Gdy pełen etat nie wystarczy. Co drugi Polak korzysta z okazji by sobie dorobić
Współczesny rynek pracy w Polsce charakteryzuje się dynamicznym wzrostem liczby osób podejmujących dodatkowe zatrudnienie. Z najnowszego raportu agencji Gi Group wynika, że niemal co drugi dorosły Polak posiada drugie źródło dochodu, co jest wynikiem najwyższym od trzech lat. Choć dla części badanych jest to sposób na sfinansowanie wydatków wykraczających poza podstawowy koszyk zakupowy, rośnie grupa osób, dla których praca po godzinach stała się koniecznością pozwalającą na domknięcie domowego budżetu.
Motywacje finansowe i budowanie oszczędności
Głównym impulsem skłaniającym do poszukiwania dodatkowych zajęć jest chęć poprawy stabilności finansowej. Ponad połowa dorabiających wskazuje, że dodatkowe środki przeznacza na cele wykraczające poza codzienne utrzymanie oraz na budowanie poduszki finansowej. Anna Wesołowska wskazuje na strategiczne znaczenie tego trendu:
Praca dodatkowa staje się dla wielu osób istotnym elementem budowania odporności finansowej.
— wyjaśnia Anna Wesołowska.
Mimo pozytywnych aspektów związanych z gromadzeniem oszczędności, raport zwraca uwagę na niepokojący wzrost liczby respondentów, którzy dorabiają wyłącznie po to, by „związać koniec z końcem”. Dla tej grupy dodatkowy etat nie jest wyborem rozwojowym, lecz metodą walki z rosnącymi kosztami życia.
Pokolenie Z i milenialsi liderami dorabiania
Analiza demograficzna pokazuje wyraźną dominację młodszych grup wiekowych w podejmowaniu dodatkowej aktywności zawodowej. Najwyższy odsetek osób posiadających więcej niż jedno źródło zarobkowania odnotowano wśród najmłodszych uczestników rynku pracy:
Najwięcej osób z dodatkową pracą było pod koniec ubiegłego roku wśród młodych ludzi, w tym tych do 24 lat, czyli w pokoleniu tzw. zetek (prawie 61 proc.), oraz wśród młodych milenialsów, w wieku 25–34 lat – ponad 56 proc.
— podaje raport Gi Group.
Wysoka aktywność „zetek” i młodych milenialsów wynika często z ich formy zatrudnienia. Osoby pracujące na podstawie umów o dzieło decydują się na dorabianie aż w 73 proc. przypadków. Dla porównania, wśród pracowników etatowych ten odsetek jest znacznie niższy i wynosi 47 proc.
Elastyczność kontra stabilizacja na etacie
Forma głównego zatrudnienia ma kluczowy wpływ na skłonność do podejmowania kolejnych zleceń. Najczęściej na dodatkowe prace decydują się osoby zatrudnione na tzw. elastycznych umowach oraz pracownicy tymczasowi. Stabilność etatu wciąż ogranicza potrzebę szukania dochodów poza podstawowym miejscem pracy, choć i w tej grupie trend wzrostowy jest zauważalny.
Zjawisko to staje się stałym elementem polskiego krajobrazu gospodarczego, wymuszając na pracodawcach większą elastyczność i zrozumienie dla potrzeb pracowników szukających dodatkowej odporności finansowej.









