Inwestycje w świecie deepfake’ów: Jak nie dać się oszukać?
Współczesny inwestor musi wykazywać się czujnością wykraczającą poza analizę wykresów giełdowych. W dobie powszechnego dostępu do sztucznej inteligencji, proces poszukiwania stopy zwrotu został wystawiony na nową próbę – walkę z perfekcyjnie spreparowanymi oszustwami. Deepfake’i, czyli materiały wideo wykorzystujące wizerunek i głos znanych ekspertów, stają się narzędziem „scamów na skalę przemysłową”, przed którymi nie zawsze potrafią nas uchronić nawet najwięksi giganci technologiczni.
Twarz eksperta w służbie oszustów
Tradycyjne metody wyłudzeń ewoluowały w stronę cyfrowej manipulacji, w której ofiarą padają nie tylko inwestorzy, ale i sami specjaliści. Przykładem jest Martin Wolf, główny komentator ekonomiczny „Financial Times”, którego wizerunek od marca 2025 roku był masowo wykorzystywany do promowania podejrzanych grup na WhatsAppie. Mimo interwencji redakcji i zgłoszeń do koncernu Meta, fałszywe reklamy powracały w setkach odsłon dziennie.
Piotr Baszak z Freedom24 zauważa:
Ofiary oszustwa mogą przez długi czas nie zdawać sobie sprawy z fałszerstwa, ponieważ są zalewane wiadomościami czy filmami z niezwykle wiernie oddanym głosem, wyglądem, a nawet mimiką podrobionego eksperta lub celebryty.
Sytuacja ta rzuca cień na skuteczność platform społecznościowych, które dysponując ogromnymi zasobami, wciąż nie radzą sobie z weryfikacją reklam finansowych.
Fabryki oszustw i ciche przyzwolenie rządów
Problem ma jednak znacznie głębsze, geograficzne podłoże. W Azji Południowo-Wschodniej – m.in. w Mjanmie, Laosie i Kambodży – funkcjonują całe centra operacyjne, w których tysiące ludzi, często ofiar handlu ludźmi, pracuje przy generowaniu cyfrowych oszustw. Skala tego procederu jest porażająca: zyski z cyberprzestępczości w tych regionach sięgają od 23% do nawet 68,5% PKB tych państw. Tak potężne wpływy budują barierę dla skutecznej walki z tym zjawiskiem, prowadząc niekiedy do korupcji i cichego przyzwolenia lokalnych władz na przestępczy proceder.
Powrót do fundamentów zaufania
W zalewie „okazji inwestycyjnych” z mediów społecznościowych, kluczem do bezpieczeństwa staje się weryfikacja źródeł u regulowanych partnerów. Eksperci wskazują, że grupy doradcze na komunikatorach często służą jedynie wyłudzaniu opłat lub manipulowaniu kursem akcji na korzyść oszustów.
Jak inwestować bezpiecznie w dobie AI?
— Korzystaj wyłącznie z platform posiadających umocowanie prawne i licencje instytucji finansowych.
— Traktuj reklamy w mediach społecznościowych z ograniczonym zaufaniem, nawet jeśli występuje w nich znana twarz.
— Opieraj decyzje na samodzielnej analizie danych, a nie na „ekskluzywnych” poradach z zamkniętych grup.
W dobie technologii, która potrafi podrobić wszystko, jedynym niezawodnym narzędziem pozostaje własna, chłodna analiza i wybór partnerów, którzy – jak Dom Maklerski Freedom24 – rzetelnie informują o ryzyku i podlegają ścisłym regulacjom prawnym.









