Kolejna zmiana czasu za nami. Ile jeszcze będzie trwał szkodliwy dla zdrowia absurd?
Dwukrotna zmiana czasu w roku to nie tylko irytujące przestawianie zegarków, ale i cios dla naszego zdrowia – alarmują naukowcy ze Stanfordu. Utrata godziny snu wiosną zwiększa ryzyko zawałów i wypadków drogowych, a w dłuższej perspektywie sprzyja udarom i otyłości. Polacy mają dość: 61% sprzeciwia się zmianom czasu, a 78% w 2018 roku powiedziało „nie” tej praktyce. Parlament Europejski też chce końca, ale Unia wciąż nie może się dogadać. Dlaczego tkwimy w tym chaosie i co trzeba zrobić, by go przerwać?
Zdrowie na szali
Badania Stanford Medicine nie pozostawiają złudzeń: zmiana czasu zaburza rytm dobowy, co odbija się na sercu, mózgu i wadze. W USA stały czas zimowy mógłby zapobiec 300 tysiącom udarów rocznie i ograniczyć otyłość u 2,6 miliona osób. Czas letni? Trochę mniej, ale wciąż ratowałby 220 tysięcy przed udarem i 1,7 miliona przed nadwagą.
W Europie skutki są podobne, a Polacy odczuwają to na własnej skórze – 51% narzeka na negatywne efekty, od problemów ze snem po dezorientację w codziennym życiu.
Zmiana czasu to drobne uciążliwości, ale i realne problemy zdrowotne. Można je rozwiązać, wystarczy decyzja.
– Kosma Złotowski, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS.
Europa mówi „dość”, ale decyzje utknęły
W 2018 roku 84% Europejczyków w konsultacjach KE opowiedziało się za zniesieniem zmiany czasu, a dla 76% była to uciążliwość. Parlament Europejski w 2019 roku przegłosował koniec przestawiania zegarków od 2021 roku, ale sprawa utknęła w Radzie Europejskiej i Komisji. Dlaczego? Najpierw pandemia, potem tłumaczenia o harmonizacji z krajami spoza UE, slotach lotniczych i morskich. Bez globalnej zgody linie lotnicze i porty musiałyby przebudować rozkłady – to komplikuje, ale nie usprawiedliwia.
Komisja Europejska mogłaby to załatwić, ale najwyraźniej nie chce się spieszyć.
– Kosma Złotowski, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS.
Inna zagwozdka to strefy czasowe. Bez unijnego porozumienia moglibyśmy mieć różne godziny w sąsiednich krajach – Belgii, Niemczech czy Francji. To przepis na chaos, którego nikt nie chce.
Polacy mają dość, ale czekają
W Polsce sondaże są jasne: w 2018 roku 78,3% powiedziało „stop” zmianom czasu, w 2025 roku 61% potwierdza to zdanie. Pociągi stojące godzinę w nocy, dzieci zdezorientowane w szkole, pracownicy zmęczeni wstawaniem – to codzienne utrapienia. Dla wielu to drobnostka, ale dla starszych czy pracowników fabryk – realny problem.
Stały czas poprawiłby jakość życia, zwłaszcza w starzejącym się społeczeństwie.
– Michał Szczerba, poseł do Parlamentu Europejskiego z KO.
Pracodawcy też widzą różnicę: zmiany czasu burzą harmonogramy, szczególnie w globalnych firmach, gdzie oddziały w różnych krajach muszą się synchronizować.
Czas na odważne kroki
Europa i Polska stoją w rozkroku: nauka i obywatele chcą końca zmian, ale polityka drepcze w miejscu. Czy lepsze jest stałe lato, czy zima? Stanford mówi, że zima daje więcej korzyści zdrowotnych, ale każdy stały czas to krok naprzód. Potrzeba unijnego konsensusu i odwagi, by przeciąć ten gordyjski węzeł.
A ty, jak znosisz przestawianie zegarków? Może czas nacisnąć na Brukselę, by w końcu wzięła się do roboty? Jedno jest pewne: zdrowie i spokój warte są tego wysiłku.









