Samolot przy zachodzie słońca na lotnisku

Konflikt na Bliskim Wschodzie nie omija polskich lotnisk. Może się przyczynić do podwyżek cen biletów

13.03.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie uderza w polską branżę lotniczą, powodując gwałtowny wzrost cen paliwa i wymuszając zawieszenie kluczowych połączeń – wynika z analizy Łukasza Chaberskiego, prezesa Polskich Portów Lotniczych dla agencji Newseria. Choć Lotnisko Chopina w Warszawie może stracić blisko 8,5 proc. ruchu pasażerskiego, eksperci przewidują, że sektor wykaże się odpornością, a podróżni zamiast rezygnować z lotów, wybiorą alternatywne huby przesiadkowe.

Paliwo lotnicze drożeje w alarmującym tempie

Głównym czynnikiem destabilizującym koszty przewoźników jest skokowy wzrost cen ropy naftowej. Dane Orlen Aviation pokazują skalę problemu: 10 marca 2026 roku metr sześcienny paliwa Jet A-1 na Lotnisku Chopina kosztował 4470 zł, podczas gdy jeszcze pod koniec lutego cena oscylowała wokół 2950 zł. Na lotnisku Warszawa-Radom koszty te przekroczyły już barierę 5000 zł.

Łukasz Chaberski, prezes PPL, ostrzega przed konsekwencjami dla pasażerów:

Zagrożenie związane ze wzrostem cen biletów lotniczych istnieje i oczywiście swoją strategię kreuje każdy z przewoźników. Jeśli chodzi o połączenia, ta marżowość teraz już nie jest duża. Oczywiście zawsze na końcu jest tak, że za to wszystko zapłaci pasażer, czyli odbiorca końcowy.

Tysiące pasażerów i miliony strat

Od momentu wybuchu walk z samego tylko Lotniska Chopina odwołano już 90 rejsów. Polskie Linie Lotnicze LOT zawiesiły połączenia z Tel Awiwem, Dubajem, Rijadem i Bejrutem. Całkowite wstrzymanie lotów w tym regionie oznacza dla polskich portów utratę korzyści na poziomie 10 mln zł miesięcznie. Obecnie ruch koncentruje się głównie na ewakuacji – według danych MSZ do kraju wróciło już blisko 12 tys. osób.

Ekspert podkreśla jednak, że pasażerowie szukają alternatyw:

Jeśli zupełnie stracilibyśmy te połączenia, to byłaby to utrata korzyści na poziomie 10 mln zł miesięcznie. To nie jest jednak zero-jedynkowa sytuacja, bo nie stracimy tych pasażerów bezpowrotnie. Ci, którzy byli zdecydowani na podróż w tamten rejon, wybiorą inną destynację, jeśli chodzi o połączenie point to point, albo inny port przesiadkowy. To nie będzie chociażby Dubaj, ale może być na przykład Stambuł.

Polski rynek z optymistyczną prognozą mimo kryzysu

Mimo geopolitycznych zawirowań, polskie lotnictwo znajduje się w fazie dynamicznego wzrostu. Rok 2025 był rekordowy – obsłużono ponad 66,2 mln pasażerów, co oznacza wzrost o 14,4 proc. rok do roku, znacznie przewyższający średnią europejską. Prognozy IATA na 2026 rok zakładają dalszy wzrost do poziomu 73,3 mln podróżnych.

Zdaniem prezesa PPL, branża potrafi szybko adaptować się do nowych warunków:

Lotnictwo się rozwija, a Polacy kochają latać. Jest duży apetyt na podróże i jeśli destynacja związana ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi będzie niedostępna, to wiemy, że oferta zostanie odpowiednio dostosowana do potrzeb naszych pasażerów. Będą proponowane inne połączenia.

Sytuacja pozostaje dynamiczna – od początku marca Zjednoczone Emiraty Arabskie zaczęły stopniowo przywracać ruch w specjalnych korytarzach powietrznych, co daje nadzieję na szybszą odbudowę siatki połączeń, gdy tylko przestrzeń powietrzna zostanie uznana za w pełni bezpieczną.

Źródło: Agencja Newseria, Łukasz Chaberski, prezes Polskich Portów Lotniczych, marzec 2026 r.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA