujący nie poddali się. Zbiórka pieniężna, która zebrała ponad 54 tys. zł do 10 czerwca, pomogła im przetrwać okres bez wynagrodzenia, wynikający z polskich przepisów o strajkach. Wsparcie społeczne i polityczne, w tym od minister Dziemianowicz-Bąk, dodało protestującym motywacji.

Porozumienie w Jeremias to krok w stronę poprawy warunków pracy, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Kwestie takie jak mobbing, o którym wspominali pracownicy w przeszłości (np. odkręcanie oparć od foteli czy ograniczanie korzystania z toalet), pozostają w cieniu. Związkowcy zapowiadają dalszą walkę o sprawiedliwe traktowanie i pełną realizację swoich postulatów.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA