KGHM zarobił w pół roku niemal tyle, co w najlepszym roku dekady. I zerka w kierunku zbrojeniówka
5,58 mld zł zysku netto w sześć miesięcy — więcej w skali pełnego roku KGHM zarobił w ostatniej dekadzie tylko raz, w rekordowym 2021 roku. Opublikowany po wtorkowej sesji raport półroczny pokazuje spółkę w szczytowej formie: przychody grupy urosły o 41 proc. do 24,7 mld zł, EBITDA skoczyła o 89 proc. do 9,2 mld zł, a koszt produkcji miedzi spadł o niemal jedną piątą. Za wynikami stoi historyczna hossa na miedzi i srebrze — ale też stabilna produkcja, którą na tle zmagających się ze spadkami globalnych gigantów WNP nazywa „oazą spokoju”. Dziś w południe zarząd odpowie na pytania na konferencji na GPW — a jednym z ciekawszych wątków może być sygnalizowany przez media powrót grupy do produkcji na rzecz obronności.
Pół roku lepsze niż całe lata
Skalę wyniku najlepiej oddaje proste porównanie: 5,58 mld zł zysku netto za półrocze to więcej niż roczne zyski KGHM z lat 2024 (2,87 mld zł) i 2025 (3,69 mld zł) razem wzięte z osobna — i niewiele mniej niż 6,15 mld zł z całego rekordowego 2021 roku. Sam drugi kwartał przyniósł 2,05 mld zł zysku (ośmiokrotnie więcej niż rok wcześniej) przy przychodach 12,8 mld zł (+49 proc.) i EBITDA 3,73 mld zł — zgodnej z konsensusem analityków ankietowanych przez PAP Biznes.
Osiągnięte w pierwszym półroczu 2026 roku wyniki potwierdzają bardzo dobrą kondycję całej Grupy KGHM oraz skuteczność realizowanych działań rozwojowych
— komentuje w komunikacie prezes spółki Remigiusz Paszkiewicz, zapowiadając przyspieszenie realizacji przyjętej w lipcu strategii do 2055 roku, która zakłada 32 mld zł inwestycji — od nowych szybów, przez poszukiwanie złóż, po projekt kopalni polihalitu na Pomorzu.
Skąd te miliardy: drogi metal, tani funt
Fundamentem wyników jest rynek. Miedź kosztuje około 14 tys. dolarów za tonę — o połowę więcej niż pod koniec 2024 roku — a srebro, którego KGHM jest drugim producentem świata, notuje historyczne szczyty. Ale spółka dołożyła do koniunktury własną robotę: jednostkowy koszt produkcji miedzi płatnej (C1) spadł w półroczu o 19 proc., do 2,11 dol. za funt — głównie dzięki wysokiej wycenie produktów ubocznych, czyli właśnie srebra i metali szlachetnych, które pomniejszają koszt netto każdej tony miedzi. W efekcie przychody samej KGHM Polska Miedź sięgnęły rekordowych 21,9 mld zł (+48 proc.).
Produkcyjnie grupa dowiozła plan bez sensacji — i to jest sensacja sama w sobie: 351 tys. ton miedzi płatnej (+2 proc.), 712 ton srebra (+8 proc.), stabilna praca kopalń i hut, podczas gdy światowi konkurenci raportują spadki wydobycia. Chilijska Sierra Gorda (40,2 tys. ton dla 55-proc. udziału KGHM) dołożyła rekordy w metalach towarzyszących i — wraz z resztą aktywów zagranicznych — wpłaciła do grupy 175 mln dolarów. Nakłady inwestycyjne wyniosły 1,44 mld zł (+9 proc.), przy rocznym planie 4,1 mld zł.
Miedziowy gigant i zbrojeniowy tort
W tle rekordowych wyników pojawia się wątek, który może okazać się strategicznie najciekawszy: branżowe media sygnalizują, że jedna ze spółek Grupy KGHM przymierza się do powrotu do produkcji specjalnej — na rzecz obronności. Szczegółów na razie brak i zapewne przyniesie je dopiero dzisiejsza konferencja lub kolejne komunikaty — ale kierunek ma głęboką logikę przemysłową. Po pierwsze: miedź to obok stali podstawowy metal wojny — od mosiężnych łusek i taśm prowadzących pocisków po okablowanie każdego systemu uzbrojenia — a Polska właśnie buduje potęgę amunicyjną: majowy kontrakt PGZ-Amunicja na dostawy amunicji 155 mm wart jest ponad 13,5 mld zł, rząd finansuje trzy nowe fabryki, a cel to 200 tys. pocisków rocznie do 2028 roku. Po drugie: grupa ma w swoim DNA zaplecze maszynowe (KGHM ZANAM, spadkobierca m.in. legnickiego Legmetu) i hutnicze, których kompetencje — obróbka metali, odlewy, wielkogabarytowe konstrukcje — są dokładnie tym, czego szuka dziś zbrojeniówka u dostawców.
Byłby to zresztą trzeci akt procesu, który opisujemy od kilku dni: najpierw prywatny kapitał ruszył do zbrojeniówki, potem fabryki motoryzacyjne zaczęły przestawiać linie na produkcję wojskową — a teraz w stronę obronności zerka największy przemysłowy koncern państwa, dysponujący czymś, czego nie ma nikt inny: własnym surowcem strategicznym od złoża po hutę.
Czego wypatrywać na konferencji
Dzisiejsze spotkanie zarządu z rynkiem (godz. 12:00, Sala Notowań GPW) powinno przynieść odpowiedzi na trzy pytania. Pierwsze: dywidenda — przy takich zyskach i wskaźniku długu na historycznie niskich poziomach presja akcjonariuszy, z Skarbem Państwa na czele, będzie rosła. Drugie: słabsze ogniwo, czyli KGHM International i kondycja aktywów w Ameryce Północnej. Trzecie: konkrety strategii — w tym ewentualne szczegóły wątku obronnego. Wyniki konferencji i ewentualne deklaracje opiszemy w aktualizacji.
Źródło: KGHM (raport półroczny, komunikat), WNP.pl (Dariusz Malinowski), PAP Biznes









