Osoba wyłączająca budzik, poranek, przebudzenie

Kolejna zmiana czasu za nami. Ile jeszcze będzie trwał szkodliwy dla zdrowia absurd?

27.10.2025
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Dwukrotna zmiana czasu w roku to nie tylko irytujące przestawianie zegarków, ale i cios dla naszego zdrowia – alarmują naukowcy ze Stanfordu. Utrata godziny snu wiosną zwiększa ryzyko zawałów i wypadków drogowych, a w dłuższej perspektywie sprzyja udarom i otyłości. Polacy mają dość: 61% sprzeciwia się zmianom czasu, a 78% w 2018 roku powiedziało „nie” tej praktyce. Parlament Europejski też chce końca, ale Unia wciąż nie może się dogadać. Dlaczego tkwimy w tym chaosie i co trzeba zrobić, by go przerwać?

Zdrowie na szali

Badania Stanford Medicine nie pozostawiają złudzeń: zmiana czasu zaburza rytm dobowy, co odbija się na sercu, mózgu i wadze. W USA stały czas zimowy mógłby zapobiec 300 tysiącom udarów rocznie i ograniczyć otyłość u 2,6 miliona osób. Czas letni? Trochę mniej, ale wciąż ratowałby 220 tysięcy przed udarem i 1,7 miliona przed nadwagą.

W Europie skutki są podobne, a Polacy odczuwają to na własnej skórze – 51% narzeka na negatywne efekty, od problemów ze snem po dezorientację w codziennym życiu.

Zmiana czasu to drobne uciążliwości, ale i realne problemy zdrowotne. Można je rozwiązać, wystarczy decyzja.

– Kosma Złotowski, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS.

Europa mówi „dość”, ale decyzje utknęły

W 2018 roku 84% Europejczyków w konsultacjach KE opowiedziało się za zniesieniem zmiany czasu, a dla 76% była to uciążliwość. Parlament Europejski w 2019 roku przegłosował koniec przestawiania zegarków od 2021 roku, ale sprawa utknęła w Radzie Europejskiej i Komisji. Dlaczego? Najpierw pandemia, potem tłumaczenia o harmonizacji z krajami spoza UE, slotach lotniczych i morskich. Bez globalnej zgody linie lotnicze i porty musiałyby przebudować rozkłady – to komplikuje, ale nie usprawiedliwia.

Komisja Europejska mogłaby to załatwić, ale najwyraźniej nie chce się spieszyć.

– Kosma Złotowski, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS.

Inna zagwozdka to strefy czasowe. Bez unijnego porozumienia moglibyśmy mieć różne godziny w sąsiednich krajach – Belgii, Niemczech czy Francji. To przepis na chaos, którego nikt nie chce.

Polacy mają dość, ale czekają

W Polsce sondaże są jasne: w 2018 roku 78,3% powiedziało „stop” zmianom czasu, w 2025 roku 61% potwierdza to zdanie. Pociągi stojące godzinę w nocy, dzieci zdezorientowane w szkole, pracownicy zmęczeni wstawaniem – to codzienne utrapienia. Dla wielu to drobnostka, ale dla starszych czy pracowników fabryk – realny problem.

Stały czas poprawiłby jakość życia, zwłaszcza w starzejącym się społeczeństwie.

– Michał Szczerba, poseł do Parlamentu Europejskiego z KO.

Pracodawcy też widzą różnicę: zmiany czasu burzą harmonogramy, szczególnie w globalnych firmach, gdzie oddziały w różnych krajach muszą się synchronizować.

Czas na odważne kroki

Europa i Polska stoją w rozkroku: nauka i obywatele chcą końca zmian, ale polityka drepcze w miejscu. Czy lepsze jest stałe lato, czy zima? Stanford mówi, że zima daje więcej korzyści zdrowotnych, ale każdy stały czas to krok naprzód. Potrzeba unijnego konsensusu i odwagi, by przeciąć ten gordyjski węzeł.

A ty, jak znosisz przestawianie zegarków? Może czas nacisnąć na Brukselę, by w końcu wzięła się do roboty? Jedno jest pewne: zdrowie i spokój warte są tego wysiłku.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA